Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
33% |
| liczba ocen: |
293 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Frontside "Zniszczyć wszystko"
|
Nazwa zespołu: Frontside
Tytuł płyty: "Zniszczyć wszystko"
| Utwory: |
Zniszczyć wszystko; Pociągasz za spust; Czas desperacji; Droga donikąd; Martwa propaganda; Dopóki moje serce bije; Granica rozsądku; Z zimną krwią; Zdrajca; Promienie umierającego słońca; Nie jesteś sam; Nie ma we mnie Boga |
| Wykonawcy: |
Marcin "Auman" Rdest - wokal; Mariusz "Demon" Dzwonek - gitara; Dariusz "Daron" Kupis - gitara; Wojciech "Novak" Nowak - gitara basowa; Tomasz "Toma" Ochab - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2010
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
"Zniszczyć wszystko" - nazwanie tak płyty zobowiązuje. Dla każdego też zniszczenie oznacza coś innego. Dla Marduk - wiadomo co, dla Gwar na pewno chodzi o wizerunek z plastikowymi jajami po kolana, dla mojego szwagra na ten przykład zmiksowanie w blenderze pomidorów z butelką koniaku celem spożycia. Dla mnie z kolei to rzecz jeszcze bardziej prozaiczna. Odpalając tak nazwaną płytę oczekuję rozpierdolu na maksa, pokiereszowanych zwłok, posiniaczonego od walenia w ścianę łba lub cząstek nakazujących rozdziawić mordę w grymasie odtwarzającego refren krzyku. Odsłuchując "Zniszczyć wszystko" do tej pory jednak nie zrobiłem ani sobie, ani meblom krzywdy, psa sąsiada też nie zjadłem. Zrobiłem za to coś, co zaskoczyło mnie wielce bardziej niż euforyczne wybuchy agonalnego zachwytu - usiadłem "spoczko" na dupie i po prostu posłuchałem na luzie płyty... z wielką przyjemnością i prawie dżentelmeńskim zadowoleniem. W ręce piwko i papierosek, na nogach kapcie, i towarzystwo czterech kątów trzęsących się od niskich tonów.
Nowy Frontside to walec. Namacalnie wręcz wyczuwalne jest tutaj uśrednienie temp i postawienie na dowalanie do pieca gitar wysokokalorycznego koksu. Groove prawie pełną gębą - i o to chodzi. Jako że sosnowiczanie już nie raz dali się poznać jako propagatorzy melodyjnego, wpadającego w ucho niczym Wisła do morza grania, to choć podobały mi się takie patenty, nie szukając daleko, na ostatniej "Teorii konspiracji", to jednak miałem zawsze nadzieję, że przesuną punkt ciężkości w drugą stronę. No i stało się (prawie). Jakkolwiek "Zniszczyć wszystko" rozpoczyna efekt trzaskającego winylu, to przeciwnie do "State Of Mind Report" Acidów, wcale nie jest to wstępem do opowieści o klasyce rocka. To głos z krypty, masywnego rytmicznego grania, w którym sekcja ma najwięcej do powiedzenia. Toma z nikim się tutaj nie ściga, wzorem Igora Cavalera z okresu od płyty "Roots" stawia na porządne wdepnięcie stopy do dechy i dudniące przejścia po nomen omen tomach. Wtóruje mu w tym zdyscyplinowana, prosta i sugestywna praca basu Nowaka. Efekt jest na tyle dobry, że przez jakieś 3 sekundy trwania "Pociągasz za spust" mocne odkręcenie gały w prawo może poczynić w "chałpie" szkody. Elegancko wypada też "Czas desperacji", w który dobrze już znane z poprzednich numerów miażdżenie przechodzi w hipnotyzujące zagrywki rodem ze wstępu hymnu "Seasons In The Abyss" Slayera.
