zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Opeth "Heritage"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 67%
liczba ocen: 178

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Opeth "Heritage"

Nazwa zespołu: Opeth
Tytuł płyty: "Heritage"
Utwory:  Heritage; The Devil's Orchard; I Feel The Dark; Slither; Nepenthe; Haxprocess; Famine; The Lines In My Hand; Folklore; Marrow Of The Earth
Wykonawcy:  Mikael Akerfeldt - wokal, gitara; Frederik Akesson - gitara; Per Wiberg - instrumenty klawiszowe, melotron; Martin Mendez - gitara basowa; Martin Axenrot - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Roadrunner Records
Rok wydania: 2011
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Dziesiąta płyta Opeth od razu przykuła moją uwagę okładką, bo zarówno od strony czysto estetycznej, jak i ilości nagromadzonych symboli jest to jedna z ciekawszych grafik, jakie zdarzyło mi się widzieć. Baśniowa stylistyka, mocne kolory - czuć inspirację klasykami progresywnego rocka - i praktycznie żaden element nie jest tu przypadkowy. Dziewięć gwiazd na niebie reprezentuje poprzednie albumy zespołu, a słońce - to właśnie "Heritage". W centrum grafiki znajduje się drzewo, którego korzenie sięgają głęboko w piekielne czeluści, co zwraca uwagę na deathmetalowy czynnik występujący w muzyce zespołu. Wśród zielonych liści drzewa widzimy głowy czterech członków kapeli. Ponieważ Per Wiberg wkrótce po nagraniu płyty rozstał się z zespołem, jego głowa z drzewa spada i wkrótce dołączy do znajdującej się pod nim kupki czaszek byłych członków grupy. W tle widać płonące miasto, symbolizujące upadek cywilizacji, a tłum ludzi grzecznie czeka w kolejce, aby z drzewa zerwać owoce (muzycznej mądrości?)...

I tak samo, jak okładka "Heritage" różni się diametralnie od poprzednich okładek formacji - oszczędnych, mrocznych, utrzymanych w ciemnych kolorach - tak i muzycznie na nowej płycie Opeth wykonuje wręcz szokującą muzyczną woltę. Od początku swojej kariery zespół budował swoją muzykę na przeciwstawianiu ostrych deathmetalowych partii z mocnym growlingiem Akerfeldta oraz mrocznych, ale niezwykle subtelnych zwolnień, w trakcie których także wokalista pokazywał swoją drugą, łagodną i melancholijną twarz. Drugi ważny wyznacznik to bardzo rozbudowane formy, które czasami tylko przetykano krótszymi, spokojnymi nagraniami.

Zabierając się do słuchania nowego albumu trzeba o tym wszystkim zapomnieć, zespół stawia bowiem grubą kreskę, kompletnie odcinając się od swojego dotychczasowego stylu. Zamiast tego czerpie całymi garściami z klimatu progresywnego rocka lat 60. i 70. Można tu bowiem znaleźć kingcrimsonowską schizofreniczność, akcenty jazzrockowe, psychodeliczne odjazdy w stylu wczesnego Pink Floyd, pomieszane i gęste partie instrumentalne, jak i akcenty folkowe. Nie ma tu growlingu - pozostał tylko "czysty" śpiew Mikaela. Nie ma tu także zbyt wielu regularnych riffów. Gitarzyści kompletnie zrezygnowali z dominującej roli - w obszernych fragmentach brzmienie ich instrumentów w ogóle znika ("Heritage", "Devil's Orchard", "Nepenthe", "Morrow Of The Earth"), a w innych - mamy subtelny akustyk albo jakiś nienarzucający się motyw w tle. Podobnie jest z perkusją, która jest dość wycofana, gra jakby w tle, jest jej sporo, ale raczej w wydaniu lekkim i zagęszczonym, niż potężnym i napędzającym całość muzyki. Bardzo dużo mamy natomiast basu oraz klawiszy (w tym dużo Mooga i Hammonda), co powoduje, że muzyka jest bardzo zbalansowana - każdy z członków zespołu spełnia podobną rolę w kreowaniu dźwięków.

Bardzo mi to odpowiada. Podobnie nie mam żadnych pretensji z powodu sięgnięcia do źródeł muzyki progresywnej, bo pod tym względem lata 60. i 70. są mi bardzo bliskie. Bardzo ciekawy jest też klimat płyty - niepokojący, mroczny, przesycony goryczą i melancholią. Jest tu także sporo zachwycających pomysłów, ale niestety "Heritage" jako całość broni się z ledwością.

