Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
285 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Led Zeppelin "Physical Graffiti"
|
Nazwa zespołu: Led Zeppelin
Tytuł płyty: "Physical Graffiti"
| Utwory: |
Custard Pie; The Rover; In The Time Of My Dying; Houses Of The Holy; Trampled Underfoot; Kashmir; Bron Yr Aur; In The Light; Down By The Seaside; Ten Years Gone; Night Flight; The Wanton Song; Boogie With Stu; Black Country Woman; Sick Again |
Wydawcy: Swan Song
Rok wydania: 1975
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Wprawdzie najlepszą płytą najlepszego zespołu świata jest "Led
Zeppelin II", ale ja postanowiłem wziąć na tapetę płytę mniej znaną,
aczkolwiek niemalże równie dobrą. "Led Zeppelin II" była zbiorem utworów,
które wystrzeliły nagle z głów muzyków. Była płytą od początku do końca
spontaniczną, pełną energii i hard rockowej zadziorności. Wstrząsnęła
całym światem - przypominam, że jak na rok 1969 był to bardzo ciężki
materiał. Gdy w 1975 zespół wydał podwójną płytę "Physical Graffiti",
nie odniosła takiego muzycznego sukcesu jak "Led Zeppelin II", ponieważ
fani byli na to przygotowani. OK, "Physical Graffiti" jest podwójnym
albumem, na którym znajduje się 8 premierowych kawałków i 7 odrzutów z
lat 1970-1972. Płyta nadaje się do słuchania dosłownie wszędzie i zawsze.
Zaczynamy z bluesowym "Custard Pie". Super riff, Bonzo za garami wybija
groovowy riff, a Robert śpiewa przesycony erotyzmem tekst. A później
solo Page'a z Wah-Wah.
Lecimy dalej - "The Rover", odrzut z "Houses Of The Holy" - świetna
gitara. Kolejną pozycją jest przeróbka utworu Boba Dylana "In My Time
Of Dying". Przerażający riff grany slidem, jedenaście minut bluesa. Od
zabawnego ataku kaszlu zaczyna się weselszy kawałek. "House Of The
Holy", bo o nim mowa, to odrzut z płyty o tym samym tytule. Przyjemny
riff i tekst. "Trampled Underfoot" - nawiązanie do Steviego Wondera i
jego soulowych utworów. Świetny tekst, w którym Robert porównuje ciało
kobiety do części samochodu. Świetne klawisze. Zeppelin leci dalej,
"Kashmir" to kawałek historia, który można umieścić w jednym szeregu
z "Whole Lotta Love", "Stairway To Heaven" i "No Quarter". Świetna
orkiestracja, cudowny riff. Co ciekawe, żaden z Zeppelinów nigdy nie
był w Kaszmirze. Pierwszą stronę kasety wieńczy gitarowy popis Page'a
"Bron Y Aur". Prześliczny akustyczny kawałek. Te melodie...
Drugą stronę rozpoczynają orientalne klawisze i wchodzi "In The Light",
ciężki riff, fajne melodie w refrenie. W kolejce stoi już "Down By The
Seaside", od którego na kilometr powiewa morzem. Akustyczne intro gitary
wprowadza nas w "Ten Years Gone", gdzie Robert opowiada o swojej
przyjaciółce, która kazała mu wybierać pomiędzy sobą a muzyką. Chyba
nikt nie ma wątpliwości co wzięło górę? OK. Następny utwór może kojarzyć
się z Rolling Stones. "Night Flight", bo o nim mowa, to typowy rockowy
kawałek, klawisze i gitary bez zastrzeżeń. Później kilkuminutowy czad w
postaci "The Wanton Song" - super riff. Wyluzowanie i kolejna perełka -
"Boogie With Stu". Świetny numer na pianino, bębenek, akustyka plus
solo na mandolinie. Następny akustyczny kawałek to luźny jam grany
w ogródku posiadłości Micka Jaggera "Stargroves". Na początku słychać
nawet przelatujący samolot. Na koniec killer, czyli "Sick Again". Cool
gitary i tekst.
Tak kończy się jedna z najlepszych płyt w historii rocka. Warto ją kupić
za każde pieniądze!!!
autor: Wickerman
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Surowyś
Waćpan (gość, IP: 83.15.102.*), 2011-05-03 20:09:31
| odpowiedz | zgłoś
Surowyś Waćpan z tą oceną. Rozumiem ocenić na 8 z takim uzasadnieniem, wporządku ale nie mogę się zgodzić, żeby coś na tym albumie było zbvędnym zapychaczem albo czymś rozwleczone. In The Light, In My Time of Dying to są perły progresywnego grania tamtych czasów, które na dobrą sprawę się nic nie zestarzały! A co do różnorodności w muzyce Zeppów to przecierz to jest ich wizytówka. Od samych początków tak wygłądały ich płyty, że były szybkie prekursorskie heavy metalowe strzały, dobre blusiska, progresywne ballady troche folku a nawet reggea czy funky. Ponadczasowy niedoprzecenienia zespół Toćka.
|
| |
re: Surowyś
gomez (gość, IP: 195.74.48.*), 2011-05-04 10:28:12
| odpowiedz | zgłoś
co do In the Light i In my Time.. zgadzam się całkowicie, jednak wg mnie wyraźną różnicę słychac pomiędzy pierwszą a drugą płytą... Po prostu wolę inne albumy Zeppelinów. Pozdrawiam
|
| |
re: Surowyś
aspire (gość, IP: 2.123.37.*), 2011-07-21 10:57:09
| odpowiedz | zgłoś
zgadzam sie z Toba calkowicie.autor tej recenzji nie do konca chyba dojrzal do tego wydawnictwa.chocby za jeden numer taki jak Kashmir ocena powinna byc wyzsza.jak zyl jeszcze John Peel powiedzial,ze tej plyt nie powinno sie oceniac.
|
| |
Bardzo nierówny album
gomez (gość, IP: 195.74.48.*), 2011-05-03 14:38:02
| odpowiedz | zgłoś
począwszy od zeppelinowskiego łomotu w Custard Pie, przez pseudo stone'owskie The Rover, bogato zaaranżowane Kashmir i... cóż - druga płyta o wiele słabsza. Chyba rozwlekanie i wciskanie "upychaczy" w dłuższe płyty rockowe (vide Ściana, Electric Ladyland itd.) stało się "trendy" i w założeniu miało dawać złudzenie zróżnicowania i bogactwa brzmieniowego danego albumu. Co do Physical Graffiti - 7/10.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|