Dalej materiał nieco przyspiesza w "Drodze do nikąd", przyjmując w połowie trwania obrazki tworzone przez Chimaira na dwóch ostatnich krążkach. Kto zna twórczość Frontside i widział dvd z pracy w studio podczas nagrywania "Teorii konspiracji", zna też słabość Demona do goeteborskich brzmień w typie In Flames czy Dark Tranguility - a to właśnie dostajemy w "Martwej propagandzie". Te wszystkie radosne zagrywki i złagodzenie nuty w refrenie zalane są krzykiem i desperacją. Nie jestem fanem takiej muzyki, ale wiem, że zwolenników nie brak - a w tym kawałku wszystko, co najlepsze z tych rejonów, jak najbardziej jest zawarte i stanowi wstęp do największego hitu "Zniszczyć wszystko" - ryzykownie zatytułowanego "Dopóki moje serce bije". Krótko mówiąc to najbardziej przystępny numer na tej płycie zarówno tekstowo, jak i muzycznie. Ma jednak jedną wielką zaletę: superzajebisty, rozwarstwiony riff, który miecie takie przeboje, jak nie wiedzieć czemu słynne swego czasu "Kwiaty...". Ma powstać obrazek do tej pieśni i wcale się nie dziwię, bo potencjał przebojowości ma niezaprzeczalny. Jak dla mnie nawet zbyt wielki. Jakby odjąć tutaj czyste wokale Aumana, to nawet gwiazdy z Soilwork mogłyby się poczuć zagrożone - przyspieszenie i solówka w tym kawałku wszak urywają dupę.
No dobra, teraz do fanów. Pewnie zauważyliście, że jak ognia unikam słowa "hardcore". Spokojnie, jest tutaj i "spodenkowe wymiatanie", ale zdecydowanie zmetalizowane. "Kim, kim, kim kurwa jesteś...", krzyczą "Granice rozsądku". Nie wiem kim, kim, kim kurwa jestem... żeby oceniać taki styl grania, bo rzadko go łapię, a jak już za coś cenię, to za takie kapele, jak Biohazard czy Sick Of It All, gdzie czułem szczerość i agresję gett Nowego Jorku. W tym wypadku wyszło klawo i wielce rasowo, innymi słowy wierzę temu tekstowi, a to już dużo.
No i na koniec highlity, moje rzecz jasna - "Promienie umierającego słońca" oraz "Nie ma we mnie Boga" - w których sepulturowo - chimairowe naleciałości płaszczą beret. Pełne emocji i histerii wokale, południowe brzmienia kaskad gitar firmy Andreasa Kissera, połączone z hipnozą "The Infection" ekipy Marka Huntera i Roba Arnolda - na naszym gruncie - pierwsza klasa.
Ciepłe słowa należą się bezsprzecznie Daronowi. Solówki, które wypierdala, to nie odloty naszych mistrzów death metalu, jednak warto podkreślić, że na "Zniszczyć wszystko" znów dołączył do niewielkiej ekipy "Polish Metallers", którzy coś więcej niż pedał i tremolo potrafią z gitary wycisnąć. Nie wiem, kto uczył go grać, czy może spędził lata młodzieńcze przy Grundigu, wzorując się na mistrzach, ale ten jego klasyczny styl wbrew pozorom do muzyki Frontside świetnie pasuje. Tutaj nieco chyba dostał po łapach od Demona, bo popisów jest mniej niż to bywało wcześniej, ale jak już są, to sprawnie zaaranżowane i mistrzowsko wykonane. Aż chce się zapytać - Panie Daron, to ile razy padło słowo "kurwa" przy ich cyzelowaniu w studio?
Świetny krążek. Może nie "Niszczy wszystkiego", bo ma te bardziej liryczne momenty, ale na pewno zostanie ze słuchaczem na długo, dając dużo radochy z odsłuchu. Jest klimat, jest miazga, jest moment wirtuozerii i szczere uczucia. Zasięgiem rażenia umiejscawiam go gdzieś między "I odpuść nam nasze winy" a "Zmierzchem bogów", z tym zastrzeżeniem, że jest po prostu lepszy. Kto ma do Frontside jeszcze jakieś "ale", odsyłam do wywiadu, reszta - która w dupie ma wygrażania zawistnych Polaczków i speców od metalu - może brać w ciemno. Mi się podoba.