Jak na mój gust album jest przesadnie zdominowany przez wolne, przestrzenne, rozciągnięte partie, niejednokrotnie zespół pozwala spokojnie wybrzmieć dźwiękom i na moment zawiesza granie ("Haxprocess", "Heritage"). Poszczególne fragmenty brzmią niby dobrze, ale gdy słucham krążka w całości, to pachnie nudą. Przy "Heritage", "Marrow of the Earth", obszernych fragmentach "I Feel The Dark" oraz "Haxprocess" czy w pierwszej połowie "Nepenthe" zaczynam ziewać i odruchowo rozglądam się za poduszką, żeby się zdrzemnąć. Poza tym brakuje nieco spójności. Są momenty, gdy Opeth bierze jakiś pomysł, gra go przez minutę, po czym następuje cięcie i przejście do kolejnego motywu. Eklektyczne podejście do muzyki jak najbardziej mi odpowiada, ale poszczególne motywy muszą w jakiś logiczny sposób z siebie wynikać - w przeciwnym razie mamy tylko zlepek pomysłów.

A na przykład takie "Slither" jest zdecydowanie prostsze w formie - najpierw jest dynamicznie, a w końcowej partii mamy stonowaną gitarę akustyczną - ale od początku do końca wiadomo o co w nim chodzi, przez to staje się jednym z najjaśniejszych punktów płyty. Obok niego ustawiłbym "Famine" z kapitalnym wręcz duetem fletu i ostrej, przybrudzonej gitary, którego nie powstydziliby się Anderson i Barre z Jethro Tull. Bardzo dobre, choć trochę niespójne, jest także "Folklore" z najciekawszą linią wokalną i świetnym ożywieniem w drugiej części utworu. A najlepsze na płycie jest "Devil's Orchard" - tu jest wszystko w odpowiednich proporcjach: zapętlony motyw gitarowy, ciekawa rytmika, chwilami jest ostrzej, chwilami - spokojnie i psychodelicznie.

Bardzo trudno mi ocenić tę płytę. Na pewno jest intrygująca i zaskakująca, na pewno jest tu dużo fajnych pomysłów i instrumentalna biegłość. W żaden sposób nie przeszkadza mi także stylistyczna zmiana zaproponowana przez zespół, ba, nawet ją doceniam. Zresztą - taka płyta chyba musiała kiedyś nadejść, bo będący mózgiem grupy Akerfeldt od lat mówił o swojej fascynacji muzyką lat 60. i 70., więc dźwięki, które słyszymy na "Heritage" musiały już w nim "siedzieć" od dawna. Ale kompozycyjnie album nie jest powalający. Jest dobry, momentami nawet znakomity, ale w sumie tylko na "siódemkę".

Zobacz: recenzja Opeth "Heritage" autorstwa Megakruka.

autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

tutaj od 7.10.2011

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Kat & Roman Kostrzewski "Biało-czarna"
- autor: Do diabła

Vader "Welcome To The Morbid Reich"
- autor: Megakruk

Megadeth "TH1RT3EN"
- autor: Mateusz Liber
- autor: Megakruk

Pain Of Salvation "Road Salt Two"
- autor: Szamrynquie


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
eh...
Kreuzung (gość, IP: 89.191.147.*), 2012-02-05 03:26:47 | odpowiedz | zgłoś
eh, nie dla mnie to nie to... Mimo ze zawsze sklaniałem sie do tych spokojniejszych utworów z ich repertuaru i dosc pierwsze plyty sa i pewnie zawsze beda dla mnie zbyt niepokojące (żeby nie powiedziec cięzkie) to niestety Heritage jest juz za bardzo odchylona w strone akustyki / progresji / psychodeli / krautrocka. To co mnie cieszyło w ich muzyce to własnie to piekne połaczenie mocy z deslikatnoscia wrecz :) utwory takie jak Deliverance czy Grand Conjuration. Pełne energii a zarazem melodyjne. Heritage to dla fana zespolu "must have" ale pewnei dla niekotrych z nas w tym wypadku raczej z szacunku niz z faktu uwielbienia muzyki...

 
Jest ok
Propagandaa (wyślij pw), 2011-10-16 11:19:04 | odpowiedz | zgłoś
Kocham Opeth ponad wszystko, więc ciężko mi obiektywnie spojrzeć na tą płytę, ciężko mi powiedzieć, że coś z nią nie tak. Trochę żałuję, że przeszli na totalny progresyw. Growl Mikaela, tak jak i jego delikatny śpiew to była mieszanka przepiękna! No, ale do Heritage też nic nie mam, przyjemnie mi się jej słucha.


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Opeth

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Opeth

"Blackwater Park"
autor: Arhaathu

"Blackwater Park"
autor: Margaret

"Blackwater Park"
autor: Michu

"Blackwater Park"
autor: Zbyszek "Mars" Miszewski

"Deliverance"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Heritage"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Heritage"
autor: Megakruk

"Morningrise"
autor: Sinner

"My Arms Your Hearse"
autor: SiOLo

"Watershed"
autor: Tomek "BlaKcThrone" Jałukowicz


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas