zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 28 maja 2020

recenzja: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"

8.06.1997  autor: Tiamat
okładka płyty
Nazwa zespołu: Tiamat
Tytuł płyty: "A Deeper Kind Of Slumber"
Utwory: cold seed; teonanacatl; trilion zillion centipedes; the desolate one; atlantis as as a lover; alternation x 10; four leary biscuits; only in my tears it lasts; the whores of babylon; kite; phantasma de luxe; moyt marilyn; a deeper kind of slubmer
Wykonawcy: Lars Skold; Anders Iwers; Thomas Petersson; Johan Edlund
Wydawcy: Century Media Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Właściwie nie miałem kupować tej płyty. Po tym, co usłyszałem na Metalmanii, uznałem, ze Tiamat kończy się dla mnie na "Wildhoney". Ale w końcu przeważył sentyment, no i fakt, że miałem kasę. Kupiłem. Po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłem, że 16 zł poszło w błoto. Płyta mi się nie podobała, w porównaniu do "Clouds" była beznadziejna. Nie załamałem się jednak i mężnie przesłuchiwałem ją jeszcze parę razy. O dziwo znalazłem kilka jaśniejszych stron.

Całość zaczyna "Cold Seed", promowany wcześniej w mediach. Spokojny początek, a później wejście ostrej gitary, która robi wrażenie klimatu techno. Na szczęście tylko robi wrażenie. Później "Teonanacatl", utwór w którym słyszałem dawne Tiamat, jeszcze z "Wildhoney". Bardzo dobry wokal (może nawet chóralny śpiew) i powolny rytm tworzą naprawdę ciekawy klimat. Niestety dwa kolejne utwory: "Trilion Zillion Centipedes" i "The Desolate One" to już techno. Nie słychać gitary, całość opleciona jest przez powolny, denerwujący rytm. Wokal sprowadzony do postaci szeptu jest chyba najlepszą stroną tego utworu, ale i tak to najgorszy kawałek na płycie. Po tych dyskotekowych klimatach usłyszałem szum morza. Tiamat lubi takie odgłosy natury i to jest też zapowiedź bardzo dobrej, nastrojowej ballady. Choć podobieństwo nie jest wielkie, to "Atlantis As A Lover" od razu skojarzyło mi się z "Do You Dream Of Me". W tym utworze widać (a raczej słychać) fascynacje Pink Floyd. Po zakończeniu piosenki szum morza nie ustaje - zostajemy przeniesieni do kolejnego "Alternation X 10". Podobny klimat, choć nieco ostrzejszy refren i przepiękna gitara. Johana zainteresowały też orientalne klimaty, czego wyrazem jest "Four Laery Biscuits". Na szczęście nie słychać tam tradycyjnych orientalnych instrumentów ani zaśpiewów, ale wrażenie jest dość mocne, choć niezbyt pozytywne. Następne dwa utwory: "Only In My Tears It Lasts" i "Whores Of Babylon" to znowu techno, techno, techno i brak powiązania z metalem. I o ile w "Only ..." rytm ten slychać tylko gdzieś w tle, to w "Whores..." jest już na pierwszym planie i nie bardzo jest do zniesienia. Później mamy kolejne uspokojenie i śliczną (inne słowo mi się po prostu nie nasuwa) balladkę instrumentalną "Kite". Cóż, na jakiejś płycie Clahhad zrobiłaby duże wrażenie, bardzo nastrojowa ze wspaniałym brzmieniem klawiszy, ale do ogólnego klimaty płyty jakoś mi nie pasuje. Potem usłyszałem nareszcie coś bardzo znajomego. Pamiętacie "ptaszki", którymi zaczyna się "Wildhoney"? Też tu są. Rozpoczynają dwa zdecydowanie najlepsze utwory płyty: "Phantasma de Luxe" i "Mount Marilyn". Niby nie są niczym specjalnie wspaniałym, ale po kilkukrotnym przesłuchaniu płyty uznałem, że kupno jej nie jest błędem. I bardzo dużą rolę odegrały w tym właśnie te utwory. Wreszcie nie słyszę techno tylko napięty, chrapliwy wokal Edlunda, gitarę w tle i głęboki rytm perkusji oraz basu. I na koniec tytułowe "A Deeper Kind Of Slumber". Niezły utwór w stylu Depeche Mode i J-M. Jarre (serio), ale jak na końcówkę i "sztandar" płyty zdecydowanie za słaby.

