Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
70% |
| liczba ocen: |
40 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Atrocity "Werk 80"
|
Nazwa zespołu: Atrocity
Tytuł płyty: "Werk 80"
| Utwory: |
Shout; Rage hard; Wild boys; The great commandment; Send me an angel; Tainted love; Der mussolini; Being boiled; Don't go; Let's dance; Maid of Orleans; Die Deutschmaschine |
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Alex Krull jest z pewnością nietuzinkową postacią niemieckiej sceny
muzycznej. Każdy kolejny album pokazuje nieustający progres zespołu
i ich wędrówkę po muzycznych drogach, ale to, na co się porwali
w swoim ostatnim wydawnictwie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Rzeczywiście trzeba być otwartym na nielada zaskakiwki ze strony
niemiaszków. Oczywiście nie można oceniać tego albumu w konwencji
lepszy-gorszy od poprzedniego. Tych, którzy spodziewają się
kontynuacji "Willenskraft" ostrzegam lojalnie, żeby nie nastawiali
się na ciężkie granie Atrocity. "Werk 80" są to bowiem covery
niektórych najbardziej znanych hitów lat 80-tych. I czegóż tu nie
ma? Choćby brany ostatnio często na tapetę dorobek Depeche Mode
("Shout"), czy bardziej liryczny O.M.D. ("Maid of Orleans"). Jest
i przerobiony David Bowie ("Let's dance") i przebój dyskotek "Send me
an angel". Oczywiście wszystkie utwory są nasiąknięte "atrocitowością",
choćby rytmiczny marsz rodem z "Die Liebe". Dla fanów sopranu pani
Liv Kristine (Theatre of tragedy) warty wspomnienia jest fakt, że
blondwłosa norweżka użyczyła swego głosu w kilku utworach.
autor: Vampire
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|