zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 29 stycznia 2020

recenzja: Batalion D'Amour "Labirynt Zdarzeń"

27.04.2000  autor: szalony KaPelusznik
okładka płyty
Nazwa zespołu: Batalion D'Amour
Tytuł płyty: "Labirynt Zdarzeń"
Wydawcy: Morbid Noizz
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Znowu mam mały problem ze stylem - powszechnie uważa się, że Batalion gra rotyk (rock gotycki). W przypadku kawałków, które znalazły się na Morbid Noizzie ("Try To Save Soul" i "Love Me To Death"), to prawda. Nawet ja dałem się nabrać. Ale myślę, że Batalion wcale tak nie gra...

Pierwsze moje skojarzenie - stary polski rock alternatywny, czasy anarchistów itd. Dokładnie. I teksty, i muzyka. Trochę nawet barw punkowych. Szczególnie głos Piotra przywodzi na myśl te dawne czasy. Te dwa typowo gotyckie kawałki (o których pisałem wyżej) trochę nie pasują do reszty... Tzn. pasują, ale burzą trochę jednolitość całości... Chociaż może to dobrze :). Dziś nazwanie zespołu "gotyckim" przywodzi na myśl cukierkowate melodyjki, horrorowate teksty dla grzecznych dziewczynek i dość prostą muzę. Batalion taki nie jest. Przede wszystkim gra po polsku - więc teksty można normalnie zrozumieć i zespół nie chowa się za angielskimi lirykami (choć trzy kawałki są po angielsku - to chyba nie ta droga...). Gitarki (dwie) są miłe i odpowiednio riffują. Perkusja w jednym kawałku doprowadza do arytmii serca - gratuluję Mariuszowi, że nie dostał od tego jakiegoś poplątania :). Na kasecie śpiewa Piotr i Ania - hmmm... dosyć popularny zestaw (kobieta i facet), ale jest OK. Ania śpiewa dość podobnie do Anji Orthodox - ale trudno chyba uniknąć tego w takiej muzyce. Jak już pisałem, Piotr ma głos dość alternatywno-anarchistyczny (chodzi mi tu o muzykę - nie o poglądy :) ).

Naprawdę polecam tę kasetkę. Odpowiednia dawka rockowej muzy w trochę gotyckim opakowaniu.

Komentarze
Dodaj komentarz »