zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 22 września 2020

recenzja: Camel "I Can See Your House From Here"

9.04.1999  autor: Przemysław Semik
okładka płyty
Nazwa zespołu: Camel
Tytuł płyty: "I Can See Your House From Here"
Utwory: Wait; Your Love Is Stranger Than Mine; Eye Of The Storm; Who We Are; Survival; Hymn To Her; Neon Magic; Remote Romance; Ice
Wydawcy: The Decca Records
Rok wydania: 1979
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

W roku 1979, kiedy ukazała się płyta "I Can See Your House From Here", w składzie Camela zabrakło Petera Bardensa i Richarda Sinclaira. Przyszedł czas na zmiany personalne. Dołączyli Schelhaas, Watkins i Bass. Odtąd regułą miała stać się obecność w zespole dwóch pianistów i dwóch wokalistów.

Płytę rozpoczynają przebojowe "Wait" i "Your Love Is Stranger Than Mine", zaśpiewane przez Colina Bassa. Mało przypominają one klimat wcześniejszych dokonań Camel, niemniej jednak spodobały się one publiczności, a "Your Love..." możemy usłyszeć do dziś na koncertach. Następnie instrumentalny "Eye Of The Storm", nagrany z użyciem ciekawego instrumentu perkusyjnego o nazwie: Massed Marching Military Snares. Co ciekawe, utworu tego nie skomponował Latimer (co jest rzadkością po odejsciu Bardensa) lecz nowy członek zespołu - Kit Watkins. "Who We Are", zaśpiewana przez Latimera, jest jedną z najładniejszych kompozycji na albumie. Jednominutowy "Survival", wykonany przez orkiestrę, w klasyczny sposób podkreśla talent lidera zespołu. Bardzo charakterystyczny, krótki motyw gitarowy z "Hymn To Her", pamiętamy jeszcze długo po pierwszym przesłuchaniu. Kolejne dwa utwory: "Neon Magic" i "Remote Romance" należą do najmniej udanych. Ten drugi jest raczej żartem muzycznym, wyjątkiem od reguły poważnego traktowania muzyki przez Latimera. Niektórzy twierdzą, że to "idiotyczna wycieczka w stronę dyskoteki". Może to prawda, ale nie obrażajmy się na Camel za jedno "perskie oko" puszczone do nas od czasu do czasu. Wreszcie dochodzimy do ostatniego, 10-minutowego, instrumentalnego "Ice". Klasyczny, cichy i tęskny początek, następnie długie gitarowe solo, najdoskonalsze chyba solo jakie do dziś skomponował Latimer. Do tego delikatne, syntezatorowe tło, podsycające nastrój w niewiarygodny sposób, na koniec subtelne pianino, które sprzyja refleksjom na temat tej mistrzowskiej kompozycji. Po wysłuchaniu "Ice" do końca, mamy ochotę słuchać od początku, tak jakby nie robiło różnicy, gdyby trwał on w nieskończoność.

Gdyby nie "Ice", oceniłbym płytę zdecydowanie niżej. W przeróżnych ocenach płyta "I Can See Your House From Here" wypada bardzo słabo. Być może dlatego, że dla wielu osób w konfrontacji z "Ice", reszta płyty nie przedstawia większej wartości. Osobiście mam odmienne zdanie i uważam, że album ten jest jednym z ciekawszych Camelowych dokonań. Była to również jedna z pierwszych płyt Camela w mojej kolekcji.

Komentarze
Dodaj komentarz »
I Can See Your House From Here
Artur Fabiś (gość, IP: 83.30.74.*), 2009-05-08 18:27:00 | odpowiedz | zgłoś
To prawda, że płyta ta nie jest zazwyczaj najwyżej oceniana w zestawieniu z innymi dokonaniami Camela, jednak ma w sobie ogromną świeżość, jest inna, trochę "lżejsza", "miłosna". Gdyby nie dwa głupawe utwory: Neon Magic i Remonte Romance, które trzeba wręcz przeskakiwać w odsłuchiwaniu płyty, płytę zaliczyłbym do ciekawszych w dorobku Camela. Ice - to genialny utwór z wyjątkową, prostą partią solową Latimer'a. Podobno sam Andy nie do końca był przekonany do swojej partii solowej, właśnie ze względu na prostotę. Ale słuchając tego dzieła nie ma się złudzeń, że gitara Andiego opowiada przecudną historię. Można jej słuchać bez końca. Próbowałem kilka razy i nigdy się nie nudzi. Warto jeszcze wspomnieć Colina Bassa. Choć na koncertach jest niedościgniony (posłychajcie np. Lady Fantasy z koncertu Pressure Points), to i na tej płycie jego bas jest już charakterystyczny i nadaje klimacik.
Miodzio!