zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 14 listopada 2019

recenzja: Impiety "Kaos Kommand 696"

8.02.2003  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Impiety
Tytuł płyty: "Kaos Kommand 696"
Utwory: Christfuckingchrist; Apokalyptik Nuklear Battlebeasts; Wardaemonic Overkill; Atomic Wrath Of Azzazzel; Bestial Genocidal Goatvomit; Bloodred Angelshred; Abominate, Fornicate, Desecrate!; Kaos Kommand 696
Wykonawcy: Fyraun - gitara; Shyiathan - gitara basowa, wokal; Fauzzt - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Metal Mind Productions, Osmose Productions
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Aż trzy lata trzeba było czekać na kolejny album Impiety, a po tej długiej przerwie singapurska horda powraca wreszcie z krążkiem mając tylko jeden cel: totalna destrukcja! Cel ten na "Kaos Kommand 696" osiągnięty został w stu procentach.

A w jaki sposób? Ano niezwykle prosty, ale i niezwykle skuteczny. Szaleńcza black/thrashowa młócka, trochę ciężkich riffów, ultraszybka perkusja bijąca z szybkością karabinu maszynowego i drący się wniebogłosy wokal, oto podstawowe narzędzia zagłady siejącej zniszczenie trzygłowej bestii. Rozpędzony azjatycki huragan zmiata wszystko, co spotka na swej drodze, ani przez moment nie dając chwili wytchnienia. O wolniejszych partiach właściwie można zapomnieć. Trzyosobowe komando śmierci nie bawi się w popisy solowe czy inne klawiszowe bajery, te kilkudziesiąt minut wystarcza, by przekonać się, jak przy pomocy niezbyt wyrafinowanych metod stać się sprawną maszynką do zabijania są - trup ściele się gęsto, Impiety jeńców nie bierze. O zabójczość "Kaos Kommand 696" dba także niezła produkcja.

Trzeci album Singapurczyków to solidne, bezlitosne łojenie zagrane na niezłym poziomie, będące z pewnością łakomym kąskiem dla fanów ekstremalnych odmian metalu. Macie ochotę stać się posiekanym mięchem? Włączcie "Kaos Kommand 696"!

Komentarze
Dodaj komentarz »