To tyle, jeśli chodzi o "analizę". Wrażenia po "A Deeper..." są mieszane. Na pewno nie spodoba się osobom, które z twórczości Tiamat uznają tylko "The Astral Sleep" i "Sumerian Cry". Jest po prostu inna. Nie jest taka tragiczna, jak się by wydawało na początku, ma swoje dobre strony. Jedno jest pewne - nie jest to ich najlepsza płyta. Ale też nie można powiedzieć, ze Edlund odwrócił się całkiem od metalu i powędrował w strone techno. Gdyby nie dwa utwory "The Desolate One" i "Only...", można by powiedzieć, że to po prostu bardzo lekki i melodyjny doom, może coś w stylu Anathemy i ich "Eternity". Gdyby...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-03-10 17:45:28 | odpowiedz | zgłoś
Johan Edlund odrobił lekcję przy tym albumie. Początek 'Phantasma de Luxe' zapożyczył z 'Deszcze Niespokojne',
pewnie w dzieciństwie oglądał 'Czterech Pancernych' :)

Początkowo płyta mi się nie podobała. Teraz uważam, że jest bardzo dobra, nawet 9/10. Muzycznie to Pink Floyd w wersji gotyckiej. A 'kołysankowy' wokal pasuje do koncepcji muzycznej i tekstowej. Kilka naprawdę świetnych utworów, choćby 'Cold Seed', czy 'Teonanacatl'.
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
pik (gość, IP: 83.9.16.*), 2014-05-11 16:17:36 | odpowiedz | zgłoś
heh jeszcze parę(naście) przesłuchań i będę znał ten album na pamięć jak Wildhoney
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
vonsmroden
vonsmroden (wyślij pw), 2013-03-02 13:57:56 | odpowiedz | zgłoś
Chuja tam dobry...
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
Nekromantikk (gość, IP: 178.56.141.*), 2013-03-02 14:34:39 | odpowiedz | zgłoś
E tam, bardzo dobry i chuj. Następny szkieletowaty za to średni...
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2013-03-02 14:40:47 | odpowiedz | zgłoś
no ale ta Twoja wypowiedź do uzasadnionych i przekonujących nie należy.
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2013-03-02 15:07:37 | odpowiedz | zgłoś
To do Vonsmroden było choć Nekromantikk też się za bardzo nie rozpisał;)
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
Nekromantikk (gość, IP: 178.56.141.*), 2013-03-02 16:36:31 | odpowiedz | zgłoś
Ach Marcinie drogi. To był tylko wesoły odzew na słowa Vona:) Ja swoje zdanie na temat tej płyty wytoczyłem poniżej. Moim zdaniem jeden z lepszych Tiamatów, dla mnie w 3 najlepszych dzieł Johana, no i w pełni zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Nigdy nie zapomnę, jak w 2010 zagrali w amfiteatrze w Olsztynie. To był cieplutki, sierpniowy wieczór, padał ciepły, letni deszcz i grał Tiamat. Kiedy zagrali Phantasmę oraz Do You Dream Of Me, serialnie odpadłem. Niesamowity klimat. Widziałem Tiamat kilka razy, ale ten koncert olsztyński był po prostu magiczny.
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2013-03-02 20:09:52 | odpowiedz | zgłoś
ja nigdy ich nie widziałem i Ci zazdroszzcę, choć byłem o krok wyjazdu po płycie Wildhoney.

Rzeczywisice pisałeś na temat etgo albumu,
zwracam honor
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
wac
wac (wyślij pw), 2013-03-03 10:34:44 | odpowiedz | zgłoś
byli przed Black Sabbath w 95 w Arenie w Poznaniu, właśnie po Wildhoney
re: Tiamat "A Deeper Kind Of Slumber"
pik (gość, IP: 79.163.37.*), 2013-03-03 14:13:21 | odpowiedz | zgłoś
nie bylem na tym koncercie (chociaż znalem już zespól) ale mam koncertówkę z tego roku (albo 94) tyle że ze Sztokholmu gdzie zagrali całe Wildhoney + parę starszych kawałków
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (345 głosów):

 
 
79%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Tiamat

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Moonspell "Under Satanae"
- autor: Cemetary Slut

Type O Negative "October Rust"
- autor: Margaret

Anathema "Alternative 4"
- autor: szalony KaPelusznik
- autor: mentos

Samael "Passage"
- autor: rick
- autor: Do diabła

Paradise Lost "Icon"
- autor: Margaret

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy potrafisz rozpoznać dźwięk flażoletów?