zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 22 lipca 2019

recenzja: Human Fortress "Defenders of the Crown"

24.12.2003  autor: Beny82
okładka płyty
Nazwa zespołu: Human Fortress
Tytuł płyty: "Defenders of the Crown"
Utwory: Knights in shining armour; Defender of the crown; Collosseum; Gladiator; Holy grail mine; We border raid; Siege tower; Schattentor; Skin & feather; Mortals sinful wrath; Sacral fire; The valiant
Wykonawcy: Jioti Parcharidis - wokal; Torsten Wolf - gitara; Volker Trost - gitara basowa; Pablo J. Tammen - gitara; Dirk Marquardt - instrumenty klawiszowe; Laki Zaios - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Massacre Records, Metal Mind Productions
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

"Defenders of the Crown" to już drugi album w krótkiej historii Niemców z Human Fortress. Ich debiut, "Lord Of Earth And Heavens Heir", chwalony był przez recenzentów w całej Europie, wszyscy zachwycali się prostotą kompozycji, świetnymi solówkami czy śpiewem Jiotiego. Najnowszy materiał oczywiście zawiera te wszystkie cechy, ale to już nie to samo - wygląda na to, że w porównaniu z debiutem zespół nie poczynił kroku naprzód.

Płytę otwiera chwytliwy "Knights in shining armour", w którym refren został wręcz napisany na potrzeby koncertowe. Ciężki, ale i zarazem prosty riff w tym kawałku, jest tylko zwiastunem całej płyty. Kolejny mamy utwór tytułowy, rozpoczynający się klawiszowym intrem, po którym następuje uderzenie gitar. Ponownie chwytliwy refren z prostym tekstem. "Gladiator" to następna kompozycja, którą charakteryzuje się typowym heavymetalowym galopem. Szkoda tylko, że dobrą pracę gitarzystów psują tutaj wokalista i perkusista - wymienne uderzenia to w jedną, to w dwie stopy nie wyszły tutaj najlepiej. Jak co kilka minut się przekonujemy, na "Defenders of the Crown" chwytliwych numerów nie brakuje. "Holy grail mine" jest kolejnym tego przykładem, jednak powtarzany w nim znudzenia refren już po kilku przesłuchaniach może zwyczajnie razić.

Na szczęście druga część płyty jest trochę ciekawsza, a i zarazem bardziej rozbudowana. "We Border Raid" to zdecydowanie najlepszy moment na tym albumie. Długi, rozbudowany motyw, powiązany z instrumentami smyczkowymi jest dobrym przykładem, iż ten zespół stać na napisanie dobrych piosenek. "Siege Tower" przypomina solowe ballady Bruce'a Dickinsona z charakterystycznymi gitarami akustycznymi i pojawiającymi się chwilami instrumentami klawiszowymi. Melancholijny "Schattentor" również należy do ciekawszych momentów na płycie,zwłaszcza imponująco brzmią schowane okrzyki w ostatniej części tego utworu. I na tym praktycznie koniec. Pozostałe cztery numery wydają się być identycznymi.

Najważniejszą cechą, a raczej wadą, omawianej płyty jest brak jej spójności. Mamy tutaj słabe utwory przemieszane z dobrymi, proste dwuriffowe kawałki przygaszone dłuższymi rozbudowanymi piosenkami, czyżby więc zabrakło pomysłów do zrealizowania w pełni dobrej produkcji? Mam nadzieję, że kolejny album Human Fortress będzie jednak trochę bardziej urozmaicony, a jeżeli zespół pójdzie w kierunku takich utworów jak "We Border Raid" czy "Schattentor", to wszystko będzie ok.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (50 głosów):

 
 
62%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?