zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 7 kwietnia 2020

recenzja: UFO "UFO 1"

15.07.2000  autor: Maciej Mąsiorski
okładka płyty
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "UFO 1"
Utwory: Unidentified Flying Object; Boogie; C'mon Everybody; Shake It About; Come Away Melinda; Timothy; Follow You Home; Treacle People; Who Do You Love; Evil
Wydawcy: Beacon Records
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Debiutancka płyta UFO wypłynęła na rynek w czasie, kiedy właśnie zostały jasno określone kierunki, w których zmierzać będzie muzyka nazywana hard rockiem. Swój debiut niedawno zaliczyły takie zespoły jak Led Zeppelin, Deep Purple i Black Sabbath, i właściwie wszystko, co rock miał w przyszłości zaoferować, musiało się oprzeć na podstawach stworzonych przez tychże gigantów.

UFO na debiutanckim albumie oferuje muzykę ciężką, toporną, zdradzającą największe inspiracje twórczością Black Sabbath, głównie z ich pierwszej płyty (bo tylko ta wówczas była na rynku). Znacznie bardziej jednak niż w Black Sabbath na czoło wybija się bas, gitara natomiast stanowi jedynie jakby ozdobnik, choć istotny, jednak nie odgrywający w większości utworów roli wiodącej. Może być to prostą konsekwencją faktu, iż Mick Bolton do herosów gitary zdecydowanie nie należy, przeciwnie, nie przekonuje ani brudnym, amatorskim nawet jak na owe czasy brzmieniem, ani tym bardziej pozbawionymi inwencji i surowymi technicznie solówkami.

Na albumie znaleźć można kilka coverów, wykonywanych mniej lub bardziej udanie. Do udanych na pewno należy "ufowska" wersja "C'mon Everybody" Eddiego Cochrana, będąca nieśmiałym zwiastunem przyszłego, typowego dla UFO rockowego "czadu". Nie przekonuje natomiast nieco rozwlekła wersja "Who Do You Love" Bo Diddleya, będąca przykładem modnego jeszcze na przełomie lat 60-tych i 70-tych rozciągania kompozycji w instrumentalnych improwizacjach, niestety, w przypadku wczesnego UFO z kiepskim Boltonem na gitarze brzmi po prostu nudno, nie ma szans znaleźć się pośród klasyków w stylu "How Many More Times" Led Zeppelin czy "Wring That Neck" Deep Purple. Nieco ciekawiej natomiast prezentuje się "Come Away Melinda" grupy Weavers, w wersji ciężkiej, przygnębiającej, trudnej do skojarzenia z oryginałem.

Własne kompozycje UFO to, jak już wspomniałem, ciężkie, toporne utwory z prostymi riffami, o ograniczonej melodyce, w których zespół dość wyraźnie czerpie z ugruntowanych wzorców, głównie Black Sabbath, w "Follow You Home" dość bezczelnie i zbyt dosłownie kopiuje riff z "You Really Got Me" The Kinks. Zespół stosuje też niejednokrotnie kontrastowe zmiany tempa w środku utworów (mogące przywieść skojarzenie z późniejszą twórczością Iron Maiden, grupy nie ukrywającej wpływu UFO na swoją twórczość), uderza i odróżnia od twórczości innych zespołów silnie wyeskponowana, wiodąca linia basu. Udane kompozycje to instrumentalny "Unidentified Flying Object" - oparty głównie na basie monotonny riff, z wchodzącą unisono przenikliwą gitarą, grającą techniką podciągnięć w wysokich pozycjach i z silnym przesterem. Znów nieuniknione skojarzenia z Black Sabbath... Innym ciekawym utworem jest "Boogie", w którym słychać już ten, obecny w całej późniejszej twórczości grupy, charakterystyczny niemelodyjny wokal Mogga.

