zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Machine Head "Unto The Locust"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 71%
liczba ocen: 126

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Machine Head "Unto The Locust"

Nazwa zespołu: Machine Head
Tytuł płyty: "Unto The Locust"
Utwory:  I Am Hell; Be Still And Know; Locust; This Is The End; Darkness Within; Pearls Before The Swine; Who We Are; The Sentinel; Witch Hunt; Darkness Within
Wykonawcy:  Robert Flynn - wokal, gitara; Dave McClain - instrumenty perkusyjne; Adam Duce - gitara basowa, wokal; Phil Demmel - gitara, wokal
Wydawcy: Roadrunner Records
Rok wydania: 2011
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Chyba goście z Machine Head są kolejnymi, którzy uwierzyli, że w 2012 roku będzie finalne boom. Jeśli nie wycisnęli z siebie ostatnich soków, aby godnie pożegnać ten najlepszy ze światów, a po prostu nagrali kolejny album, to ktoś powinien dowiedzieć się co jedzą, co piją, o której idą spać itd., a potem założyć coś na wzór szkółek piłkarskich Barcelony. Niech się zerówka uczy, jak grać metal. Po świetnej "The Blackening" mieli prawo zachlać się na śmierć, ale nic z tego. Powrócili i zmiażdżyli.

Jak oni to zrobili? Ano wzięli trochę od thrashowej Metallicy, trochę od Iron Maiden, Judas Priest i innych klasyków, dorzucili trochę deathmetalowych patentów, nieco groove'u z hardcore'a albo szwedzkiego grania i posklejali tak, że szyja boli. Machine Head na tej płycie nie wymyślili nic nowego, ale tak upichcili tę muzykę, że można się tylko zachwycać. Robb Flynn nawet kiedy wrzeszczy, to robi to melodyjnie i można śpiewać razem z nim. Gitary oprócz mocarnych riffów tną te podręcznikowe pasaże, a do tego jeszcze piękne solówki. W "This Is The End" solówka jest taka, że można się poryczeć ze szczęścia. Akustyczne gitary dodają tej brutalnej machinie elegancji. Linie basu zostały zaaplikowane przez doktora od niskich częstotliwości. Nie mniej niż należy, nie więcej niż potrzeba. Bębny to samo - wcale nie są super oryginalne, ale brzmią totalnie i rozkazują. Oj, będą zakwasy, będą. Niektóre kawałki zostały też wzbogacone o dźwięki kwartetu smyczkowego Rouge (Flynn wspomina w filmie na dołączonym DVD, że dziewczyny nagrywały wcześniej dla Green Day).

Nie będę opisywał wszystkich utworów, bo nie skończyłbym do jutra rana. Tyle się w nich dzieje i taki impuls dają, że ile razy mam się zabrać do notatek, to czerep sam zaczyna machać. Nie tylko budowa poszczególnych piosenek, ale również całej płyty jest ciekawa i zabójczo skuteczna. Zaczyna się niespodzianką. Flynnowski chórek śpiewa smutno, jakby miał oddać żal po katastrofie, jaką jest nalot szarańczy. Potem miazga, która trwa cztery pierwsze utwory i kończy się genialnym "This Is The End", następnie łapiemy oddech w "Darkness Within", na nowo rozpędzamy się w "Pearls Before The Swine" i kończymy hymnem "Who We Are", gdzie śpiewają dzieci Robba Flynna, Phila Demmela i realizatora dźwięku Juana Ortegi. Do wersji rozszerzonej dodano trzy bonusowe kawałki i DVD z filmem o powstawaniu płyty. Bonusami są: świetny cover "The Sentinel" z repertuaru Judas Priest, trochę mniej kopiący, ale też zacny cover "Witch Hunt" z repertuaru Rush oraz akustyczna wersja "Darkness Within". W tym ostatnim utworze (zarówno w wersji akustycznej, jak i pełnej) padają kluczowe słowa:

"We build cathedrals to our pain
Establish monuments to attain
Freedom from all of the scars and the sins
Lest we drown in the darkness within"
.

Okładka jak na mój gust średnio udana, choć na pewno wyróżniająca się. Bardzo fajnie wyszedł natomiast logotyp zespołu wewnątrz, gdzie znajdziemy też zdjęcia członków grupy, trochę entomologicznych ilustracji, teksty piosenek, podziękowania i szczegółowe informacje o tym co, kto i kiedy.

"Unto The Locust" to płyta rewelacyjna i stwierdzam to nie jako fan Machine Head. Nie mam wobec tej kapeli sentymentu zakorzenionego w czasach pryszczy na gębie. Flynnowska joł joł maniera z filmu o "Roadrunner United: The All-Stars Sessions" nawet mnie lekko drażniła, ale po takich płytach, jak "The Blackening" czy najnowsza szarańcza - nawróciłem się. Jeśli potrzebujecie koniecznie konfrontacji, to postawcie sobie "Unto The Locust" obok "Master Of Puppets" i zacznijcie się spierać co jest lepsze, bo ja sam nie wiem.

