zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 30 września 2022

recenzja: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"

15.09.2013  autor: Dominik Zawadzki
okładka płyty
Nazwa zespołu: The Dillinger Escape Plan
Tytuł płyty: "One Of Us Is The Killer"
Utwory: Prancer; When I Lost My Bet; One Of Us Is The Killer; Hero Of The Soviet Union; Nothing's Funny; Understanding Decay; Paranoia Shields; Ch 375 268 277 Ars; Magic That I Held You Prisoner; Crossburner; The Threat Posed By Nuclear Weapons
Wykonawcy: Ben Weinman - gitara; Greg Puciato - wokal; Liam Wilson - gitara basowa; Bill Rymer - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Sumerian Records
Premiera: 9.05.2013
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Zastanawialiście się kiedyś, jaki rodzaj muzyki nadaje się najlepiej do zobrazowania ludzkiej paranoi? Ja robiłem to wiele razy. Zawsze wydawało mi się, że gatunkiem posiadającym odpowiednie cechy jest death, grind lub nawet black metal. Myślałem tak, dopóki nie trafiłem kilka lat temu na drugi pełny album The Dillinger Escape Plan - "Miss Machine". Na początku wydawało mi się, że tego w ogóle nie da się słuchać, z czasem jednak nie tylko przekonałem się do Amerykanów, ale wręcz zakochałem w tej muzie. Co jest fajne w twórczości DEP, to fakt, że niewątpliwie ma coś z jazzu (choćby konstrukcje niektórych utworów), a jednocześnie na kolejnych albumach zespół pokazywał, że nieobca jest mu melodia, jakiej nie powstydziliby się przedstawiciele dajmy na to sceny indie. Zdecydowana większość tych "przebojowych" kawałków z repertuaru chłopaków rozwala, to co nagrywają dzisiejsze gwiazdy rocka, z założenia przecież nie stroniące od melodii.

Tak naprawdę nie da się muzyki DEP zaszufladkować, co czyni słuchanie jeszcze przyjemniejszym. O ile bowiem nie lubię zespołów, które poszukują na siłę oryginalności (vide ostatni album Morbid Angel), nie mając nic ciekawego do powiedzenia, to DEP po prostu zabija ilością trafionych pomysłów. Zespół zaczynał od grania mathcore'a i w sumie dalej pozostaje on bazą, na której jednak gitarzysta i szef kapeli Ben Weinman buduje utwory wymykające się jakimkolwiek próbom klasyfikacji. W muzyce Amerykanów pobrzmiewa także metalcore, post-hardcore, dużo rocka alternatywnego, nawiązania do jazzu czy nawet indie rocka.

Nowy album DEP, zatytułowany "One Of Us Is The Killer", to pewnie najbardziej póki co zwarte stylistycznie dzieło w dorobku formacji i logiczne rozwinięcie pomysłów zawartych na dwóch poprzednich płytach, czyli "Ire Works" i "Option Paralysis". Tradycyjnie królują połamane rytmy, ostre i ciężkie gitary oraz wszechobecny wrzask Grega Puciato. Nie ma tym razem lżejszej kompozycji w rodzaju "The Widower" z "Option Paralysis" czy "Black Bubblegum" z "Ire Works". Najbardziej przebojowym numerem jest bez wątpienia utwór tytułowy, w którym Puciato śpiewa naprawdę rewelacyjnie, dając pokaz możliwości swojego głosu. Generalnie zresztą bez tego człowieka to byłby zupełnie inny zespół. Wokalista potrafi wydrzeć się z całych sił, ale kiedy potrzeba czystego wokalu, tez radzi sobie bez zarzutu, a może nawet lepiej.

Takich momentów jest sporo, bo mimo braku ewidentnego przeboju DEP nie zrezygnowali z melodyjnych refrenów, a takie "Nothing's Funny" czy fragmenty "Paranoia Shields" lub "Crossburner" mają naprawdę ogromny komercyjny potencjał. To jednak, co najlepsze w "One Of Us Is The Killer", to atmosfera szaleństwa, która wylewa się z większości numerów. Poczynając od wściekłego "Prancer", przez połamany rytmicznie "When I Lost My Bet" czy jazzujący "Paranoia Shields", aż do schizofrenicznego "The Threat Posed By Nuclear Weapons" - mamy do czynienia z dźwiękami, którymi można by "opisać" to, co dzieje się w głowie osoby ogarniętej paranoją.

