Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
61% |
| liczba ocen: |
42 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Nomad "The Devilish Whirl"
|
Nazwa zespołu: Nomad
Tytuł płyty: "The Devilish Whirl"
| Utwory: |
Intro; Confidence; War In The Name Of - Impale; Groping The Secret Corpses; The Other Dream (Intro); A Constructive Image; I - An Alchemist Of My Analysis; The Pile of Burning Roses; The Black Domination |
Wydawcy: Novum Vox Mortis
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Ostatnio NVM zarzekało się, że będzie wydawało tylko debiuty. Zasada
ta nie potwierdza się w przypadku Nomad, gdyż "The Devilish Whirl" jest
drugim wydawnictwem zespołu. Nomad przeszedł wiele zmian personalnych od
nagrania demo i jest to mocno wyczuwalne. "The Devilish Whirl" została
wydana bardzo profesjonalnie, z bardzo dołującą i nietypową jak na death
metal grafiką.
Nomad to jedna z kapel, które oparły się fali blacku i konsekwentnie
tworzą w swojej bardzo brutalnej konwencji. Wyszło jej to tylko na
dobre. Muzyka jest bardzo dopracowana od strony technicznej, bardziej
przejrzysta. Cechą charakterystyczną Nomad są podwójne wokale. To plusem
i odrywa słuchacza od miejscowej monotonii "The Devilish Whril". Teksty
utrzymane są w "mroczno-śmiertelnej" tematyce, oczywiście po angielsku,
ale łatwe do zrozumienia dla zwykłego śmiertelnika, uczącego się tego
języka.
Płytę otwiera intro, które jest jakby trochę nie na miejscu. Zupełnie
nie oddaje klimatu płyty, jest raczej częścią pierwszego utworu -
"Confidence". Bardzo podoba mi się układ kompozycji - wyraźnie widać w
niej ewolucję Nomad. Rozpoczyna się surowym wokalem, właściwie rykiem,
przechodząc powoli w nastrój bardziej melodyjny, mniej brutalny, z
całkiem wolnymi fragmentami. "War In Name Of - Impale" to dobry tekst
i dopełniające się wokale, które jednak miejscami trochę nie pasują.
Strasznie krzyczą ci panowie. "Groping The Secret Corpses" trwa aż 7
minut. Utwór dobry, ale po 5 minutach miałam go już trochę dość i gdyby
nie naprawdę piękne gitarowe solo, powtarzające się trzykrotnie, chyba
bym w życiu nie przeżyła takiej dawki sieczki. Tekst jest zastanawiający
(oczywiście trzeba go przeczytać, bo to w końcu death i nie przystoi,
by choć parę zdań było zrozumiałe). Napawa poczuciem beznadziei. Nie
wiem, co Bleyzabel miał na myśli, ale kawałki w stylu "I'm drinking
your lips with a passion" są bardzo... smakowite? "The Other Dream"
i "I - An Alchemist..." nic nie zmieniają. Nie są to złe utwory, wręcz
przeciwnie. Tylko tempo wciąż jednostajne, mamy ścianę gitar i bębnów. To
utwory wykrzyczane w twarz złemu, niedobremu światu. "The Pile Of Burning
Roses" to chyba mój ulubiony utwór. Doskonała aranżacja, słychać każdy
instrument, brzmienie surowe, ale melodyjne, a wokal wreszcie pasuje
do całości. Palce lizać. Na koniec Nomad uderza nas "The Pile Black
Domination" i jest to uderzenie w pełnym tego słowa znaczeniu. W sam
raz na koniec płyty, ociekające refleksją.
Nomad zaskoczył mnie tym albumem i na pewno nie było to nic negatywnego,
wręcz przeciwnie. Wiem, że recenzje płyty są dość krytyczne, ich autorzy
przeważnie czepiają się wokali, ale każdy, kto słyszał poprzedni materiał
grupy Nomad, wie, że ta kapela ma po prostu taki styl i uważam, że tego
rodzaju wokale są raczej zaletą niż wadą. Czekamy na koncerty!
autor: ider
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|