Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
85% |
| liczba ocen: |
41 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Icehouse "Man Of Colours"
|
Nazwa zespołu: Icehouse
Tytuł płyty: "Man Of Colours"
| Utwory: |
Crazy; Electric Blue; Nothing Too Serious; Man Of Colours; Heartbreak Kid; The Kingdom; My Obsession; Girl In The Moon; Anybody's War; Sunrise; Crazy (12'' Mix); Crazy (Midnight Mix) |
Wydawcy: The Massive Recording
Rok wydania: 1987
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Icehouse to grupa pochodząca z Australii. Powstała w 1977 roku w
Sydney. Na początku działała pod nazwą Flowers, ale po czterech latach
zmieniła ją na Icehouse. W roku 1987 ukazał się piąty z kolei album zespołu
zatytułowany "Man Of Colours".
Płytę otwierają dwa przeboje: "Crazy" i "Electric Blue". Pierwszy rozpoczyna
się efektowną gitarą z zastosowaniem echa. Głos wokalisty w niższych partiach
może przypominać trochę głos Briana Ferry, choć nie usłyszymy tu tak
charakterystycznego naturalnego vibrato. "Electric Blue" jest chyba jeszcze
bardziej przebojowy niż poprzedni, co być może wiąże się z zastosowaniem
ciekawych chórków w wykonaniu całego zespołu. "Nothing To Serious" - mało
przebojowy, przypomina raczej dokonania Davida Bowiego. Jako czwarty na
płycie mamy tytułowy "Man Of Colours". Jest to przecudna ballada. Jedna z
najpiękniejszych jakie miałem okazję usłyszeć.
"I am The Man
A Simple Man
a Man of Colours
And Looking See
See Through The Years
Years of The Man
a Man of Colours...
...and Looking See
See Through These Tears
Tears of The Man
a Man of Colours"
Niesamowity klimat, jaki tworzą klawisze i głos wokalisty Ivy Daviesa
sprawia, że mógłbym słuchać tego utworu bez końca. Niektórzy będą pamiętać
ten utwór z audycji radiowych Tomasza Beksińskiego. "Heartbreak Kid" to
kolejna ballada o dość dużej ekspresywności. Utwór daje wrażenie dużej
przestrzeni i estetyki, która zawsze kojarzyła mi się z propozycjami Roxy
Music. Pod koniec kompozycji urzekające solo gitarowe. Następny utwór na płycie
to "The Kingdom". Bardzo przyjemna piosenka, zasługująca na przebój, choć nim
się nie stała. Żeński głos w chórkach to zasługa gościnnie występującej tu
Sheny Power. Wśród pozostałych czterech kompozycji wyróżnia się jeszcze
ostatnia - "Sunrise". Utwór bardzo szybki (zwłaszcza w pierwszej części),
dobrze zaaranżowany, choć mało przebojowy. Na uwagę zasługują tutaj bardzo
ciekawe figury rytmiczne. Australijska wersja albumu oferuje nam jeszcze
dodatkowo dwie wersje przeboju "Crazy", przy czym ta druga niewiele
przypomina już oryginał, niemniej jednak jest bardzo interesująca. W sam
raz na zakończenie przygody z "Man Of Colours".
Muzyka Icehouse to bardzo efektownie zaaranżowane piosenki, przypominające
przeboje Roxy Music czy Davida Bowiego. Jeśli ktoś życzy sobie posłuchać
lekkiego, łatwego w odbiorze i przyjemnego pop-rocka, to Icehouse i album
"Man Of Colours" zaoferuje swoje kompozycje na najwyższym poziomie.
autor: Przemysław Semik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|