Najważniejsze jednak, że zespołowi nie brakuje pomysłów na nowe piosenki i kolejna płyta jest lepsza od poprzedniczek. Jest też jeszcze bardziej ekstremalna (mam tu na myśli łączenie różnych pozornie niepasujących do siebie elementów) od poprzednich albumów. Jasne, ktoś powie, że DEP czerpie pełnymi garściami z dokonań takich kapel, jak choćby Mr. Bungle - i będzie to zgodne z prawdą, ale nie zmienia to faktu, że nie ma obecnie drugiej takiej kapeli, jak The Dillinger Escape Plan. I to oni powoli staja się dla innych punktem odniesienia. Dla mnie to już jest zespół legendarny, który tylko kolejnymi krążkami potwierdza swą siłę. Daję ocenę 8, bo liczę na to że kolejna płyta będzie jeszcze lepsza.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
Ropcia (gość, IP: 89.228.8.*), 2013-10-17 09:51:15 | odpowiedz | zgłoś
Jak dla mnie 10/10. Ta płyta nie ma słabego momentu. Widziałem ich ostatnio w Krakowie na koncercie i Panowie w idealny sposób potrafią odzwierciedlić swoją muzykę na żywo.
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
CozzY
CozzY (wyślij pw), 2013-09-20 19:05:09 | odpowiedz | zgłoś
Pamiętam ich z którejś Metalmanii, chyba grali przed Megadeth. Coś tam wcześniej słyszałem jakieś kawałki i mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać, ale jak z nienacka przyjebali to nie wiedziałem przez godzinę jak się nazywam. Po tym doświadczeniu The Main Act wypaść mógł już tylko blado... Fuck, do tej pory to pamiętam. Aktualnie czytam "Obłęd" Krzysztonia, więc może to dobra okazja na odnowienie znajomości i puszczenie sobie tej płyty w tle.
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2013-09-20 21:01:44 | odpowiedz | zgłoś
nie z którejś, tylko historycznej ostatniej Metalmanii w 2008 - na której wypadli niezrozumiale, bo zlewało się to w jeden wielki zgiełk. Kto miał okazję przespał na trybunach tan natłok kakofonii. Z płyt lepiej niż z żywca choć skakali ile wlezie.
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
CozzY
CozzY (wyślij pw), 2013-09-20 21:17:40 | odpowiedz | zgłoś
Mi tam się wydawało selektywnie, ale może to dlatego że myślałem że tak na być :-) A może pod sceną gdzie stałem było lepiej słychać. Za to zgodzę się że wyjścia z progu były fenomenalne!
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
universal_soul (gość, IP: 84.13.50.*), 2013-09-22 11:39:27 | odpowiedz | zgłoś
Byłem na tym koncercie... kakofonia, zgiełk, pisk, wrzask. Salwowałem się ucieczką z tego nieporozumienia gubią po drodze klapki
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
arztu (wyślij pw), 2013-09-16 14:29:55 | odpowiedz | zgłoś
Nie wiem gdzie tutaj powiewa autorowi metalcore, ale to nieważne. Jak dla mnie album to 9/10 i ósemka jest trochę moim zdaniem nieuzasadniona w samej treści recenzji.
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
Sigismund (wyślij pw), 2013-09-16 12:43:59 | odpowiedz | zgłoś
Płyta jest momentami bardzo dobra. Świetne wokale. Wszystko trudne do powtórzenia na koncertach, więc nie ma się, co dziwić, że na żywo nie zabrzmią jak na płytyach.
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2013-09-16 09:28:13 | odpowiedz | zgłoś
Słabo znam studyjny DEP, a żeby cieszyć się DEP w wersji koncertowej to musi być naprawdę dobre i selektywne nagłośnienie. Bo inaczej jest tak jak na Knock Out Fest - łup łup łup i nieczytelny krzyk Puciato.
re: The Dillinger Escape Plan "One Of Us Is The Killer"
Staalkyer
Staalkyer (wyślij pw), 2013-09-15 18:29:30 | odpowiedz | zgłoś
dla mnie DEP brzmieli zawsze jak John Coltrane na kilkutygodniowym, amfetaminowym cugu; one of us trzyma poziom ale jednak lekka zniżka formy w porównaniu do dwóch poprzednich petard jest wyczuwalna

Oceń płytę:

Aktualna ocena (57 głosów):

 
 
73%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Którą wokalistkę lubisz najbardziej?