zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 15 grudnia 2019

recenzja: Elend "The Umbersun"

14.12.1999  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Elend
Tytuł płyty: "The Umbersun"
Utwory: Du Trfonds Des Tnbres; Melpomene; Moon of Amber; Apocalypse; Umbra; The Umbersun; In the Embrasure of Heaven; The Wake of the Angel; Au Trfonds Des Tnbres
Wydawcy: Music For Nations, Metal Mind Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Pamiętam szok, jaki przeżyłam przy pierwszym zetknięciu z muzyką Elend. Był rok 1995, a ja dorwałam drugą płytę z ich dyskografii - "Les Ténebres Du Dehors". To właśnie wtedy odsłoniłam przed samą sobą najciemniejsze, najbardziej zdesperowane zakamarki własnej duszy...

Nie ma słów, które byłyby w stanie zdefiniować to, co prezentuje Elend, to co dzieje się na "The Umbersun". Nie ma nazw, do których możnaby przyrównać to, co tworzą, choć momentami brzmi to jak bluźnierczy Dead Can Dance. Skojarzenia te jednak rozpływają się w gęstym Mroku, w ogniu piekielnego potępienia. "The Umbersun" jest poematem nocnej pustki, cierpieniem konającej Desperacji. Symfonią obnażającą piękno i nienawiść. Krzykiem zdradzonych aniołów. Tajemną ścieżką, prowadzącą przez Ciemność, Salę Imion, Desperację... Mszą złożoną w ofierze umierającemu słońcu. Muzycznym piekłem domkniętym Siódmą Pieczęcią... Choć muzyka ta nie ma właściwie nic wspólnego z metalem, to jednak mocno podoba się jego wyznawcom. Trudno się jednak dziwić, gdy tonie się w przerażających wizjach nowopowstającego świata, w lucyferiańskim królestwie strachu i buntu. "The Umbersun" nie jest łatwe w odbiorze. Wręcz przeciwnie - to album zadziwiający, trudny, pozornie tylko nudny i wypełniony dłużyznami. Tu każdy dźwięk ma swoją przyczynę i powoduje kolejne. Dlatego muzyka ta nie ma prawa spodobać się każdemu. Sztuka tworzona przez Elend to monumentalna symfonia, przyozdobiona chórem upadłych aniołów. Okryta całunem najboleśniejszej desperacji ("Moon of Amber", "The Wake of the Angel"). Rodząca bunt i torturująca grzesznym pięknem ("In the Embrasure of Heaven"). Zwiastująca godzinę grozy, wyśpiewująca apokaliptyczną litanię piekła ("Apocalypse", "Du Trefonds Des Tenebres"). Cokolwiek by tu nie napisać, to i tak minie się to z prawdą. "The Umbersun" to płyta, która dotknęła Firmamentu, Apokalipsy. Absolutu, którego raczej już nie da się przekroczyć.

Ta płyta wręcz przeraża swoim majestatycznym pięknem. Przeraża dogłębną desperacją i ciszą, która tak często rani swym krzykiem... Trudno to określić, ocenić, zdefiniować... Wiem jednak, że każdy, kto choć raz słyszał Elend, doskonale rozumie moją bezradność wobec tych lucyferiańskich ekscentryków.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Elend to jest to
mord44 (gość, IP: 95.41.126.*), 2010-08-09 12:43:49 | odpowiedz | zgłoś
powiem tak.... elend jest genialny....tyle mroku, lęku, niepokoju. jest to podróż w najdziksze zakamarki mojego umysłu i mojej mrocznej duszy

Oceń płytę:

Aktualna ocena (170 głosów):

 
 
82%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Elend

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Muzyki ilu pochodzących z Azji zespołów rockowych lub metalowych często słuchasz?