Przeczytaj: recenzja autorstwa Megakruka.

autor: Szamrynquie

tutaj od 4.11.2011

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Opeth "Heritage"
- autor: Megakruk
- autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

Megadeth "TH1RT3EN"
- autor: Mateusz Liber
- autor: Megakruk

Rotting Christ "Aealo"
- autor: Łukasz Sputowski
- autor: Paweł Kuncewicz


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
Genielna płyta !!!
Ogór (gość, IP: 77.88.129.*), 2011-11-06 18:32:30 | odpowiedz | zgłoś
jak dla mnie płyta roku - to na pewno , zastanawiam się nawet czy nie jedna z najlepszych w tym nowym Millennium ... nawet nie mogłem marzyć że dostanę od ekipy MH coś tak przepięknego !!! za 4 dni jedziemy ekipą na koncert do Drezna - jeśli to przeżyję to będzie to istny cud :)

 
komentarze do recenzji
Szamrynquie (wyślij pw), 2011-11-05 22:03:58 | odpowiedz | zgłoś
Dzięki za pozytywne oceny mojego stylu recenzowania. Szkoda tylko, że pojawiły się przy okazji porównań do recenzji Megakruka. Sam bardzo lubię czytać większość jego tekstów. Np dotyczący nieszczęsnej płyty "Lulu" jest świetny. Przypuszczam, że o ile moja polonistka była dość liberalna i mogłem się wyżyć na wypracowaniach, to polonistka Megakruka mogła być mocno restrykcyjna i stąd jego styl grubej rury gdy już uwolnił się spod jej mocy wystawiania ocen. W razie wszelkich wątpliwości zaznaczam, że nie miałem pojęcia iż Megakruk także skrobnie coś o "Unto the Locust" tak więc moje pisanie nie jest odpowiedzią na jego pisanie. Pzdr

 
8/10
kobiotch (wyślij pw), 2011-11-05 16:38:31 | odpowiedz | zgłoś
Uważam że plytka naprawde bardzo fajna poziom agresji jak i melodii jest zbalansowany, widac ze kapela dojrzała od czasów Supercharger.Szkoda ze tak rzadko nagrywają płyty.

 
Płyta roku
binadra (wyślij pw), 2011-11-05 15:10:20 | odpowiedz | zgłoś
Jak dla mnie płyta roku!!!Fenomenalne solówki i riff no i poza tym czuć w tej muzyce emocje.Kupiłem ją w dniu premiery i do tej pory jej słucham :D

 
...
men (gość, IP: 83.7.117.*), 2011-11-05 12:06:30 | odpowiedz | zgłoś
Ta płyta udowadnia cały kunszt Machine Head. Po znakomitym Blackening mogli odcinać kupony od sukcesu i nagrać Blackening 2. Tym czasem nagrali diametralnie odmienny album. I jak wyszło? Również rewelacyjnie, co tylko świadczy jak wszechstronna jest ta kapela. Brawo!

 
Ja tu słyszę Trivium a nie Judas Priest
minus (wyślij pw), 2011-11-05 11:08:00 | odpowiedz | zgłoś
Panowie poszli w rzewną melodykę dla małolactwa praktykowaną przez Trivium i Bullet For My Valentine. Rzygać się chce od tej ckliwości i patosu.
I żeby nie było, wychowałem się na Machine Head, byłem na ich pierwszym koncercie w Polsce ze Slayerem i broniłem ich nawet jak nagrywali takie rzeczy jak Supercharger. Ciągle mam sentyment do większości ich płyt. Ale niestety na The Blackening skręcili niebezpiecznie w stronę słodzenia i patosu a tutaj nastąpiło apogeum. Pierwsza w historii ich płyta której nie kupiłem i nie zamierzam kupować.

 
re: Ja tu słyszę Trivium a nie Judas Priest
maccc (wyślij pw), 2011-11-05 11:53:16 | odpowiedz | zgłoś
patos i ckliwość towarzyszą im niezmiennie od drugiej płyty przecież :)
zgadzam się, ashes było genialne, ale dla mnie to blackening był niestrawną wiązanką jak największej ilości riffów niepołączonych w logiczną całość, a na nowej płycie jest wszystko co lubię w MH :D

 
re: Ja tu słyszę Trivium a nie Judas Priest
Megakruk (wyślij pw), 2011-11-05 13:49:32 | odpowiedz | zgłoś
czyli frajerstwo...

 
re: Ja tu słyszę Trivium a nie Judas Priest
maccc (wyślij pw), 2011-11-05 15:41:38 | odpowiedz | zgłoś
bujaj się pan, ja mam swoją opinię, ty masz swoją :)

 
re: Ja tu słyszę Trivium a nie Judas Priest
Megakruk (wyślij pw), 2011-11-05 15:50:12 | odpowiedz | zgłoś
z ust mi to wyjąłeś, tylko co mnie to obchodzi?


  1 2   ==>


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Machine Head

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Machine Head

"Burn my eyes"
autor: Mysiak

"Supercharger"
autor: Miłosz T. Myśliwiec

"The Blackening"
autor: Mrozikos667

"The more things change..."
autor: Mysiak

"Through The Ashes Of Empires"
autor: Face_Hugger

"Unto The Locust"
autor: Szamrynquie

"Unto The Locust"
autor: Megakruk


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas