zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 20 czerwca 2019

recenzja: Overkill "Ironbound"

30.08.2011  autor: Szamrynquie
okładka płyty
Nazwa zespołu: Overkill
Tytuł płyty: "Ironbound"
Utwory: The Green And Black; Ironbound; Bring Me The Night; The Goal Is Your Soul; Give A Little; Endless War; The Head And Heart; In Vain; Killing For A Living; The S.R.C
Wykonawcy: Bobby "Blitz" Ellsworth - wokal; DD Verni - gitara basowa; Dave Linsk - gitara; Derek Tailer - gitara; Ron Lipnicki - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Nuclear Blast Records
Rok wydania: 2010
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Po przeczytaniu kilku recenzji "Ironbound" w drukowanych magazynach i webzinach można się poczuć jak w żelaznym uścisku. Wszędzie same ochy i achy. Wiadomo, Overkill ekipa solidna, od lat wraz z Testament i Exodus wymieniana w rozszerzeniach wielkiej czwórki thrashu. Skąd jednak nagle taka bomba? A jest to bomba na miarę nazwy wytwórni, która to wydała. Być może zaważyło to, że przy płycie z zespołem współpracował Peter Tagtgren. Niby zajął się tylko miksem, ale te "tylko" sprawiło, że "Ironbound" brzmi znacznie lepiej niż poprzedni album, zatytułowany "Immortalis", który przecież do kiepskich też nie należał. Swoje pewnie zrobiło też to, że to już druga płyta obecnego składu i zapewne ekipa z New Jersey jest teraz lepiej zgrana. A może duet autorski Blitz - Verni był "Under Influence"? Thrash jako połączenie heavy metalu i punka to gatunek, pod jaki zawsze podpinano Overkill. Myślę, że na "Ironbound" jest nieco więcej niż zwykle heavy metalu w tej thrashowej zupie. Do stylu Overkill przesiąknęło przez lata także sporo wpływów hardcore a'la Biohazard czy panterowych naleciałości. Tego także jest ciut mniej niż na ostatnich płytach. Wszystko to sprawia, że nową płytę Blitza i spółki możemy postawić bliżej genialnej "Horrorscope" (początek "The Goal Is Your Soul" coś wam przypomina?) niż np. późniejszej "Necroshine".

Klip promujący płytę nakręcono do kawałka "Bring Me the Night". Nie jest to numer reprezentatywny dla całej płyty, ponieważ słychać tu szczególnie sporo wpływu zacnego Motorhead. Faktem jednak jest, że piosenka ta to hiperenergetyczne krzesanie iskier. Tu i ówdzie znajdziemy potwierdzenie, że DD Verni wychował się na Black Sabbath, np. riff wchodzący po tajemniczym początku w kawałku "The Green And Black" to dziecko klasycznego riffu z "Children Of The Grave". Kapitalny, ale już bardziej w stylu wczesnego Iron Maiden, jest riff po solówce w "Endless War". Nie jest jednak tak, że Overkill składa swoje numery z zerżniętych pomysłów. Po prostu nie urwali się z sufitu. Zresztą na "Ironbound" są znaki szczególne tej kapeli powodujące, że nie ma bata, aby pomylić ich z kimś innym. Po pierwsze głos Blitza, jeden taki na planecie Ziemia. Wredny jak zwykle, ale melodyjny, do tego mocny i z wyczuwalną pasją. Po drugie chłodne brzmienie basu DD Verniego, którego nie trzeba wyławiać uszami, bo jest świetnie słyszalny. Wreszcie motoryka riffów typowa dla tego zespołu.

Poziom energii, jaka bije od piosenek na "Ironbound" jest... oooooogromny. Duża w tym zasługa Rona Lipnickiego. Możliwe, że przy nagrywaniu tej płyty wypocił tyle, że można by wypełnić zbiornik retencyjny elektrowni Konin. Aranżacje są rozbudowane, jak na rasowy thrash przystało. Już w pierwszym kawałku na płycie jest zatrzęsienie motywów, a do tego jeszcze świetne solo gitary na zmiennym podkładzie. W ogóle gitary tną bez zarzutu, a solówki Linska są inteligentnie zagrane. Rzućmy uszami na jeden z najzacniejszych na płycie utworów, a mianowicie "Give A Little": łeb urywa już od początku, refren bajka, nie da się usiedzieć, walec na zwolnieniu i nagle limo pod okiem, bo wchodzi solo i powraca naparzanka, potem rozlanie napięcia i ponowne narastanie. Jak kiedyś będą zajęcia fitness dla chcących uprawiać zaawansowany taniec pogo, to ten numer będzie jednym z kawałków instruktażowych.

Okładkę zaprojektował Travis Smith, który już wcześniej tworzył dla Overkill. W Polsce znany jest m.in. ze swoich prac dla Opeth czy Katatonii. Ponownie trafił w dziesiątkę, bo obrazek świetnie pasuje do muzyki i zawiera charakterystyczną uskrzydloną czachę.

Cała płyta "Ironbound" to strzał w dychę. Dla fanów Overkill to pozycja obowiązkowa do posiadania, a dla całej reszty obowiązkowa do przesłuchania, żeby sobie uświadomili moc thrashu ze wschodniego wybrzeża. Amen.

Komentarze
Dodaj komentarz »
:)
Magdalenafika (wyślij pw), 2011-09-04 09:23:58 | odpowiedz | zgłoś
Bardzo dobra płyta! Zresztą Overkill to jeden z najlepszych thrash metalowych zespołów!
10/10
MasterLux
MasterLux (wyślij pw), 2011-09-03 19:45:55 | odpowiedz | zgłoś
dla mnie to kolejny pomnik thrashu
Fenomenalna płyta
Ramonoth (gość, IP: 87.246.246.*), 2011-08-31 08:01:25 | odpowiedz | zgłoś
Nie wiem, ile razy ją już przesłuchałem, a cały czas podoba mi się tak samo.
Ironbound
Verghityax (wyślij pw), 2011-08-30 16:05:13 | odpowiedz | zgłoś
Jak większość wydawnictw Overkill, płyta miażdży. A recenzja trafia w sedno.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (148 głosów):

 
 
85%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Decapitated "Carnival Is Forever"
- autor: Megakruk

Vader "Welcome To The Morbid Reich"
- autor: Megakruk

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Kat & Roman Kostrzewski "Biało-czarna"
- autor: Do diabła

Fear Factory "Mechanize"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy boisz się burzy?