Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
92% |
| liczba ocen: |
264 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tristania "Beyond The Veil"
|
Nazwa zespołu: Tristania
Tytuł płyty: "Beyond The Veil"
| Utwory: |
Beyond the Veil; Aphelion; A Sequel of Decay; Opus Relinque; Lethean River; ...of Ruins and a Red Nightfall; Simbelmyne; Angina; Heretique; Dementia |
Wydawcy: Mystic Production / Napalm Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
W rok po udanym debiucie norweska Tristania powraca na "klimatyczną"
scenę, by znów zawładnąć sercami bijącymi w rytm doomowo-gotyckich
dźwięków. Zespołowi poniekąd udało się doprowadzić bardziej wrażliwego i
zdołowanego słuchacza do stanu euforii. Mimo że "Widow's Weeds" nie był
odkrywczym i zbyt oryginalnym albumem, to jednak tętniło w nim samoistne
życie, szczerość, natchnienie, lament. A poza tym ktoś musiał kontynuować
historię, którą zaczął Theatre Of Tragedy na "Velvet Darkness the Fear".
"Beyond the Veil" zdaje się być naturalnym rozwinięciem pomysłów zawartych
na debiucie. Zespół jednak nie zatrzymał się w martwym punkcie i nie
skserował "Widow's Weeds". Obecnie jakby nieco mniej w tych dźwiękach
surowości, czuć, że "Beyond the Veil" starano się dopracować i dopieścić
do granic możliwości (oczywiście wszystko w ramach wyznaczonego stylu).
Muzyka nie brzmi już tak ociężale i walcowato. Z drugiej jednak strony
Tristanii nie można zarzucić pójścia na łatwiznę i zmierzania w stronę
komercji. Kompozycje są bardzo rozbudowane, praktycznie przez cały
czas coś w nich iskrzy, coś się dzieje. Tym razem grupa nieco odważniej
wykorzystała potęgę symfoniki. Więcej jest też chóralnych nawoływań,
patosu, uduchowienia. Wbrew obowiązującej ostatnio modzie, Morten nie
zrezygnował z growlingu. Zresztą partie wokalne na tym albumie zostały
skonstruowane niezwykle ciekawie - poza wspomnianym "growlem" pojawiają
się też "zaśpiewy" typowe dla blacku, jest też czysty męski głos i
obowiązkowo czarujący sopran Vibeke. Cała ta wokalna otoczka znakomicie
współgra z dźwiękami tworzonymi przez intrumenty. Także muzyka
nierzadko zaskakuje swą różnorodnością i spójnością. I nie zawsze
trzyma się klasycznych metalowo-gotyckich reguł (między innymi ten
fakt w jakimś stopniu wyróżnia Tristanię z prężnego zalewu tego typu
produkcji). Czasem zapachnie tu folkiem, innym razem deathem, blackiem
(fragmenty "Heretique" do złudzenia przypominają mi jeden kawałek Cradle
of Filth) lub po prostu klasycznym heavy metalem. Albo te cudowne
fortepianowe popisy utrzymane, trochę w stylu dziewiętnastowiecznych
romantyków ("Symbelmyne", "Angina"), czy też delikatne smyki wplecione w
brzmienie ciężkich gitar (wspaniały "A Sequel of Decay")... Wrażliwość,
głębia, urzekające melodie, podniosły nastrój... Dokładnie to samo,
co przyciągało na debiucie. Tu jednak wydaje się jeszcze bardziej
niesamowite, porażające i piękne. Dobrze, że istnieją jeszcze grupy,
które mimo niezaprzeczalnych inspiracji potrafią stworzyć coś swojego,
absolutnie niezwykłego i magicznego. Tristania kolejny raz wyszła z tego
zadania obronną ręką.
"Beyond the Veil" to doskonałe rozwinięcie koncepcji z debiutu. Płyty
słucha się z zapartym tchem. Przy takich dziełach nie sposób zapomnieć o
początkach doom metalu. O czasach, kiedy surowość kontrastowała z pięknem,
a growling z dziewiczym śpiewem.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|