zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 11 listopada 2019

recenzja: Dream Theater "Falling Into Infinity"

5.09.2001  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Dream Theater
Tytuł płyty: "Falling Into Infinity"
Utwory: New Millenium; You Not Me; Peruvian Skies; Hollow Years; Burning My Soul; Hell's Kitchen; Lines In The Sand; Take Away My Pain; Just Let Me Breathe; Anna Lee; Trial Of Tears; It's Raining, Deep In Heaven, Wasteland
Wykonawcy: James LaBrie - wokal; John Petrucci - gitara; Mike Portnoy - instrumenty perkusyjne; John Myung - gitara basowa; Derek Sherinian - instrumenty klawiszowe
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

"Falling Into Infinity" to album, który w momencie ukazania się wzbudził duże kontrowersje, a u niektórych fanów wręcz oburzenie. Powodem był niewątpliwy fakt, że różni się on dość mocno od poprzednich (a także późniejszych) dokonań zespołu. Ta różnica nie wzięła się z niczego. Wytwórnia wydająca płyty Dream Theater doszła do wniosku, że będzie dla nich (tzn. wytwórni) lepiej (czytaj: dostaną więcej kasy), jeśli nowa płyta Dreamów będzie mniej progresywna, a bardziej "dostępna" dla przeciętnego słuchacza. W związku z tym producentem został niejaki Kevin Shirley, który wcześniej pracował m.in. z Aerosmith i Bon Jovi, nadając ich płytom ostateczny, komercyjny szlif. No i cel został osiągnięty, bo "Falling Into Infinity", globalnie rzecz ujmując, na pewno nie jest tak ostra jak "Awake", ani tak progresywna jak "When Dream And Day Unite" - oczywiście są kawałki, które z powodzeniem można by wpasować do poprzednich płyt, ale są tutaj także klasyczne rockowe ballady. Mi to jednak zupełnie nie przeszkadza i uważam, że "Falling..." jest naprawdę bardzo dobrą płytą. I prawda jest taka, że gdybym usłyszał ją jako pierwszą z dokonań DT, to pewnie spadłbym z krzesła z wrażenia. Podobnie byłoby, gdyby nagrał ją jakikolwiek inny zespół na świecie. Przecież wszyscy członkowie zespołu grają świetnie i muzyka jest naprawdę wspaniała. A że nie jest tak ostra czy pokręcona... Przecież tak naprawdę liczy się, jak się danej płyty słucha. A tej się słucha tak jak każdej innej nagranej przez DT: czyli wspaniale.

Najpierw trochę o tych kawałkach, które "trzymają" klimat poprzednich dokonań...

"New Millenium" - znakomite otwarcie płyty, ze świetnym początkiem basowo-keybordowym; tekst będący odbiciem obaw i nadziei związanymi z nowym tysiącleciem; szczególnie jeden fragment jest rewelacyjny: "How can you keep your head, and not go insane, when the only light at the end of the tunnel is another train"; i jeszcze znakomity ,jakby drapiący po szkle, riff podczas "keep your head up"; po prostu otwarcie w wielkim stylu.

"Burning My Soul" - mroczny, ciężki kawałek, który podobnie jak "Nowe Tysiąclecie" znakomicie pasowałby klimatem do "Awake"; świetny tekst opisujący kogoś, kto ma dość presji, która spala jego duszę; bardzo mięsisty riff, ostro zaśpiewane przez LaBrie; po prostu znakomite nagranie.

"Hell's Kitchen" - instrumentalne kompozycja, z subtelnym początkiem, po którym zaczyna się piękna melodia tworzona przez delikatny bas; potem sprawy w swoje ręce bierze Petrucci i Myung - pozornie nieskoordynowana przeszywająca gitara i pokręcone rytmy perkusji tworzą niesamowite i znakomite połączenie; w ogóle numer, mimo że jest krótki, to jest mocno pokręcony i o to chodzi; świetne; subtelne, bardzo melodyjne, choć pomieszane nagranie.

