zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 16 listopada 2019

recenzja: Michael Kiske "Instant Clarity"

26.12.2000  autor: Comeill
okładka płyty
Nazwa zespołu: Michael Kiske
Tytuł płyty: "Instant Clarity"
Utwory: Be True To Yourself; The Calling; Somebeody Somewhere; Burned Out; New Horizons; Hunted; Always; Thanx A Lot!; Time's Passing By; So Sick; Do I Remember A Life?
Wydawcy: Castle Communications
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Michael Kiske, gdyby ktoś nie wiedział, w swoim czasie był wokalistą niemieckiego zespołu Helloween. Nagrał z nim między innymi obie części "Keeper Of The Seven Keys", które stały się klasycznymi pozycjami melodyjnego metalu. Prawie trzy lata po opuszczeniu Helloween, Kiske powrócił na muzyczną scenę ze swoim pierwszym solowym albumem "Instant Clarity". Ktoś, kto myśli, że Michael wykonuje muzykę w stylu swego dawnego zespołu, jest w wielkim błędzie.

To, co znajduje się na tym wydawnictwie, nie ma prawie nic wspólnego z heavy metalem. Napisałem "prawie", gdyż są tu dwa utwory jakby żywcem wyjęte z płyty "Pink Bubbles Go Ape" Helloween. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Mowa tu o "The Calling" i "New Horizons". Co ciekawe, w komponowaniu obu piosenek brał udział Kai Hansen - dawny kolega Kiske'ego z Helloween. Na drugiej gitarze zagrał sam Adrian Smith z mało znanej brytyjskiej grupy heavy metalowej (Iron Maiden - przyp. red.). Te dwa kawałki mają naprawdę dużego kopa, są bardzo przebojowe, szybkie i niesłychanie melodyjne. Zresztą Michael nigdy nie miał problemów z układaniem wspaniałych melodii. Dwaj wymienieni wyżej panowie dorzucili swoje trzy grosze również do utworów "Be True To Yourself", "Thanx A Lot!" i "Hunted". Są to głównie solówki. Podobno przy nagrywaniu "Instant Clarity" miał wziąć udział również Brian May, ale był zbyt zajęty pracą w swoim macierzystym zespole (Queen) i nic z tego nie wyszło. Szkoda. Tak czy inaczej, Michael nagrał naprawdę świetny album. Gdybym miał jakoś zdefiniować muzykę, jaka znajduje się na krążku, to opisałbym ją jako rock. To jednak wielkie uogólnienie, gdyż na "Instant Clarity" aż roi się od różnorakich eksperymentów. Na przykład w utworach "So Sick", czy we wspomnianym wcześniej "Hunted". Są na płycie dwie ballady: "Burned Out" i "Always". Szczególnie ciekawa jest ta druga, dedykowana pamięci zmarłego Ingo Schwichtenberga, pierwszego perkusisty Helloween. Album zamyka przepiękny "Do I Remeber A Life", trwający niemalże 11 minut, przynoszący ukojenie strapionym duszom i niosący nadzieję na lepsze jutro.

Chciałbym teraz napisać kilka słów o tekstach utworów, które na "Instant Clarity" pełnią bardzo ważną rolę. Dotyczą one bardzo różnych problemów. "Be True To Yourself" opowiada o przemianie człowieka, który obiera nową drogę życiową zgodną z jego własnym "ja". Michael mówi, że należy być przede wszystkim uczciwym wobec siebie, a wtedy można naprawdę wiele zdziałać. W "So Sick" Kiske wyrzuca z siebie całe nienawiść i niechęć, jakie czuje wobec otaczającego go świata. Piętnuje chciwość, zachłanność, hipokryzję i obłudę, jak również "miłość", jaką darzy się w dzisiejszych czasach pieniądze. "Always" opowiada o człowieku zranionym przez życie, który mimo tego, iż wszystko wokoło jest przeciw niemu, nie traci wiary i pogody ducha. Szczególnie podoba mi się fragment:

"(...) But I'm fine, I'm alright
Even though there's nothing left
'cos what it means I'm sure will show
(...)
With everything I did I was the one who laughed
Yes, I was always tall and smiled"

Bardzo ciekawe teksty mają również utwory "Somebody Somewhere" i "Do I Remember A Life", jednak są one tak bardzo złożone i zawierają tak wiele wątków oraz przemyśleń, że opisywanie ich tutaj nie miałoby żadnego sensu. Cała przyjemność polega na odkrywaniu ich samemu.

"Instant Clarity" jest jedna z tych płyt, za które warto zapłacić każdą cenę. Tym albumem Michael udowodnił, że cały czas tkwi w nim ogromny potencjał i jeszcze długo nie zrezygnuje z muzyki. Pokazał wszystkim, że sam jest równie dobrym kompozytorem jak piosenkarzem. Ale przede wszystkim nagrał płytę bardzo szczerą, na której nie ma miejsca na fałsz i obłudę. Nikt nie może posądzić Kiske'ego o "sprzedanie się". Jedyne o co posądzić go można to geniusz. Nie pozostaje już nic do dodania, poza tym: "Be True To Yourself". Kropka.

P.S. Powinienem odjąć punkt za drugą zwrotkę "Thanx A Lot!", która mnie nie przekonuje (by nie rzec irytuje i nudzi).

Komentarze
Dodaj komentarz »
kiske
saxon01 (gość, IP: 83.8.136.*), 2010-04-01 13:20:26 | odpowiedz | zgłoś
popieram piekna płytka,ale to nie jedyna perełka jaką posiada w swojej biografi,bo oprócz Helloween,mamy jeszcze płyty Avantasi(heavy- power- opera- metal),Place Vendome(heavy-rock),Revolution Renaissance(power-metal)mysle,że Dynia chciała by nagrać taki album!!,no i Saana(timo tolkki) power- opera- metal,gdzie pan Kiske jest w genialnej formie wokalnej!te płyty to perełki w naszych czasach!!