zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Monstrosity "Rise To Power"

19.09.2004  autor: mjr
okładka płyty
Nazwa zespołu: Monstrosity
Tytuł płyty: "Rise To Power"
Utwory: The Exordium; Awaiting Armageddon; Wave of Annihilation; The Fall Of Eden; Chemical Reaction; A Casket For Soul; Rise to Power; From Wrath To Ruin; Abysmal Gods
Wykonawcy: Jason Avery - wokal; Lee Harrison - instrumenty perkusyjne; Tony Norman - gitara; Sam Molina - gitara; Mike Poggione - gitara basowa
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Po 4 latach milczenia, przerwanych jedynie kompilacyjną płytą "Enslaving The Masses", powraca Monstrosity. Dzięki albumowi "Rise To Power" death-metalowi klasycy z Florydy mają szansę wejść na stałe do panteonu bogów śmierć metalu. Dziesięć utworów przynosi potężną dawkę agresji, brutalności ale również maestrii technicznej i aranżacyjnej. W porównaniu do poprzedniego wydawnictwa - "In Dark Purity", nowe dokonania Amerykanów miażdżą potegą brzmienia i świeżością kompozycji. Udało się również uniknąć monotonii, która obnizała wartość przedostatniej produkcji. Jak zwykle największymi atutami Monstrosity są filary zespołu. Tony Norman to niezwykle utalentowany gitarzysta, umiejący pogodzić zachowanie właściwych proporcji pomiędzy formą i treścią. Myśę, że jego obecna dyspozycja przerasta ostatnie dokonania wielkiego Treya, z którym współpracuje w Morbid Angel. Riffy i solówki jego autorstwa są być może zamknięte w pewnym schemacie, lecz życzyłbym wszystkim muzykom wypracowania kanonu na tym poziomie. Jason Avery to wokalista, dysponujący brutalnym growlingiem, nie ustępujący potencjałem swemu słynnemu poprzednikowi - "Corpsgrinderowi" Fisherowi. No i jeszcze Lee Harrison - perkusista, od lat należący do czołówki na scenie death metal.

Jeśli chodzi o stricte muzyczną zawartość albumu to spośród naprawdę wyrównanej całości wyróżnię: "The Exordium" - za genialny riff przewodni oraz świetne aranżacje wokalne Avery'ego, "Awaiting Armaggedon" - za przemyslane budowanie klimatu i świetną stukturę kompozycji, "The Fall Of Eden" - wydający mi się być miniaturą, złożoną w holdzie Schuldinerowi, oraz "Abysmal Gods", będący krótkim, zwartym atakiem na narządy słuchu. Podsumowując, uważam , że tytuł płyty jest wyjątkowo adekwatny - Amerykanie urośli w moc, pozwalającą im na zakwalikowanie się do grupy klasyków gatunku. W moim prywatnym rankingu, album ten ma duże szanse na zwycięstwo w kategorii płyty roku. A podium wydaje się być formalnością.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (56 głosów):

 
 
76%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?