Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
81% |
| liczba ocen: |
16 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Bethzaida "Nine Worlds"
|
Nazwa zespołu: Bethzaida
Tytuł płyty: "Nine Worlds"
| Utwory: |
Dawn (Part II); Dividement; And Then I Turned Towards Darkness; Frozen Wastes; Nine Worlds; The Outsider; The Tranquility of My Last Breath; Burn, Fire for the Ancient Vampire; Forever Night; 1349 |
| Wykonawcy: |
Terje Myhre Krabol - instrumenty perkusyjne; Brian III - gitara, instrumenty klawiszowe; Lars Ruben Hirsch - wokal, flet; Nils Arve Sandberg - gitara basowa; Andre Svee - gitara |
Wydawcy: Seasons of Mist / Mystic Production
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Po raz pierwszy z Bethzaidą, a dokładniej z utworem "Frozen
Wastes", zetknąłem się już pod koniec ubiegłego roku, przesłuchując
jakieś odsiewy u kumpla, ale do niedawna w ogóle nie mogłem skojarzyć
tego zespołu z tym kawałkiem. Wszystko się zmieniło, gdy w moje
chciwe łapska wpadł ich debiutancki album, zatytułowany podobnie
jak drugie demo - "Nine Worlds". Grany przez Bethzaidę
atmosferyczny dark metal, dosłownie powalił mnie na kolana i od
tamtego czasu, kaseta na stale zadomowiła się w moim wiochmenie.
Zawsze byłem kiepski w szufladkowaniu czegokolwiek, ale wydaje
mi się, że najlepszym określeniem muzyki Bethzaidy byłby chyba
dark metal, przesiąknięty domieszką blacku, a momentami nawet
deathu. Dominują raczej wolne i średnie tempa, ale w szybszych
partiach zespół radzi sobie także wyjątkowo dobrze (np. w otwierającym
album "Dawn (Part II)"). Zachwyca szczególnie wokal - czysty
i czytelny, ale nie pozbawiony charakterystycznej ostrości. Lars
potrafi śpiewać bardzo spokojnie ("Frozen Wastes"), ale
potrafi też solidnie drzeć ryja ("Dividement"). W jednej
z recenzji w jakimś zinie spotkałem się ze stwierdzeniem, że wokalista
ma podobny głos do Martina Walkyier ze Skyclad - nie wiem ile
jest w tym prawdy, ale skoro padło takie stwierdzenie, to chyba
rzeczywiście tak jest. Lars, oprócz zapodowania tekstów, zajmuje
się także grą na flecie - o profesjonalności tego człowieka jako
flecisty nie ma co za dużo pisać, wystarczy przez chwilę posłuchać
"Frozen Wastes", aby być naprawdę pełnym podziwu. Flet
przewija się praktycznie przez wszystkie utwory - to właśnie dzięki
niemu, Bethzaida osiąga tak niesamowity i oryginalny klimat. Zespół
całkowicie wystrzegł się używania klawiszy i w sumie to chyba
lepiej, dzięki temu nie brzmi jak kolejny klon Dimmu Borgir. Na
pochwałę zasługuje także jakość nagrania - pełen profesjonalizm,
produkcja na medal, wszystko dobrze słychać, nic nie ginie w potoku
dźwięków, co często zdarza się debiutantom.
Już dawno nie słuchałem zespołu, który przekonałby mnie do siebie
równie szybko, co Bethzaida. Wystarczyły dwa pierwsze kawałki,
żebym był kupiony, a przecież album zawiera jeszcze osiem równie
porywających kompozycji. Właściwie to już sam nie wiem, czy ich
sukces tkwi w melodyjności "fujarki", ciężkich riffach, czy też
w niesamowitym wokalu. W każdym bądź razie polecam tę płytę każdemu,
kto w zalewie blekowych kapel szuka trochę różnorodności, mroku
i atmosfery (choć mówią, że atmosfera najważniejsza w toalecie)...
Faworyty: "Dividement", "Frozen Wastes", "Forever
Night", "1349".
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|