zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 1 października 2020

recenzja: Rotten Sound "Murderworks"

3.10.2002  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Rotten Sound
Tytuł płyty: "Murderworks"
Utwory: Targets; Void; Revenge; Lies; Doom; IQ; Insects; Seeds; Suffer; Obey; Edge; Lobotomy; Insane; Agony
Wykonawcy: G - wokal; Q - gitara; K - instrumenty perkusyjne; H - gitara basowa
Wydawcy: Necropolis Records, Deathvomit Records
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Na wszelkie nieświętości, co za rozpierdol i zniszczenie! Rotten Sound to chyba najbrutalniejszy zespół pochodzący z Finlandii, kraju kojarzącego się bardziej z saunami czy ckliwymi dźwiękami HIM, aniżeli takim hałasem. Prawdę mówiąc dawno już chyba mroźna ojczyzna reniferów nie wypluła z siebie takiego potwora.

Włączając "Murderworks" przygotujcie się na krwawą, bezkompromisową jatkę, albowiem taki los zgotowała nam czwórka Finów, którzy nie mają litości dla mięczaków. Brzęczące jak piła tarczowa gitary, pulsujący bas i zajebiście szybki bębniarz zwyczajnie miażdżą. Kolejny, bodajże czwarty, album Rotten Sound to czternaście krótkich, przeważnie w granicach dwóch minut (pomijając dziesięciosekundowy "Suffer"), numerów ekstremalnego grindcore'a zintegrowanego z death metalem, trzydzieści minut totalnego szaleństwa i tak morderczego napierdalania, że krew się leje z uszu, a ręka sama sięga do klawisza "stop" w odtwarzaczu. Tutaj nie ma ani chwili na jakieś pitolenie czy zwolnienia, od początku do końca Finowie jadą równo i precyzyjnie do przodu, bez wytchnienia, nie pozostawiając cienia wątpliwości, kto tu rządzi. "Murderworks" charakteryzuje się świetną produkcją, w której maczał palce gitarzysta Nasum Mieszko Talarczyk. Na krążku umieszczono również ścieżkę multimedialną, zawierającą fragmenty koncertu w postaci utworów "Targets", "Seeds" i "Strongman".

"Murderworks" to mus dla fanów ekstremy i maksymalnej miazgi na wysokim poziomie. Szczerze zachęcam, byście dali się zabić tym fińskim mordercom, a ja tymczasem pójdę zginąć raz jeszcze.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Zgadza się
jotunblod (wyślij pw), 2010-11-13 20:02:41 | odpowiedz | zgłoś
Świetny krążek. Ze swojej strony, z podobnych klimatów polecam szwedzki Jigsore Terror i ich potężny "World End Carnage". Łeb urywa, przysięgam!