zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 16 listopada 2019

recenzja: Moonlight "Yaishi"

5.02.2002  autor: Wojtek texi
okładka płyty
Nazwa zespołu: Moonlight
Tytuł płyty: "Yaishi"
Utwory: Yaishi; Col; Ergo Sum; W Końcu Naszych Dni; Historia do Zapomnienia; Zapach; Meren Re (Rapsod); Jesugej Von Baatur; ...; Nic; Gebbeth
Wykonawcy: Maja Konarska - wokal; Daniel Potasz - instrumenty klawiszowe; Andrzej Kutys - gitara; Michał Podciechowski - gitara basowa; Maciej Kaźmierski - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Nigdy nie byłem wielkim fanem grupy Moonlight. Mój pierwszy kontakt z nią to niezła płyta "Inermis". Dopiero niedawno poznałem "Kalpa Taru" i "Floe" - dwa wspaniałe, choć bardzo różne albumy. Już na debiucie zespół dorobił się swojego stylu, pozostałe wydawnictwa były jego rozwinięciem. Podobnie jest z "Yaishi", choć jest na niej więcej eksperymentów. Inne, brudniejsze brzmienie gitar ("W końcu naszych dni", "Historia do zapomnienia"), momentami słychać riffy a la Tony Iommi. Pojawiają się też elementy techno, co może nieco razić z racji zakręconej struktury utworów ("Zapach"). Nie martwcie się, to nie jest przecież jakieś tam Mayday! Zespół rozwija się i bardzo dobrze. Dzięki temu muzyka nabiera nowego znaczenia, wkracza w inne wymiary. Są też na płycie zdecydowane nawiązania do przeszłości np. "Maren Re (Rapsod)", "Jesugej von Baatur", "Ergo sum". "Połączenie starego z nowym" daje naprawdę wspaniały efekt. Mimo eksperymentów grupa jest nadal sobą. Gitary tną aż miło, mamy wciąż fajne brzmienie perkusji, intrygujące teksty i zmysłowy wokal... Płyta odpowiednia na jesienno-zimowe wieczory oraz na "prawdziwie księżycowe noce"...

P.S. Powyższą recenzję dedykuję Mai Konarskiej. Droga Maju, po koncercie w olsztyńskim "Come In" coś ci obiecałem i właśnie słowa dotrzymałem. Pozdrawiam!

Komentarze
Dodaj komentarz »