zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 24 lipca 2017

recenzja: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"

28.02.2016  autor: Meloman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Budgie
Tytuł płyty: "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Utwory: Breadfan; Baby Please Don't Go; You Know I'll Always LoveYou; You're The Biggest Thing Since Powered Milk; In The Grip Of A Tyrefitter's Hand; Riding My Nightmare; Parents; Breadfan (2003); Parents (2004); Breadfan (1973)
Wykonawcy: Burke Shelley - wokal, gitara basowa; Tony Bourge - gitara, gitara akustyczna, wokal; Ray Philips - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Noteworthy Productions
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Początek roku 1973 był dla Budgie okresem koncertowania w Wielkiej Brytanii. Ale już od 12 lutego trio rozpoczęło nagrywanie trzeciego albumu. Znowu miało to miejsce w studiu "Rockefield" w Walii. Ze względu na zmiany strukturalne w koncernie płytowym MCA materiał realizowano tym razem bez Rodgera Baina, którego firma Humminbird Productions nie miała już bezpośredniej umowy z zespołem. Jeśli chodzi o brzmienie, na płycie nie ma żadnych klawiszy. Artyści sami podjęli się produkcji nagrań. Do pomocy mieli dwóch znakomitych inżynierów dźwięku: Pata Morana i Kingsley'a Warda. Mimowolnym autorem tytułu wydawnictwa został perkusista Ray Philips, który podczas jednej z rozmów w studiu sformułował zdanie: "Nigdy nie odwracaj się plecami do przyjaciela". Podchwycił to Dave Howells, przedstawiciel wytwórni, i stwierdził, że nadaje się na tytuł nowego krążka - "Never Turn Your Back On A Friend".

Longplay posiadał rozkładaną okładkę, pierwszą i jedyną w historii grupy. Umieszczono na niej obraz autorstwa Rogera Deana, na którym maskotka formacji Bugieman walczy z jakimś wielkim drapieżnym ptakiem w otoczeniu zaśnieżonych gór. W marcu 1973, po nagraniu materiału na trzecie wydawnictwo, ekipa wyruszyła w trasę po Wielkiej Brytanii. Na koncertach supportował ją Judas Priest. Nowy krążek, "Never Turn Your Back On A Friend", ukazał się na rynku muzycznym 8 maja. W lipcu i sierpniu formacja kontynuowała kolejną serię występów. Między innymi w Londynie obok Nazareth. Pomimo planów dotyczących trasy koncertowej po USA w 1973 roku, nie doszła ona do skutku. To samo dotyczyło poprzedniego tournee po Stanach, które miało się odbyć w listopadzie 1972 i również nie zostało zrealizowane.

Album zawierał tylko siedem nagrań, wśród nich dwa, które stały się w przyszłości wizytówkami grupy. Pierwsze z nich, "Breadfan", otwiera materiał na płycie. Cięta niczym mechaniczna piła, riffująca w niebywale szybkim tempie gitara oraz kapitalne (potężne) wejścia sekcji rytmicznej, atakujący wokal, a także niespodziewany akustyczny zwrot akcji w środku utworu, to najważniejsze cechy tego kapitalnego numeru. Oryginalne wydania australijskie i francuskie oraz niemiecka reedycja na początku "Breadfan" zawierają krótki cytat z przemówienia Winstona Churchila z 1942 roku, ze słowami: "nie mam nic do ofiarowania oprócz krwi, znoju, łez i potu". Na brytyjskie tłoczenie firmowane przez MCA przemowa nie trafiła z powodu problemu z prawami autorskimi. Dalej w stawce jest cover Joe Williamsa, czyli dynamiczna wersja bluesa "Baby Please Don't Go" z wyśmienitymi solówkami gitarowymi i przyciętym nagle zakończeniem. Nie zabrakło także zwyczajowo elementów balladowych, takich jak "You Know I Allways Love You" - akustycznie na głos i gitarę - oraz "Riding My Nightmare", gdzie Shelley śpiewa trochę inaczej, mocniej i pełnym falsetem.

No i są też kolejne kawałki z klubu oryginalnych i niecodziennych tytułów. Najpierw "You're The Biggest Thing Since Powered Milk", tłumaczony jako: "Jesteś najlepszą rzeczą od wynalezienia mleka w proszku", który składa się z trzech części (nazwa tej pozycji była pierwotnie jeszcze dłuższa, bo posiadała na końcu jeszcze wyraz "Baby"). Na początek dwuminutowe solo perkusyjne o zniekształconym elektronicznie brzmieniu. Ray Philips chciał, aby ta solówka trwała piętnaście minut, ale lider nie zgodził się na to. Od tego momentu rozpoczęły się spięcia w ekipie na linii perkusista i pozostała dwójka. Druga część tej propozycji to zadziorny riff i partie wokalne przeplatane solówkami Bourge'a. I jest również finałowa część trzecia z wokalem Tony'ego. Zresztą bardzo dobrze brzmi tutaj jego głos. Na początku swojej kariery tylko śpiewał i grał na harmonijce ustnej, nigdy nie myślał, że zostanie gitarzystą. Kolejny utwór o niezwykłej nazwie "In The Grip Of a Tyrefitter's Hand" ("W uścisku dłoni wulkanizatora") cechuje się naprzemiennymi frazami gitar i płynną fabułą bez nagłych zwrotów tempa.

