zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 listopada 2017

recenzja: Closterkeller "Graphite"

11.10.1999  autor: Aśka
okładka płyty
Nazwa zespołu: Closterkeller
Tytuł płyty: "Graphite"
Utwory: Ate; Na krawędzi; Syrenka; Perła; Inny obszar; Sztuka ambicji; Zaklęta w marmur; Czas komety; Rozbijacz symboli; Miłość za pieniądze; Fortepian; Graphite
Wykonawcy: Anja Orthodox - wokal; Paweł Pieczyński - gitara; Krzysztof Najman - gitara basowa; Gerard Klawe - instrumenty perkusyjne; Michał Rollinger - instrumenty klawiszowe; Tomasz Wojciechowski - instrumenty klawiszowe
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Nareszcie doczekałam się nowego albumu Closterkeller. Jest! Świeżutki i pachnący... Szkoda tylko, że taki krótki.

Jakie wrażenia poza tym? Dodajcie do "Cyan" jeszcze więcej energicznego grania gitarek, perkusji, całą gamę różnych brzęczków, dźwięczków, szumów i innych dziwactw z klawiszy rodem, jeszcze bardziej żywego wokalu Anji... a i tak sobie nie wyobrazicie tego co się dzieje na tej płytce...

Teksty - krótko mówiąc i nie bawiąc się w żadne interpretacje (bo tego nie cierpię!): najlepszy "Fortepian". Nie wiem skąd i dlaczego, ale teksty Anji jakoś dziwnie do mnie trafiają. Zresztą chyba nie tylko do mnie (nieprawdaż?).

Płyta zmienia klimat z minuty na minutę, a raczej z kawałka na kawałek. W pierwszych słychać jeszcze stary dobry Closterkeller, potem taki trochę inny, "zaśmiecony" (czyt. urozmaicony) odgłosami z klawiszy. Potem coraz więcej cięższych, mechanicznych a nawet kosmicznych dźwięków, prawie jak z "Gwiezdnych wojen". W jednym czy dwóch z ostatnich utworów nawet wokal jest przepuszczony przez kompiuter. To wszystko powoduje, że ta płyta jest zupełnie inna niż poprzednie. Po pierwsze ciekawsza, po drugie żywsza, po trzecie inna, a przecież nikt nie lubi nudy w muzyce. Kojarzy mi się to dokładnie z taką samą "ewolucją" ostatnich płyt Moonspella, Samaela (patrz: "Passage"), nawet Depeche Mode...

Dla mnie to rewelacja, ale Wiem, że jest duże grono ludzi, którym to się strasznie nie podoba. Chyba będą niestety musieli zmienić się w fanów innego zespołu (skąd my to znamy...?) lub poprzestać na słuchaniu "Cyan" i poprzednich wytworów Closterkeller. Reszta niech skacze zaraz do sklepów po "Graphite". Polecam gorąco.

Komentarze
Dodaj komentarz »