zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 20 czerwca 2019

recenzja: Cathedral "The Ethereal Mirror"

21.08.2011  autor: Szamrynquie
okładka płyty
Nazwa zespołu: Cathedral
Tytuł płyty: "The Ethereal Mirror"
Utwory: Violet Vortex (Intro); Ride; Enter the Worms; Midnight Mountain; Fountain Of Innocence; Grim Luxuria; Jaded Entity; Ashes You Leave; Phantasmagoria; Imprisoned In Flesh
Wykonawcy: Lee Dorian - wokal; Garry Jennings - gitara, gitara basowa; Adam Lehan - gitara; Mark Ramsey Wharton - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Earache Records
Rok wydania: 1993
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Cathedral to taka baśniowa kapela. Wystarczy posłuchać jakiejkolwiek jej płyty i spojrzeć na okładki, żeby o tym baśniowym klimacie się przekonać. W 1993 r. muzycy wydali swój drugi album, zatytułowany "The Ethereal Mirror". Nie mam pojęcia, co trzeba mieć w głowie lub w apteczce, żeby nagrać takie cudo. Za całkiem prawdopodobną uznaję następującą hipotezę: czterech Entów (postaci z "Władcy Pierścieni") po kilku beczkach porządnego niepasteryzowanego piwa postanowiło nagrać coś w stylu Black Sabbath. Gandalf przemienił ich w ludzi, ubrał w kożuchy i wysłał do Anglii, żeby swój zamiar zrealizowali.

Na "The Ethereal Mirror" słychać ogromny wpływ Black Sabbath z okresu takich płyt, jak "Master Of Reality" i czwórka. Riffy to Tony Iommi w doommetalowych butach. Solówki gitar często są zdublowane, to kolejna iommowska metoda. Bas bywa gęsty, jak żołnierska grochówka. Tak, jak lubi Geezer Butler. Praca - perkusji przez swój ciężar i cios - jest wypadkową estetyki Vinny Appice'a (grał na kilku płytach Sabatów, na których śpiewał Dio) i Dave Grohla z czasów "In Utero" Nirvany. Z innej bajki jest natomiast wokal. Lee Dorian zadbał o to, żeby jego głosu nie mylić z żadnym innym. Śpiewa niczym młody, naspeedowany Ent. Czasami robi to bardzo teatralnie, czasem bliższy jest melodeklamacji niż śpiewu. Zdarza mu się zrobić jakąś wstawkę niczym wodzirej na imprezie, zaśpiewać czystym głosem albo podpiąć jakiś efekt do mikrofonu.

Praktycznie wszystkie utwory są wielowątkowe. Zmiany tempa, rytmu czy ogólnie pojętego klimatu znajdziemy na każdym kroku. Już pierwszy numer, który pełni rolę intro, składa się z kilku różnych motywów. Riffy nie są łączone ze sobą przy użyciu wirtuozerskich zagrywek. Odbywa się to bardziej topornie, tak jak w muzyce Sabatów. Mistrzostwo w takim przechodzeniu z jednego wątku do drugiego Cathedral osiągnął w piosence "Fountain Of Innocence". Kolejne utwory sprawiają wrażenie rozdziałów starej zakurzonej księgi, a ostatni numer to krótka ballada wybudzająca ze snu, taki epilog.

Nie ma na tej płycie potknięcia, czegoś, co by burzyło ten baśniowy, dziwny ład. Należy jednak wspomnieć o kawałku "Midnight Mountain", do którego nakręcono klip. Najkrócej można styl tego numeru określić, jako funky doom metal. Wiem, wiem. Trudno wyobrazić sobie ogniste funky i wodnisty doom razem, ale przecież jest coś takiego, jak ognista woda. Jaki efekt dałoby wysłuchanie tej piosenki po spożyciu ognistej wody? Lepiej nie sprawdzać.

Brzmienie na "The Ethereal Mirror" jest niesamowite. Ogromne, zakopcone, waży z tonę i skrzypi jak kapcie dziadka. Od nagrania tej płyty minęło prawie 20 lat, a brzmienie wciąż powala! Pojęcia nie mam, jak nisko zestroili gitary ani gdzie znaleźli tak głęboki werbel.

Okładka autorstwa Dave Patchetta świetnie pasuje do zawartości muzycznej. Trzeba ją jednak rozłożyć, żeby zobaczyć cały obraz. Ciekawie też zamieszczono teksty piosenek. Ślimak z Acid Drinkers mógłby w ten sposób wydrukować swoją autobiografię.

Po wysłuchaniu tej płyty czasem przemykają mi przez głowę myśli, których sam się boję - że Cathedral, grając sabatowe nuty, czasem robi to lepiej niż Black Sabbath na swoich klasycznych płytach. Totalna konfuzja. Epigoni klasyków, sami stali się klasykami.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Dorian
ggggggggggg (gość, IP: 46.113.219.*), 2011-08-22 15:50:03 | odpowiedz | zgłoś
Moim zdaniem na albumie są jednak potknięcia i to za każdym razem kiedy paszczę rozwiera Dorian. Przykro mi ale ten facet w porównaniu z reszta kapeli wydaje się grubo nie na miejscu. Zgadzam się z autorem, co do kwestii związanych z basem, czy perkusją, czy nawet gitarą, ale wokal jest po prostu nie adekwatny i najprościej ujmując słaby.
Ale mimo to "zamykając uszy" na beznadzieję wokalną, album i tak warty polecenia. 7/10
re: Dorian
byum2 (gość, IP: 77.223.238.*), 2011-08-22 18:02:02 | odpowiedz | zgłoś
To ty jesteś nieadekwatny i słaby, Dorrian to klasa sama w sobie, która stanowi o atmosferze tej muzyki. Ekspert się znalazł... Załóż kapelę i rób adekwatne i mocne wokalizy - taka moja rada...
re: Dorian
ggggggggggg (gość, IP: 46.113.251.*), 2011-08-23 00:53:38 | odpowiedz | zgłoś
Dziękuję za radę, tak właśnie zrobię!:D Że też wcześniej na to nie wpadłem! A! I przepraszam za wyrażanie własnego zdania.
motywator...
FredTombstone
FredTombstone (wyślij pw), 2011-08-24 23:56:21 | odpowiedz | zgłoś
I widzisz byum2 co zrobiłeś?
ggggggggggg założy teraz kapelę.
re: Dorian
azucarnegra (wyślij pw), 2011-08-25 01:36:52 | odpowiedz | zgłoś
ja też uważam że wokale są do dupy i psują tę świetną płytę. i nie mam zamiaru przepraszać za wygłoszenie własnego zdania.
re: Dorian
maccc
maccc (wyślij pw), 2011-08-24 22:41:02 | odpowiedz | zgłoś
Oczywiście masz rację, bo Lee ani specjalnie śpiewać nie umie, ani nie ma ku temu wielkich warunków. Ale ma wielką wyobraźnię i niesamowity dar przekonywania :)
Poza tym, przy wokalizach jakimi się parał na pierwszych Napalmach to rzeczywiście teraz śpiewa jak łabędź :P
Panu poniżej polecam melisę (takie ziółko, nie płytę Mercyfula) - co to, nie można mieć własnej opinii?
świetna muza!
pik (gość, IP: 95.49.162.*), 2011-08-21 14:52:29 | odpowiedz | zgłoś
jw.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (100 głosów):

 
 
66%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Vader "Welcome To The Morbid Reich"
- autor: Megakruk

Decapitated "Carnival Is Forever"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy boisz się burzy?