UFO debiutanckim albumem pokazało się jako zespół mający niemało do zaoferowania, jednak zmierzający jakby w niekorzystnym kierunku, grając "space rock", któremu jednak nie przypadło w muzyce się szczególnie rozwinąć. To, co szczególnie razi w całej wczesnej twórczości grupy, to kiepski gitarzysta, dzierżący w dłoniach bądź co bądź istotny w tym gatunku muzyki instrument...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: UFO "UFO 1"
Pupmciuś (gość, IP: 80.55.193.*), 2017-04-11 14:25:00 | odpowiedz | zgłoś
UFO nagrało jedną świetną płytę, tzn. wydało. O ile płyty studyjne były ok ale nie były jakieś wyjątkowe to wydana koncertówka Strangers in the Night jest wręcz rewelacyjna, mimo że to te same utwory ale jak zagrane !. Z resztą Ameryki nie odkryłem bo w większości zestawień stawiana jest obok Made in Japan Deep Purple czy Live & Dangerous Thin Lizzy jako jedna z najlepszych koncertówek. Ja osobiście obok tych trzech jeszcze uwielbiam Colosseum-Live, ACDC-Live'92, Motorhead-No Sleep 'Till Hammersmith, Nick Cave-Live Seeds, Helloween-Live in the UK,Yngwie Malmsteen-Live in Leningrad oraz nasz rodzimy Dżem-Wehikuł Czasu, Spodek'92.
re: UFO "UFO 1"
Łukasz M. (gość, IP: 87.239.77.*), 2017-04-10 22:46:32 | odpowiedz | zgłoś
Witam kolegów. UFO z Mickiem Boltonem, to zupełnie inne UFO niż z Michaelem Schenkerem - dlatego moim zdaniem tych różnych okresów nie można porównywać. Płyty "1", "2" to perełki hard rocka. Też uwielbiam słuchać tych płyt wieczorem, a solówki Boltona są "nieziemskie". Drugą kapelą w obszarze hard rocka jest dla mnie Uriah Heep. Niestety zespół ten jest niedoceniony i będący w cieniu Deep Purple. W wieczorach płytowych Programu II- w dawnej epoce, gdy wprowadzano płyty CD można było właśnie usłyszeć UH, Budgie i inne klasyki hard rocka. Już wtedy Pan Tomasz Beksiński mówił, że utwór "Pilgrim" UH słucha się z dreszczem biegnącym po krzyżu. Serdecznie pozdrawiam Wszystkich fanów hard rocka!
P.S. W grudniu 2016 r. byłem na koncercie Uriah Heep w Katowicach - było cudownie!
re: UFO "UFO 1"
Łukasz (gość, IP: 87.239.77.*), 2013-11-16 22:17:09 | odpowiedz | zgłoś
Gdy się urodziłem, to UFO grało na potęgę. Pierwsze moje spotkanie z tą kapelą, to oczywiście Doctor Doctor. Dla mnie jednak płyta Flying jest koroną tej formacji!!! W nocy, gdy jej słucham, to ciarki chodzą po plecach ...(podobnie jak kawałek Pilgrim Uriah Heep). Pozdrawiam wszystkich miłośników hard rocka
re: UFO "UFO 1"
noname (wyślij pw), 2013-04-24 22:41:16 | odpowiedz | zgłoś
ocenilbym ten album podobnie, slucha sie go calkiem przyjemnie choc na razie jeszcze ufo plasuje sie gdzies w II lidze hard rocka- gra boltona nie jest tak tragiczna jak mozna wnioskowac z recki, facet do gigantow nie nalezy ale swoja robote wykonuje kompetentnie, podobnie jak dudniaca i rozimprowizowana sekcja ktora stanowi dla mnie najmocniejsza strone tej plytki. brak tzw. evergreenow ale obylo sie bez wpadek. rzadzi brzmieniowa surowizna i sporo tu inspiracji bs, choc ufo gra bardziej melodyjnie i.. mniej charakterystycznie.. ode mnie 7 na 10
re: UFO "UFO 1"
Dejv (gość, IP: 89.71.63.*), 2013-04-21 23:56:32 | odpowiedz | zgłoś
Na początku mojej przygody z UFO miałem o tej płycie podobne zdanie jak autor recenzji. Teraz po bardzo dokładnym przestudiowaniu całej dyskografii i kilku tysiącach odsłuchań ich nagrań stwierdzam, że ta płyta wraz z "UFO 2 - Flying" to ich najlepsze propozycje i jedne z najlepszych płyt w historii rocka. Klimat wprost wylewa się na słuchacza podczas ich odsłuchu. A..i co stało się z Mickiem Boltonem. Uważam, że autor recenzji niesprawiedliwie go ocenił.
bardzo trafna recenzja
zbigniew synopa (gość, IP: 178.37.5.*), 2011-04-11 19:59:16 | odpowiedz | zgłoś
W pełni zgadzam się z Panem Maciejem, że na swej pierwszej płycie UFO zaprezentowało się jako zespół toporny i dopiero wypracowujący swój własny styl.