"Lines In The Sand" - ponad dwunastominutowe dzieło, z lekko psychodelicznym początkiem; potem wchodzi gitara i gdy wydaje się, że będzie to spokojny kawałek z zaskoczenia rusza Petrucci, wygrywając agresywny riff; jak zwykle przy długich utworach DT szaleją, a solo Petrucciego w drugiej połowie utworu po prostu jest genialne; poza tym bardzo ciekawy efekt mamy w refrenie, gdy wokal Jamesa wspiera Dough Picking z King X - daje to bardzo ciekawy, rytmiczny,"żywy" efekt.

"Just Let Me Breathe" - drapieżny numer z ostrymi riffami i świetną perkusją; tytuł dobrze wyraża tematykę piosenki: karmieni papką telewizyjną i "mądrościami" różnych oświeconych myślicieli ("just close your mind you can find all you need in your eyes") każdy chyba czasem ma ochotę krzyknąć "ludzie, dajcie odetchnąć"; jeszcze jeden wers "A daily dose of eMpTVy, will flush your mind right down the drain..." - chłopaki nie lubią MTV??? :) bardzo dynamiczne nagranie, znakomicie sprawdzające się na koncertach, co słychać choćby na "Once In A LIVEtime".

"You Not Me" - tutaj jako współtwórca tekstu został wymieniony niejaki Desmond Child, który jest, o ile mnie pamięć nie myli, producentem i wykonawcą muzyki soul'n'rap; na szczęście nie czuć tego w nagraniu, które jest bardzo dobre, ma agresywny riff i naprawdę ciężki początek, choć dalej nie do końca trzyma taki klimat; piosenka jest o chęci wyzwolenia się z kontroli innego człowieka "It's all about the things That you're expecting me to be".

"Trial Of Tears" - trzyczęściowa, trzynastominutowa opowieść z mrocznym, depresyjnym klimatem; najpierw mamy nieco odgłosów natury, a potem spokojny pulsujący bas z perkusją; druga część to przede wszystkim bas i przenikliwe dźwięki gitary; trzecia część jest najbardziej nastrojowa, z odgłosami wiejącego wiatru w tle; jak zwykle wszystko jest odpowiednio pokręcone i klimatyczne.

Teraz pora na cztery ballady, czyli te nagrania, o które był "dym"...

"Anna Lee" - świetne klawisze w tle, bardzo delikatne i subtelne; do tego równie delikatny głos LaBrie; smutne i przejmujące.

"Peruvian Skies" - ma bardzo niepokojący, mroczny klimat potęgowany przez bardzo spokojne tempo; wielką rolę pełni tutaj bas Myunga; druga część jest całkiem inna - ostra gitara, pokręcone klawisze i perkusja dają świetny, mocny efekt.

"Hollow Years" i "Take Away My Pain" - właściwie o obu można napisać to samo: naprawdę znakomite, przejmujące rockowe ballady, ze świetnymi tekstami i naprawdę szybko wpadającymi w ucho melodiami; uważam, że gdyby te dwa kawałki zostały dostatecznie wypromowane, to spokojnie mogłyby "porządzić" na "zwykłych" listach przebojów.

Na płycie nie ma słabych, ani nawet średnich utworów, bo wszystkie na dobrą sprawę są dobre i bardzo dobre. A jak kogoś aż tak rażą ballady, to w sumie... jego problem, bo to naprawdę jest znakomita płyta, której słucha się świetnie.

Komentarze
Dodaj komentarz »
You Not Me
Sikor79 (gość, IP: 62.233.140.*), 2008-07-01 14:23:13 | odpowiedz | zgłoś
Ktoś kto uważa, że słucha muzyki rockowej i uważa Desmonda Childa za twórcę soul czy rap to chyba ma 13 lat. Desmond Child jest jedny z najbardziej cenionych twórców muzyki rockowej, 50 jego utworów była w pierwszej 5 listy amerykańskich przebojów, a twórcy tacy jak; Alice Cooper,Kiss,Bonfire,Scorpions,Bon Jovi,Aerosmith..itd wiele mu zawdzięcza.
Przed pisaniem recenzji radzę zapoznać się z twórcami troszeczkę lepiej.
Falling to rewelacyjna płyta
Krzysiek_DT (gość, IP: 195.94.209.*), 2008-03-26 09:11:58 | odpowiedz | zgłoś
Zgadzam sie w 100% z recenzją. Poznałem DT od tej płyty i nie nie obraziłbym się gdyby Dream Theater skierowali się w podbne klimaty w przyszłości...