zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 27 listopada 2021

recenzja: Municipal Waste "Hazardous Mutation"

6.12.2005  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Municipal Waste
Tytuł płyty: "Hazardous Mutation"
Utwory: Intro/Death Ripper; Unleash the Bastards; The Thing; Blood Drive; Accelerated Vision; Sample; Guilty of Being Tight; The Thrashin' of the Christ; Hazardous Mutation; Nailed Casket; Abusement Park; Black Ice; Mind Eraser; Terror Shark; Set To Destruct; Bang Over
Wykonawcy: Tony Foresta - wokal; Dave Witte - instrumenty perkusyjne; Ryan Waste - gitara, wokal; Land Phil - gitara basowa, wokal
Wydawcy: Earache Records
Premiera: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

"Hazardous Mutation" jest bodaj drugą płytą, po debiutanckim "Waste 'Em All", pochodzącego z Richmond w stanie Virginia Municipal Waste. Nowym wydawnictwem Amerykanie na każdym kroku udowadniają słuchaczowi swoją wielką miłość do hardcore'a, punka, speed i thrash metalu, ale... tych z lat osiemdziesiątych. "Hazadrous Mutation", ozdobiony okładką, która wyszła spod ręki Eda Repki (autor obrazków z płyt Megadeth), serwuje prawie trzydzieści minut totalnego crossoveru w duchu D.R.I. z nutą starego Nuclear Assault. Krzykliwy wokal, łudząco podobny do Kurta Brechta, zbliżona do wspomnianych kapel dynamika i melodyka - szalone, nieskomplikowane kompozycje Municipal Waste są najlepszym przykładem czerpania całymi garściami z najlepszych wzorców. I takie "kopiowanie", poparte dobrymi pomysłami i techniką, pełne spontaniczności i żywiołowości, wychodzi tej kapeli po prostu świetnie. Nic dodać, nic ująć.

Sikasz w gacie przy wariackim D.R.I., Nuclear Assault czy Suicidal Tendencies? Jeśli tak, to "Hazardous Mutation" pokochasz od pierwszej chwili. Bo to mus absolutny dla fanów oldschoolowego crossoveru.

Komentarze
Dodaj komentarz »