zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 14 lipca 2024

recenzja: Nazareth "Close Enough For Rock 'n' Roll (reedycja)"

27.01.2012  autor: Meloman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Nazareth
Tytuł płyty: "Close Enough For Rock 'n' Roll (reedycja)"
Utwory: Telegram (On Your Way, So You Want To Be A Rock 'n' Roll Star, Sound Check, Here We Again); Vicki; Homesick Again; Vancouver Shakedown; Born Under The Wrong Sign; Loretta; Carry Out Feelings; Lift The Lid; You're The Violin
Wykonawcy: Dan McCafferty - wokal; Manny Charlton - gitara; Pete Agnew - gitara basowa; Darrell Sweet - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Union Square Music
Premiera: 2010
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Rok 1976 to w Anglii początki punkowej rewolty. Dla ekipy Nazareth był to czas niezwykły. Właśnie wtedy ukazały się aż dwie płyty zespołu: w marcu "Close Enough For Rock 'n' Roll", a w listopadzie "Play 'n' The Game". Reedycje tych albumów dostępne są na jednym krążku, wydanym w roku 2010.

"Close Enough For Rock 'n' Roll" to siódma pozycja w dyskografii grupy. Wyszła w rok po wyśmienitym LP "Hair Of The Dog", który przeszedł już do klasyki hard rocka. Nagrania zostały zrealizowane w Kanadzie w Montrealu, ich producentem był gitarzysta Manny Charlton.

Na otwarcie: "Telegram, Parts 1-4", który składa się z czterech kawałków o łącznym czasie trwania około ośmiu minut. Swego rodzaju mini suita jest bardzo zwartym i urozmaiconym w rytmicznej strukturze numerem do dziś wykonywanym z wielkim powodzeniem na trasach koncertowych. A zaczyna się od gitarowych riffów wymieniających się z klawiszowym akordem ("On Your Way"). Dalej bywa zdecydowanie hardrockowo. Jest nawet kilkusekundowy fragment jednego z pierwszych przebojów zespołu - "This Flight Tonight". Słyszymy tutaj także kilkukrotne zamaszyste uderzenia w wielkie talerze perkusyjne, co nie zdarza się często (raczej wcale) na rockowych albumach. Epilog kompozycji, czyli "Here We Are Again", jest zwolnieniem tempa i dynamiki z odgłosami publiczności koncertowej w tle.

Zaraz potem mamy trochę delikatnego grania na strunach w postaci dwuminutowego utworu "Vicki", który płynnie przechodzi w balladę "Home Sick Again" z akustycznymi elementami i spokojnym, prawie czystym (bez chrypki) wokalem McCafferty'ego. Typowym rock 'n' rollem jest "Vancouver Shakedown". Zachwytu nie może raczej wzbudzać, ale niech tam... Tylko trochę za długo i monotonnie. "Born Under The Wrong Sign" wyróżnia się uwypukleniem gitary basowej i drapieżnym, stonowanym śpiewem. Ale nagranie "Loretta" psuje nastrój swym prymitywnym motywem i najlepiej, gdyby go nie było w zestawie. Natomiast "Carry Out Feelings" to kawałek o mało skomplikowanej konstrukcji, z bardzo prostym, przebojowym tematem. Sam się dziwię, że jest on dla mego ucha przyjazny i jeszcze się nie znudził. Jako ciekawostkę na marginesie można wspomnieć o podobnym w formie oraz nazwie numerze formacji Budgie o tytule "I Can't See My Feelings" z longplaya "Bandolier" z 1975 roku.

Na zakończenie dwie kompozycje zasługujące na szczególną rekomendację i uwagę. Najpierw "Lift The Lid", płynąca swobodnie propozycja z elementami rozgadanej bluesowej gitary, przeplatanej wyśmienitymi partiami śpiewu - słychać znakomitą formę wokalisty. Wreszcie na koniec świetny kawałek w tonie blues rocka, "You're The Violin" (autorem jest amerykański piosenkarz i kompozytor Jeff Barry). Szkoda tylko, że końcowe solo Charltona zostało szybko wyciszone. Mógłby tak grać i grać. W tym miejscu okazał się trochę skąpy w dźwiękach, choć jest z pochodzenia Hiszpanem nie Szkotem (jak pozostali muzycy). A imię Manny to zdrobnienie od Manuela. No cóż, z kim przystajesz, takim się stajesz. Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na wzorową (niemalże książkową) pracę sekcji rytmicznej w obydwu nagraniach.

Na przestrzeni wielu lat od powstania tej muzyki można stwierdzić, że jest to album niedoceniany i pomijany w opiniach przez większość krytyków muzycznych i przedstawicieli mediów. Całkowicie niesłusznie, bo to jedna z lepszych płyt Nazareth, który prezentuje na niej całą gamę swojego charakterystycznego brzmieniowego wizerunku.

Jeśli ktoś interesuje się historią muzyki rockowej i jej początkami, powinien zawartość krążka "Close Enough For Rock 'n' Roll" poznać koniecznie. Tylko wykonawcy wcale nie są na nim tak blisko rock 'n' rola, jak mógłby sugerować tytuł. Chociaż coraz bliżej.

Komentarze
Dodaj komentarz »