zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 16 listopada 2019

recenzja: Thunderstone "Thunderstone"

20.09.2002  autor: Jakub "Devean" Radzimiński
okładka płyty
Nazwa zespołu: Thunderstone
Tytuł płyty: "Thunderstone"
Utwory: Let The Demons Free; Virus; World's Cry; Me, My Enemy; Will To Power; Weak; Eyes Of A Stranger; Like Father, Like Son; Voice In A Dream; Spread Your Wings
Wykonawcy: Titus Hjelm - gitara, wokal; Kari Tornack - instrumenty klawiszowe; Pasi Rantanen - wokal; Nino Laurenne - gitara, wokal; Mirka "Leka" Rantanen - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Nuclear Blast Records
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Thunderstone został założony na początku roku 2000 przez gitarzystę Nino Laurenne - tylko po to, żeby Nino mógł nagrać kilka swoich nowych piosenek. Po zarejestrowaniu pierwszego dema przekształcił się w "pełnowymiarowy" zespół. Późną jesienią 2000 grupa zarejestrowała w studiu trzy power metalowe utwory, z których muzycy byli bardzo zadowoleni. Latem 2001 całość materiału była gotowa do nagrania. Do zespołu dołączył Kari Tornack. Na nowym demie znalazły się trzy utwory. Cztery kompozycje z obu tych sesji nagraniowych były dostępne w sieci w serwisie mp3.com i zdobyły duże uznanie miłośników metalu. Latem 2002 zespół wydał swój debiutancki album.

Od pierwszego utwory prześladuje nas natarczywe deja-vu. To brzmienie już gdzieś było. Było na płytach Stratovarius. "Let The Demons Free" mogłoby być równie dobrze nagrane przez Timo i spółkę. I kompozycja, i wykonanie - prawie kropka w kropkę takie same. W utworze "Virus" podobnie. Początek od razu kojarzy się z "A Million Light Years Away". Na szczęście od trzeciego kawałka Thunderstone przestaje być kalką Stratovarius. Brzmienie przesuwa się trochę bardziej w stronę klasyków pokroju Helloween. Reszta płyty stanowi swoisty miks tych dwóch stylów gry. Chwilami pachnie Edguyem. Perkusja wybija w miarę stały rytm, melodyjne gitary robią ładne tło pod silny głos wokalisty, który śpiewa tak, jak wielu power metalowych wokalistów przed nim. Wplata się w to wszystko syntezator, który - analogicznie jak we wspomnianym już nie raz Stratovariusie - pełni rolę trzeciej gitary i "rozmawia" z gitarami przy solówkach.

Utwory są szybkie (w sumie osiem) niewiele się od siebie różnią. Każdy jest zagrany według tego samego schematu. Brzmienie bardzo typowe, nawet w bardzo dobrze skonstruowanych balladach "Weak" i "Spread My Wings". Choć one też nie przedstawiają sobą niczego nowego. Cała płyta to stara, ograna, lecz wciąż dobra jakość melodyjnego heavy metalu.

Odradzam kupno tej płyty osobom, które szukają w muzyce czegoś nowego, bo tu nic takiego nie znajdą. Jednak jeżeli ktoś jest zainteresowany kolejną porządną produkcją z szufladki heavy/ power - to jest to zdecydowanie zakup warty rozważenia.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (61 głosów):

 
 
73%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Nocturnal Rites "New World Messiah"
- autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

Firewind "Between Heaven And Hell"
- autor: Jakub "Devean" Radzimiński

Amorphis "Silent Waters"
- autor: Norveg

Budgie "You're All Living In Cuckooland"
- autor: Meloman

Heaven And Hell "The Devil You Know"
- autor: Paweł Filipczyk
- autor: tjarb

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jesteś altruistą?