autor: Megakruk
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
heh
pumpa (gość, IP: 217.96.115.*), 2011-03-04 16:17:44
| odpowiedz | zgłoś
i o to płyta zespołu w którym nie wiadomo o co chodzi, nawet sam Dzwonek nie wie po co gra
sentyment sentymentem, ale z Astkiem ten zespół był jakiś, teraz to szkoda gadać
|
| |
frontside
chob1981 (gość, IP: 83.15.252.*), 2011-03-04 09:31:46
| odpowiedz | zgłoś
Dobre bo polskie i chyba tyle plusów tej płyty. Muzycznie nie jest zła ale wokal i te "łagodne" wstawki w refrenie /szczególnie w piosence wybranej na singiel/ trochę odrzucają. Trzeba się zdecydować albo gra się mocno i agresywnie albo nie. Jak dla mnie to wokalista mógłby zrezygnować z melodyjnych dodatków i śpiewać niższym growlem i płyta była by genialna.
|
| |
geniusze
DonalRusk (gość, IP: 79.191.109.*), 2011-01-26 19:45:01
| odpowiedz | zgłoś
genialna płyta - miażdży wszystko, co ydane zostało w metalu, dosłownie !!!
|
| |
Destroy everything
napalm (gość, IP: 85.221.164.*), 2011-01-22 13:26:52
| odpowiedz | zgłoś
Nigdy jakoś nie przepadałem za Frontsajdami - nie podchodziły mi melodyjno-core'owe zagrywki, specyficzna "napinka" i powaga, w gruncie rzeczy ubrana w (jak dla mnie) zbytnią młodzieżową-trendy otoczkę w tym wszystkim, jednak koniec końców...płyta "Zniszczyć wszystko" jest świetna - i to jest cholernie wielkie zaskoczenie dla mnie. CeDek jest naprawdę pyszny,a klip promujący album - wyśmienity:) Jest luźno, a do tego czuć (przynajmniej ja czuję) w tym wszystkim wielką naturalność...bardzo cenie coś takiego.
Wielki plus dla tej płytki ode mnie!
|
| |
FS zawsze mial wieksza promocje niz na to zasluguje ich tworczosc:)
Raben SD (gość, IP: 213.25.182.*), 2011-01-20 12:57:58
| odpowiedz | zgłoś
Wszyscy tak bardzo żalują FS ze to modnie ich niesłuchać i ze tacy biedni itp a prawda jest taka ze wywiad z liderem zespołu jest już któryś dzień z rzedu na pierwszej stronie, Zniszczyc wszystko ma swietna recenzje mimo ze plyta jest po prostu zwyczajna, zespoł ma nowy klip, pewnie za niezlą kase.. Wszystko ok - niech mają ale nie robcie wiec z nas glupkow mówiąć że tacy banowani są wszędzie bo to fałszywe!!FS zawsze mial wieksza promocje niz na to zasluguje ich tworczosc:)
|
| |
Najśmieszniejsza w tym wszystkim
jest cała ta "satanistyczna" otoczka - teksty, okładka a wyskakuje pajacyk z kogucikiem na głowie i drugi wujek władek. Między piosneczkami konferansjerka rodem z amerykańskich tekstów hip hopowych. Śmiech przez łzy
|
| |
slabizna i tyle
maro669 (gość, IP: 178.101.28.*), 2011-01-17 14:18:04
| odpowiedz | zgłoś
kiedys polozylem klape na ten band ale po przeczytaniu tej recenzji postanowilem dac im jeszcze jedna szanse, niestety plyta to zzyna z innych bandow.Az w chuju sciska jak slysze taki kawalek "droga do nikad" gdzie riff i wokale sa po prostu idento do tych Slipknota w kawalku "psychosocial", reszta to juz przeklepane riffy Hatebreed, Born from Pain i innych. Slabizna , zero oryginalnosci. Niestety trza czekac troche na nowe decapitated albo Sceptic, tam chlopaki wiedza co to muzyka z serca i nie zapierdalaja riffow innym bandom. Pozdr.
|
| |
re: slabizna i tyle
szacunek kolego!!!
Frontszajs jest przereklamowany i byle jaki na żywca, a studujnie szyty jak garsonka dla ciotki Kryśki...
ave 667!
|
| |
re: slabizna i tyle
Frontside to dla mnie kapela, delikatnie to ujmując, czysto rozrywkowa, ale z tym, że grają słabe koncerty, to się akurat nie zgodzę. Na żywo dają czadu. Albo, jeśli wolisz, obiektywnie: grają tak, że ich fani są bardzo zadowoleni. I o to chodzi.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|