zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 4 października 2022

recenzja: Cattle Decapitation "Humanure"

28.07.2004  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Cattle Decapitation
Tytuł płyty: "Humanure"
Utwory: Scatology Domine (intro); Humanure; Reduced To Paste; Bukkake Tsunami; Cloacula: The Anthropophagic Copromantik; Chummified; Applied Human Defragmentation; The Earthling; Polyps; Lips & Assholes; Men Before Swine (outro)
Wykonawcy: Travis Ryan - wokal; Josh Elmore - gitara; Troy Oftedal - gitara basowa; Michael Laughlin - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Metal Blade Records, Metal Mind Productions
Premiera: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Cattle Decapitation to czterech kolesi z kalifornijskiego San Diego, którym nie w smak hamburgery z McDonald's. Przeciwni są też nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych naszego globu i nieludzkiemu traktowania zwierząt. Zresztą o poglądach Amerykanów na temat gatunku ludzkiego i jego działalności świadczy niezwykle wymowna i sugestywna okładka ich najnowszego albumu zatytułowanego "Humanure", który, podobnie jak jego poprzednik, "To Serve Man", został ocenzurowany u naszych zachodnich sąsiadów.

Po tak urokliwym obrazku zdobiącym czwarta płytę Cattle Decapitation trudno spodziewać się, że będzie to materiał miły i przyjemny. Rzeczywistość potwierdza przypuszczenia. Trwający około trzech kwadransów "Humanure" zawiera dziewięć numerów (plus intro i outro z piskiem zarzynanych świń) intensywnego i "pokręconego" gore-death metalu, w którym istotną rolę odgrywa solidny warsztat całego kwartetu. Travis, Josh, Troy i Michael, za których facjaty nie dałbym złamanego grosza, specjalizują się w generowaniu popieprzonych, "bulgoczących" dźwięków o pozornie chaotycznej strukturze. Łącząc "brudne" brzmienie gitar, niski, charczący growl i "łamane" tempa Cattle Decapitation tworzy muzykę brutalną, ale inteligentną, daleką od bezmyślnego deathowego "grzańska". Muzykę, która może miażdżyć, zaskakiwać i niszczyć.

"Humanare" to kilkudziesięciominutowy kawałek niesmacznego i obrzydliwego mięcha, którego twórcami, co zabrzmi kuriozalnie, są podobnież wegetarianie. Nowa płyta Amerykanów nie jest przeznaczona dla delikatnych i wrażliwych słuchaczy, ale z pewnością album znajdzie zrozumienie wśród fanów brutalnej, deathmetalowej sieczki. To naprawdę niezły krążek.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (57 głosów):

 
 
64%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Którą wokalistkę lubisz najbardziej?