|
|
| Wykonawcy: |
Jakob Molbjerg - Mercenary (gitara), Martin Buus - Mercenary (gitara prowadząca) |
"11 Dreams" to trzeci album duńskiego Mercenary, który może nieźle zamieszać w świecie melodyjnego metalu. Mając tak dobrą płytę w rękach nie mogłem przejść obok niej obojętnie, postanowiłem więc dowiedzieć się czegoś więcej o samej kapeli, jej sposobie pracy, no i oczywiście o nowym wydawnictwie. Na moje pytania odpowiadali gitarzyści Jakob Molbjerg i Martin Buus.
strona: 1 z 5
Cześć! Na początku muszę wam pogratulować dobrego albumu, "11 Dreams". Świetna robota panowie! Wkrótce będzie mieli na koncie trzy wydane płyty, ale mam wrażenie, że Mercenary należy raczej do niezbyt znanych kapel w Polsce. Tak więc chciałbym, abyście opowiedzieć pokrótce o historii grupy, którą z pewnością warto znać.
Martin: Cześć, tutaj Jakob i Martin (gitara i gitara prowadząca).
Jakob: Mówiąc w skrócie, Kral (wokalista i basista - red.) założył zespół na
początku lat dziewięćdziesiątych. Ówczesny styl grupy różnił się znacznie od obecnego, było to coś w rodzaju utrzymanego w średnich tempach melodyjnego death metalu. Później kapela ewoluowała w stronę bardziej thrashowego brzmienia, na debiutanckim albumie "First Breath" z roku 1998. Ja dołączyłem w roku 1996, dużo przed nagrywaniem drugiej płyty "Everblack", kiedy to powiększył się nasz skład, z czterech do sześciu osób za sprawą Mikkela, odpowiedzialnego za czyste wokale i jego brata Mortena grającego na klawiszach. Był to dla nas zdecydowanie punkt zwrotny, zmieniło się nasze brzmienie, bardziej w kierunku hybrydowego metalu, który gramy obecnie...
Czy przyjmując nazwę Mercenary wiedzieliście wtedy, że w latach osiemdziesiątych
w Stanach działała inna grupa o tej nazwie?
J: Tak, i z tego co słyszałem, nagrali bardzo dobrze znane demo. Była też izraelska kapela Mercenary, która w połowie lat dziewięćdziesiątych wydała mini album, a także szwedzki Mercenary mający na koncie demówkę. Był nawet kanadyjski Mercinary! Ale zupełnie się tym nie przejmujemy, skoro żaden z tych zespołów nie przetrwał tak długo, jak my istniejemy (śmiech). Jeśli wydaliby wiele albumów, wówczas mógłby to być dla nas problem...
Racja. Wasz nowy album zatytułowany jest "11 Dreams". Moglibyście wyjaśnić znaczenie tytułu? Co się za tym kryje?
M: Początkowo miał to być to tylko tytuł utworu, ale gdy przyszedł czas
nagrywania nowej płyty, "11 Dreams" wydawał się wyśmienicie pasować do niej. Nie
tylko z powodu liczby kawałków, ale też dlatego, że atmosfera utworów jest bardzo
rozmarzona, senna - jest w nich pewna melancholia, przynajmniej naszym zdaniem, i
ten tytuł jest idealnym dla tego albumu.
Czyli "11 Dreams" i jedenaście numerów na płycie to nie jest zbieg okoliczności? (śmiech)
M: Nie. (śmiech)
Ciekawy tytuł, interesująca klimatyczna okładka. Jaki jest koncept szaty graficznej "11 Dreams"? Wiele się pomylę, jeśli założę, że jest ona w jakiś sposób związana z tekstami?
autor: m00n
|
tutaj od 30.08.2004
|
|
Dodaj swój komentarz!
|
|
|