zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 20 czerwca 2019

recenzja: Sarang "Prisoners"

13.07.2015  autor: Katarzyna "KTM" Bujas
okładka płyty
Nazwa zespołu: Sarang
Tytuł płyty: "Prisoners"
Utwory: Marionettes; Where To Go; Resonance; Escape; Numb And Blinded; The Arc; Waves; Into The Ocean
Wykonawcy: Łukasz 'Czuczu'' Mazerant - wokal; Paweł 'Plaster' Safian - gitara; Patryk 'Pacio' Książka - gitara; Przemysław 'Rumak' Rumas - gitara basowa; Łukasz 'Ukaszek' Kęsy - instrumenty perkusyjne
Rok wydania: 2015
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Coraz rzadziej zdarza mi się recenzować debiutanckie krążki, tym bardziej w klimacie numetalowym, jednak Sarang to formacja, przy której warto zatrzymać się na chwilę i po pierwszym przesłuchaniu odpalić płytę jeszcze raz. Zespół powstał w Chorzowie w 2011 r., lecz dopiero w maju 2015 r. ukończył pracę nad pierwszym pełnometrażowym materiałem, samodzielnie zresztą zarejestrowanym i zmiksowanym. Po takim wstępie można by się spodziewać średniej jakości promówki, brzmiącej garażowo i niezbyt profesjonalnie, tymczasem "Prisoners" to album na bardzo przyzwoitym poziomie, z dobrą produkcją i spójnym materiałem. Jeżeli w młodości słuchaliście Korna, Deftones albo Drowning Pool, polecam i spotkanie z Sarang.

Debiutanckie wydawnictwo Sarang zawiera osiem porcji solidnego, numetalowego grania, osadzonego mocno w ramach gatunku. O ile warstwa instrumentalna bardzo przypomina mi mieszankę Korna z Love And Death, o tyle wokal nasuwa skojarzenia raczej z Drowning Pool z czasów, gdy za mikrofonem stał Dave Williams. Posępnie brzmiące, ciężkie gitary tworzą ciekawy kontrast z melodyjnymi, czasem dość łagodnie brzmiącymi wokalami. To w połączeniu z czystą i nowoczesną produkcją składa się w przyjemną w odbiorze całość.

"Prisoners" to dość przebojowy, amerykańsko brzmiący krążek. Szczególnie wpada w ucho kilka utworów utrzymanych w klasycznej numetalowej manierze z lat 90 - gotowy produkt na listy przebojów: "Marionettes" z gitarowym intro rodem spod ręki Briana 'Heada' Welcha ("It's on!"), "Where To Go" z bezczelnie radiowym refrenem (do tego utworu zresztą zespół nakręcił teledysk) i mój ulubiony "Resonance".

Wydaje się, że Sarang to jeden z tych zespołów, które mają na siebie pomysł i dość sprecyzowaną wizję na przyszłość. Debiutancki album zawiera materiał konsekwentny, umiejętnie osadzony w ramach gatunku, ale i z pewnym potencjałem komercyjnym, być może nawet eksportowym. Album "Prisoners" brzmi nowocześnie, czasem do bólu przebojowo, ale za sprawą gitarowych riffów przywodzi miłe skojarzenia z surowym nu tone z czasów pierwszych płyt Korna. Będę wracać do tej płyty. I wam też to proponuję.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Sarang "Prisoners"
makowiec (wyślij pw), 2015-09-23 14:32:15 | odpowiedz | zgłoś
Bardzo przyjemnie czytało mi się tę recenzję, dziękuję:)