zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 19 listopada 2017

recenzja: TSA "TSA"

10.11.2004  autor: Rafał "Negrin" Lisowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: TSA
Tytuł płyty: "TSA"
Utwory: Wysokie sfery; Ludzie jak dynie; Nocny sabat; Trzy zapałki; Na co cię stać?; Jeden kroczek; Twoje sumienie; Bez podtekstów; Mass media; Wpadka
Wykonawcy: Marek Piekarczyk - wokal; Andrzej Nowak - gitara; Marek Kapłon - instrumenty perkusyjne; Janusz Niekrasz - gitara basowa; Stefan Machel - gitara
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Metal Mind raczy nas ostatnio zremasterowanymi reedycjami płyt kilku ważnych, a dziś może troszeczkę przez szerszą publiczność zapomnianych zespołów polskiego rocka ostatnich dwóch dekad ubiegłego stulecia. Inicjatywa godna pochwały, bo w ręce słuchaczy trafia w ten sposób materiał wartościowy, a dotychczas trudno dostępny. Szczególnie prawdziwe jest to w przypadku TSA - legendy polskiego hard rocka, która młodszemu pokoleniu do tej pory znana była niemal wyłącznie z jednej tylko, wydanej przed siedmiu laty na CD składanki oraz z dwóch późnych albumów koncertowych nagranych w mocno przejściowych składach. Zdecydowanie zbyt długo przyszło nam czekać na kompaktowe wydania longplayów grupy... Jednak kiedy już się pojawiły, pojawiły się niemal hurtowo.

Cóż więc można powiedzieć o tzw. "czerwonej" płycie TSA - pierwszym studyjnym materiale grupy, wydanym w rok po debiutanckim "Live"? Dynamiczne riffy, "zaraźliwa" motoryka, proste środki wyrazu... Ot, esencja hard rocka. Przez zgryźliwców zespół od zawsze nazywany był polską kopią AC/DC - i słysząc numery takie jak "Nocny sabat", "Na co cię stać?", "Twoje sumienie" czy bonusowe "Mass media" trudno odmówić temu porównaniu racji... choć trudno jednocześnie uczynić z tych oczywistych nawiązań (czy raczej inspiracji) zarzut. Wiadomo, że finezja nie była mocną stroną żadnej z tych grup. Jednak wówczas, na początku lat osiemdziesiątych, w naszym szarym kraju mało kto grał w ten sposób - z podobną werwą, z podobnym zapałem i żarem. Dziś natomiast te właśnie cechy - wraz z nieskomplikowanymi, niewyrafinowanymi może i w pewnym sensie infantylnymi, ale niezmiennie aktualnymi buntowniczymi tekstami - bronią ten materiał przed eksmisją do muzycznego lamusa. Choć na wydanej w 1983 roku płycie wśród ostrych rockowych kawałków brakuje "teesowych" standardów porównywalnych z numerami z debiutu, trzyma ona dobry, równy poziom, tak że trudno wskazać zdecydowanego faworyta. Mnie najbardziej "wkręca się" w głowę "Ludzie jak dynie", ale może być to sprawa całkiem indywidualna... Standardami stały się natomiast dwie chwile wytchnienia do hardrockowego riffowania: słynne "Trzy zapałki" - powolna bluesowa ballada o tekście, jak to bywa z wierszami Jacquesa Preverta, tyle prostym, co zmysłowym, oraz interesująco jak na ówczesne TSA zaaranżowane "Bez podtekstów". Krążek uzupełnia bonus w postaci wspomnianych już "Mass mediów" oraz "Wpadki" - dwóch klasycznych numerów z "Live" w rzadkich (bo nie wydanych na żadnym longplayu) wersjach studyjnych - oraz nagranie wideo "Trzech zapałek" z Rockowiska '81.

Starzy (a tym bardziej "średni") fani TSA krążek kupią z całą pewnością. Sądzę - a właściwie mam nadzieję - że sięgną po nią także ci młodsi, którzy dopiero niedawno poznali zespół. Czy "TSA" sprawdza się również jako wizytówka? Choć z pewnością nie jest to "greatest hits", sądzę, że tak.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: TSA "TSA"
bazyl wro (gość, IP: 195.85.196.*), 2017-06-19 00:22:55 | odpowiedz | zgłoś
płyta genialna i świetnie zrealizowana jak na tamte czasy

Oceń płytę:

Aktualna ocena (132 głosy):

 
 
82%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- TSA

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co robisz, kiedy gwiazda wieczoru gra beznadziejnie źle?