zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 24 września 2021

recenzja: Metallica "S&M"

30.11.1999  autor: creep
okładka płyty
Nazwa zespołu: Metallica
Tytuł płyty: "S&M"
Utwory: The Ecstasy Of Gold; The Call Of The Ktulu; Master Of Puppets; Of Wolf And Man; he Thing That Should Not Be; Fuel; The Memory Remains; No Leaf Clover; Hero Of The Day; Devil's Dance; Bleeding Me; Nothing Else Matters; Until It Sleeps; For Whom The Bell Tolls; - Human; Wherever I May Roam; Outlaw Torn; Sad But True; One; Enter Sandman; Battery
Wykonawcy: Michael Kamen - dyrygent; Orkiestra Symfoniczna z San Francisco; Jason Newsted - gitara basowa; Kirk Hammett - gitara; Lars Ulrich - instrumenty perkusyjne; James Hetfield - wokal, gitara
Wydawcy: Vertigo, Universal Music
Premiera: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

No tak - znów dwupłytowe wydawnictwo pod szyldem Metalliki... co z nich wyrośnie ;)))). Kupiłam, żeby tylko mieć i po pierwszym przesłuchaniu poczułam się okropnie rozczarowana. Pierwsze wrażenie - jejuuuu, ale nędza! No, ale wiadomo, że płytę, która niespecjalnie się podoba powinno się przesłuchać jeszcze raz. Za drugim razem stwierdziłam już, że nie jest aż tak tragicznie. Po jakimś czasie zaczęło mi się podobać, a po paru kolejnych przesłuchaniach doszłam do wniosku, że jest świetne :) Aaaa, wypada jeszcze wspomnieć, że wkładka zawiera prawie wyłącznie fotki z owego symfonicznego koncertu.

1. The Ecstasy Of Gold

Standard. Jeśli słyszeliście jakieś koncerty Metalliki, to zauważyliście, że spora ich część zaczyna się właśnie od tego motywu. Tym razem wykonanywany jest on na żywo przez orkiestrę. A co tam - mnie się to bardzo podoba :) ...cisza...

2. The Call Of The Ktulu

Zawsze lubiłam ten utwór - jak cały album "Ride The Lightning" zresztą. Tutaj brzmi jak muzyka z filmu - wspaniałe, wzniosłe, pełne uczucia wykonanie... jak kawałek tytułowy z Jamesa Bonda ;)))) Chociaż chłopcy nie są chyba idealnie dostrojeni do orkiestry... jednak jest to tak wyrazisty kawałek, że słuchanie to czysta rozkosz.

3. Master Of Puppets

Agresywne wejście od samego początku - przecież to sztandarowy utwór Metalliki. Orkiestra nie pasuje mi w ogóle... współgra jedynie w refrenie i w wolnej części z solówką.

4. Of Wolf And Man

Mroczny... orkiestra jeszcze potęguje nastrój.

5. The Thing That Should Not Be

Znów mrocznie... na początku nie wiadomo, co to jest - wyjaśnia się dopiero po wejściu gitary. Wyszedł diabelnie ciężko - w zasadzie dopiero z orkiestrą nabiera właściwego, grobowego brzmienia. Dla mnie rewelacja! Według mnie jest dużo lepszy od oryginału - no i ten opętańczy śmiech Jamesa pod koniec... ;)

6. Fuel

Znowu niedopasowany do orkiestry... tylko refren pasuje - ogólnie nic ciekawego.

7. The Memory Remains

Hmmm indyjska melodia... hehe. Chociaż w sumie nie ma sie czym zachwycać.

8. No Leaf Clover

Całkiem nowy kawałek. Na dobry początek, a potem... jejku - to chyba utwór napisany specjalnie z myślą o symfonikach. Jest świetny, choć słychać, że utrzymany w stylu "Loadów".

9. Hero Of The Day

Spokojny, romantyczny... znów skojarzył mi się z muzyką filmową.

10. Devil's Dance

No i powtórnie - jakby stworzony dla orkiestry... i to podkreślenie jego mroku - cudeńko :)

11. Bleeding Me

... zieeeeew... oj... usypiający jest. Chociaż znowu perfekcyjnie dopasowany do orkiestry.

To był CD numer 1. absolutnie rządzi na nim "The Thing...". Teraz przejdźmy do drugiej płyty:

1. Nothing Else Matters

Dobrze znany początek... orkiestry prawie nie słychać... wszystko byłoby fajnie, gdyby nie dziwaczny wokal Jamesa. Akcent chyba zwędził jakiemuś kowbojowi śpiewającemu country - psuje tym cały efekt kawałka... Nie powala na kolana a wręcz rozczarowuje :(.

2. Until It Sleeps

Dlaczego nowe utwory brzmią tak, jakby zostały stworzone dla orkiestry? Zawsze podobał mi się ten kawałek, a w tym wykonaniu brzmi naprawdę super.

3. For Whom The Bell Tolls

Jeden z moich ulubionych utworów... uczcijmy go minutą milczenia, bo został dokumentnie schrzaniony :/ Po pierwsze zagrany o wiele za szybko, po drugie dziwnie zaaranżowany, po trzecie wokal jest do d.

4. - Human

Znów jakby wycięty z jakiejś ścieżki dzwiękowej. I nikt mi nie wmówi, że nie był pisany dla orkiestry... Brzmi "loadowo" tak jak "No Leaf...", ale należy do najlepszych kawałków na albumie.

5. Wherever I May Roam

Metallica chyba lubi wschodnie motywy w muzyce... Utwór wyszedł do tego stopnia świetnie, że ma się ochotę wstać i pomachać łepetyną :)))

6. Outlaw Torn

Uspokojenie... i znów perfekcyjne dopasowanie do orkiestry.

7. Sad But True

Patetyczne! Bardzo podobne do oryginału, choć dobrze słyszalna symfonika dodaje smaczku.

8. One

Przytłumione odgłosy bitwy... helikopter... znamy to, nie? Potem smutny instrumentalny wstęp i cudowne wykonanie jednego z najbardziej znanych utworów Metalliki.

9. Enter Sandman

Najwyraźniej publika świetnie się bawi - to słychać - może dlatego, że jest taki sam jak oryginał?

10. Battery

Wstęp orkiestrowy brzmi jak uwertura do całego koncertu... natomiast późniejsze wejście zespołu - jakieś takie mdłe... lekkie... bez kopa...

Z drugiego CD najlepszy jest chyba "- Human".

Całość podoba mi się - doszłam już do tego, że leci prawie cały czas. Choć mam kilka zastrzeżeń. Choćby to, że gdyby muzycy potraktowali ten album jako studyjny, byłby on kilka razy lepszy, bardziej czytelny, przejrzysty. Po drugie orkiestra jest niestety zbyt cicha... co zuboża brzmienie - momentami prawie jej nie słychać... To tyle... myślę, że Metallica do starego grania już nie powróci... ale posłuchać klasycznych i nowych kawałków w tak nietypowym wykonaniu zawsze można.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Powrót do starego brzmienia
Dziako (gość, IP: 83.12.180.*), 2008-09-29 12:27:44 | odpowiedz | zgłoś
Najważniejszy album w moim życiu. Też twierdziłem że metallica sie już wypaliła ale wydali Death Magnetic którym ewidentnie słychać starą dobrą metallice. Zachęcam do posłuchania.