Na finał mamy sztandarowe arcydzieło. Dziesięciominutowa balladowa kompozycja "Parents" - to znakomity, pozostający w pamięci początkowy riff, powracający jeszcze dwukrotnie w dalszej części kompozycji. Rozkrzyczana gitara w piątej minucie nagrania i następująca po tym fantastyczna bluesowa solówka. Romantyczny wokal przechodzący w zaniepokojenie. Dźwięki odgłosów mew zagrane fantastycznie przez Tony'ego na gitarze. Słucha się tego wszystkiego z zapartym tchem i nigdy się nie znudzi - zbyt piękne i prawdziwe. Bourge pokazał tutaj swoją wrażliwą duszę i nieprzeciętne zdolności. Burke Shelley napisał tekst tej piosenki, gdy miał szesnaście lat, mówi ona o słusznych przestrogach rodziców, których młodzi ludzie nie chcą słuchać. A potem, to już jest za późno.

Wśród dodatków wydawcy zafundowali nam jeszcze dwie odsłony "Breadfan" oraz jeden akustyczny wariant "Parents", zrealizowany przez Burke'a i Tony'ego w 2004 roku na potrzeby reedycji. Zresztą ta krótka, niespełna sześciominutowa wersja zabrzmiała podczas koncertów zespołu w czasie trasy w Polsce właśnie tego roku, czego byłem świadkiem w Warszawie.

Trzecia płyta Budgie jest dziełem wybitnym i najlepszym w dyskografii kapeli. Chociaż w tej sprawie nie ma całkowitej zgodności, gdyż niektórzy wyżej oceniają następny, czwarty album. Wbrew opiniom o wtórności tej muzyki i porównywaniu grupy do innych heavy- czy hardrockowych ekip jak Black Sabbath czy Led Zeppelin, nie jestem zwolennikiem tej teorii. Głównie z tego względu, że Budgie prezentowali rozpoznawalne, charakterystyczne tylko i wyłącznie dla siebie brzmienie. Burke Shelley miał talent do tworzenia ciężkich melodyjnych riffów i chwytliwych solówek, a także potrafił łączyć to wszystko z balladą rockową lub akustycznym delikatnym brzmieniem. Nie jest przypadkiem fakt, że Metallica w 1998 roku nagrała swoje wersje "Breadfan" oraz "Crush Course In Brain Surgery" (z singla zapowiadającego debiutancki krążek) i umieściła je z dużym powodzeniem na swoim studyjnym wydawnictwie.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2017-04-05 21:31:36 | odpowiedz | zgłoś
Pytanie dla fanów Red Hot Chilli Peppers, który "kultowy" ich kawałek to zrzyna riffu z " Breadfan" Budgie?
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2017-05-02 11:16:12 | odpowiedz | zgłoś
O morde, "around The World". Dopiero po zanuceniu skojarzyłem. Ciekawe czy to przypadek czy nie. Wątpię by Fru lubił seventisowy hardrock. A może słuchali wersji Metalliki. Ciekawa sprawa, research bardzo wskazany.
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2017-05-02 21:04:10 | odpowiedz | zgłoś
Przecież Frusciante solowo często nawiązuje do lat 70-tych.
Przynajmniej z dobrego źródła wziął przykład.
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
jarema37 (wyślij pw), 2016-05-16 18:25:40 | odpowiedz | zgłoś
No to jest nas dwunastu :)
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Marol (gość, IP: 89.171.45.*), 2016-05-16 16:13:58 | odpowiedz | zgłoś
spokojnie, ja też słucham i to od dawna...
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
marcin___ (gość, IP: 193.19.165.*), 2016-04-30 18:42:19 | odpowiedz | zgłoś
Jest nas 10. Ja też ich uwielbiam ;-)
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
RippR
RippR (wyślij pw), 2016-03-08 15:42:04 | odpowiedz | zgłoś
Matko, myślałem, że nikt oprócz mnie i jednego mojego kumpla już ich nie słucha. Tymczasem okazuje się, że razem z autorem recenzji (szacuneczek) i pozostałymi komentatorami jest nas co najmniej dziewięciu w Polsce! ;)
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-03-08 20:01:27 | odpowiedz | zgłoś
Mieli sporą trasę po PL w 2010 roku, czyli ze 30 osób ich słucha w kraju :)
Ale pozostałe płyty już nie tak dobre jak Never...
A przynajmniej żadna mi na razie nie podeszła zbytnio :(
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
RippR
RippR (wyślij pw), 2016-03-09 10:11:24 | odpowiedz | zgłoś
Nie widziałem Budgie na żywo niestety, ale poznałem ich dzięki koncertówce "We Came, We Saw...", którą polecam jako ciekawy przekrój materiału z późniejszych nagrań.
re: Budgie "Never Turn Your Back On A Friend (reedycja)"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-03-07 23:07:25 | odpowiedz | zgłoś
Nie lubię Garage Inc. więc Budgie gdzieś ominąłem :) Ale teraz widzę, że to był błąd, bo akurat ta płyta jest b. dobra. Szczególnie 'Parents' to super kawałek. Dobrzy akustycznie, ale też potrafią rythmbluesowo zabujać.
« Nowsze
1