zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 17 grudnia 2018

recenzja: Abraxas "In Memoriam"

21.10.2000  autor: Tomasz Klimkowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Abraxas
Tytuł płyty: "In Memoriam"
Utwory: Zapowiedź; Dorian Gray; 14 czerwca 1999; Anathema; Tomasz Fray Torquemada; Pokuszenie; E'malachiwae; Czakramy; Medalion; Tarot; Spowiedź; Moje mantry
Wykonawcy: Łukasz Święch - gitara akustyczna; Marcin Błaszczyk - instrumenty klawiszowe; Rafał Ratajczak - gitara basowa; Mikołaj Matyska - instrumenty perkusyjne; Szymon Brzeziński - gitara; Adam Łassa - wokal
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Dotarła do nas koncertowa płyta Abraxas. Płyta specjalna. Specyficzna. Jest to zapis koncertu, który odbył się 29 stycznia bieżącego roku w studiu imienia Agnieszki Osieckiej w Programie Trzecim Polskiego Radia. Występ poświęcony był pamięci Tomasza Beksińskiego, który pożegnał się ze światem w ostatnią Wigilię. Pamięci człowieka, który w sercach niezliczonych rzeszy słuchaczy rozbudził autentyczną, przez nic nie pohamowaną miłość do muzyki przez duże "M". I za to Mu pokłon ogromny. Pokłon i pamięć na wieki. Muzycy polskiej grupy, sami będący przyjaciółmi zmarłego, uczcili jego pamięć grając ten niezapomniany koncert. I jak stoi w książeczce, podczas rejestracji doszło do wielu niewytłumaczalnych zjawisk, a najważniejszą pamiątką po tym wydarzeniu stała się płyta koncertowa. Płyta, dodajmy, niezwykła.

Wielu z was zapewne słuchało bezpośredniej transmisji w radiu i może teraz kręcić nosem, że nie chce po raz kolejny odgrzewać wpomnień. Ja również obawiałem się tego, ale na szczęście moje obawy okazały się niczym nie uzasadnione. Wydawnictwo jest warte tego, aby je posiąść na własność. Z kilku powodów. Najważniejszym są niesamowite wręcz wykonania kilku utworów. Przede wszystkim cudownego "Pokuszenia", które jest rozbrajające w każdej możliwej wersji. Gdzieś tak w połowie Szymon Brzeziński (lub Marcin Mak) na swojej gitarze zaczyna grać wstęp do genesisowskiego "Selling England By The Pound". Sama rozkosz słuchania. "I umrzeć na twym brzuchu tylko chcę".

Bezpośrednio przed nim znajduje się kawałek dedykowany wprost Tomkowi "Tomasz Fray Torquemada". Również zapierające dech w piersiach wykonanie, utwór to tym bardziej godny polecenia, że skomponowany jeszcze za czasów poprzedzających pierwszą płytę grupy. Jego współautorem jest Krzysztof Pacholski, a sama kompozycja była do tej pory znana szczęśliwym posiadaczom taśm demo oraz (zapewne) uczestnikom koncertów. A jak wiemy zespół koncertuje rzadko i nie wszędzie.

Dla mnie długo najświetniejszym punktem występu był "Tarot" z tak ukochanej debiutanckiej płyty. Słuczając tej wersji odnoszę nieściśle określone wrażenie, że chłopakom udało się wyważyć wrota oddzielające nas od sąsiadującego z nami wszechświata. Piękno i ekspresja walczą ze sobą przez cały czas po to tylko, by w końcu spocząć koło siebie w miłosnym uścisku.

I taka jest cała ta płyta. Subtelna, liryczna, pełna dzwięków ciszy, a tuż obok znajdują się karkołomne, rozbudowane pasaże i gitarowe łojenie. Oto co zrodziło się w głowie szaleńca opętanego na jawie wizjami kreślonymi przez muzyków bydgoskiego Abraxas. Wybaczcie, że nie będę się rozwodził nad pozostałymi utworami. Nie znaczy to, że ich wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Odwrotnie wręcz. Są tak samo CUDOWNE!!! Po prosto przy pierwszym przesłuchaniu wyżej wymienione utwory wgryzły się do samego dna mojej duszy i nie chcą za cholerę stamtąd wyleżć. I dobrze, niech siedzą. Repertuar płyty to przekrój przez całą działalność grupy. Stanowi świetne podsumowanie dotychczasowej kariery. I jakiego repertuaru zespół by nie zagral, to i tak byłoby świetnie. To się nazywa sztuka na wysokim poziomie. Należy się cieszyć, że takie zjawisko zrodziło się na naszej "prywiślańskiej" scenie. Cieszmy się tym co mamy. Tym bardziej, że nasz ulubiony zespół tak rzadko gra.

Nie sposób nie wspomnieć o gościnnym udziale Anji Orthodox, która zaśpiewała podobnie jak i na płycie w "Spowiedzi". Zrobiło się przez krótką chwilkę grafitowo. Jeśli już jestem przy utworach z ostatniej płyty, to zapewniam, że nie straciły one zupełnie nic wyrwane z kontekstu całości, jaką jest album "99". Do następnej płyty. Miejmy nadzieję, że to już wkrótce.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Abraxas "In Memoriam"
abba (gość, IP: 176.221.120.*), 2018-06-24 10:19:17 | odpowiedz | zgłoś
Płyta tyle samo magiczna, co niedoskonała. Na pewno zapada w pamięć, urzeka niesamowitością, zaskakuje odważnymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, nie nudzi (co na albumach grupy często się zdarzało). Prog rock w odważnym wydaniu, którego z takim rozmachem nie udało się ani wcześniej, ani później zagrać. Ta nietypowa koncertówka ze Studia Agnieszki Osieckiej w PR3 cierpi jednak na dwie choroby: manieryczne dziwactwa w głosie Łassy (chyba postarał się jednak chwilami "za bardzo") i podobna uwaga odnośnie tekstów. Czasem jednak warto okiełznać konie wyobraźni, aby nie narazić się na śmieszność. Mimo wszystko podziw.