zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 15 listopada 2019

recenzja: Roine Stolt "Wall Street Voodoo"

11.05.2006  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Roine Stolt
Tytuł płyty: "Wall Street Voodoo"
Utwory: The Observer; Head Above Water; Dirt; Everyone Wants To Rule The World; Spirit Of The Rebel; Unforgiven; Dog With A Million Bones; Sex Kills; Outcast; The Unwanted; Remember; It's All About Money; Everybody Is Trying To Sell You Something; Hotrod (The Atomic Wrestler); Mercy; People That Have The Power To Shape The Future
Wykonawcy: Roine Stolt - wokal, gitara; Neal Morse - wokal, organy; Slim Pothead - instrumenty klawiszowe; Victor Woof - gitara basowa; Marcus Lillequist - instrumenty perkusyjne; Gonzo Geffen - instrumenty perkusyjne; Hasse Bruinisson - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Inside Out, Mystic Production
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Roine Stolt to z pewnością jedna z najciekawszych postaci w progrockowym światku. Lider popularnego The Flower Kings, podpora nie mniej słynnego zespołu Kaipa, do tego chętnie udzielający się w różnego rodzaju projektach (z Transatlantic na czele) oraz tworzący muzykę pod swoim nazwiskiem. "Wall Street Voodoo" to kolejny solowy album tego artysty i myślę, że okaże się on sporym zaskoczeniem dla jego fanów. Kojarzony ze sceną progresywną Stolt dał bowiem na tym albumie upust swojej fascynacji bluesem. A że Roine nie należy do twórców specjalnie "lakonicznych", to efektem są dwa krążki wypełnione 115 minutami muzyki.

I jest to muzyka ze wszechmiar ciekawa. Stoltowi udało się bowiem połączyć znany choćby z płyt The Flower Kings miks progrockowo-artrockowy z bluesowym luzactwem. Efekt to płynące z ogromną lekkością nutki, przesiąknięte atmosferą nieskrępowanego jammowania. Słuchać to bardzo wyraźnie szczególnie w długich utworach, w których obszerne fragmenty sprawiają wrażenie nieśpiesznie snującej się improwizacji. Spokojny rytm perkusji i stonowane pulsowanie basu, a na tym tle gitarowe wygibasy - zbudowane w ten sposób partie "The Observer" czy "People That Have The Power To Shape The Future" to prawdziwe instrumentalne mistrzostwo. Poza tymi długimi, utrzymanymi w wolnym tempie numerami, mamy tu także i żywsze brzmienie. Prostsze i rytmiczne "Head Above Water", "Remember" oraz "Everybody Is Trying To Sell You Something", dynamiczne "Hotrod" czy spokojne "Everyone Wants To Rule The World" to znakomite uzupełnienie dłuższych, zamotanych i zakręconych nagrań.

Płyta ma pozytywną energię i słucha się jej znakomicie. Niestety, mamy tu również jeden poważny problem, a mianowicie małą ilość chwytliwych, wyrazistych melodii. Dodałoby to albumowi życia i sprawiło, że całość lepiej "zahaczałaby" się w głowie. A tak to w momencie, gdy wyłączamy płytę, to mało co po niej zostaje. "Sex Kills" oraz w mniejszym stopniu "Everybody Is Trying To Sell You Something" to tylko wyjątki potwierdzające regułę.

W sumie jednak ocena "Wall Street Voodoo" jest zdecydowanie pozytywna, a z próby zmierzenia się z bluesowymi klimatami Roine wyszedł jak najbardziej "z tarczą". Płyta świetnie nadaje się do słuchania w słoneczne, ale jeszcze nie upalne, wiosenne popołudnia, a że pozostawia pewne uczucie niedosytu, to już inna kwestia. W każdym razie rzecz warta polecenia.

Komentarze
Dodaj komentarz »