zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 5 kwietnia 2020

recenzja: Jethro Tull "Songs From The Wood (reedycja)"

26.01.2014  autor: Meloman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Jethro Tull
Tytuł płyty: "Songs From The Wood (reedycja)"
Utwory: Songs From The Wood; Jack-In-The-Green; Cup Of Wonder; Hunting Girl; Ring Out, Solstice Bells; Velvet Green; The Whistler; Pibroch (Cap In Hand); Fire At Midnight; Beltane; Velvet Green (live)
Wykonawcy: Ian Anderson - wokal, flet, gitara, mandolina; Martin Barre - gitara, lutnia; John Evan - fortepian, organy, syntezatory; Barriemore Barlow - instrumenty perkusyjne; John Glascock - gitara basowa, wokal; David Palmer - fortepian, syntezatory, organy
Wydawcy: Chrysalis Records
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Album "Songs From The Wood" jest dziesiątym studyjnym dziełem Jethro Tull, ukazał się w styczniu 1977 roku. Na płycie tej Anderson, jako główny kompozytor, prezentuje brzmienie nawiązujące swoim klimatem do folk rocka opartego na szkockich motywach ludowych. Ale nie tylko. W tworzeniu materiału brała udział cała grupa i każdy z artystów miał wpływ na ostateczny rezultat. Największą aktywnością, oczywiście poza Ianem, wykazali się David Palmer i John Glascock oraz, w nieco mniejszym stopniu Martin Barre. Generalnie ujmując, longplay powstał w sposób demokratyczny.

Ekipa stanowiła w tym czasie sekstet z dwoma klawiszowcami. Było to bardzo wygodne dla muzyków i słyszalne szczególnie dobrze podczas występów na żywo. Album zawierał dziewięć nagrań. Wśród nich są wybitne i bardzo dobre. Do ich grona możemy zaliczyć folkową kompozycję tytułową otwierającą zestaw, dalej akustyczny "Jack-In-The-Green" - gdzie wszystkie partie instrumentalne wykonał lider zespołu bez udziału kolegów. Także piosenkę o hardrockowym rozmachu połączonym z dźwiękami fletu - "Hunting Girl". Świetnie również wypada najdłuższy kawałek na płycie, raczej mało grany na późniejszych koncertach, dziewięciominutowy "Pibroch (Cup In Hand)". Utwór ten początkowo płynie wolnym rytmem na podobieństwo bluesa z riffującą tęsknie gitarą i w dalszej części, jakby dla kontrastu, z brylującym, skocznym i wesołym fletem.

Nieźle prezentuje się "The Whistler" z wyrazistą linią melodyczną i dynamicznym śpiewem powiązanym z partiami gitar. Pozostałe nagrania to niezły "Velvet Green", w którym Anderson nawiązuje w swoim zwyczaju do muzyki dawnej, tym razem renesansowej. Najmniej ciekawym jest bardzo melodyjny, ale za to mało ambitny numer "Cup Of Wonder". W stawce mamy też dwie propozycje o tematyce Bożego Narodzenia. Pierwsza to kolęda "Ring Out Solistice Bells", znana z poprzedzającej wydawnictwo EP-ki. Drugą stanowi świąteczna ballada rockowa "Fire At Midnight", która pierwotnie zamykała krążek na winylu. Kompaktowa reedycja zawiera jeszcze dwa tytuły, mianowicie "Beltane" oraz koncertową wersję "Velvet Green".

Na albumie "Songs From The Wood" nastąpił przełom, jeżeli chodzi o poziom artystyczny. Poprzednie dwa wydawnictwa Tull nie były zbyt udane. Natomiast tutaj mamy powrót do wysokiej formy i rzetelnego muzycznego wizerunku formacji. Kilka pozycji zawartych na płycie weszło do kanonu koncertowego ("Songs From The Wood", "Hunting Girl", "Jack-In-The-Green"). Zwrócić też należy uwagę na mnogość i różnorodność instrumentów wykorzystywanych przy realizacji ścieżki dźwiękowej. Obok typowego, obfitego zestawu, charakterystycznego dla Jethro Tull, słyszymy też glockenspiel (rodzaj metalowych listewek uderzanych drewnianymi pałeczkami), dzwony rurowe, bębenek arabski i inne instrumenty perkusyjne, wypełniające tło oraz tworzące bogaty klimat dźwiękowy. Między innymi w "Ring Out Solistice Bells", "Velvet Green" i "Fire At Midnight". Natomiast w "The Whistler" odzywa się marimba. Trzeba też zaznaczyć, iż wszystkie kompozycje na "Songs From The Wood" charakteryzują się melodyjnością, ładnymi harmoniami wokalnymi i instrumentalnymi oraz lekkością brzmienia.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Jethro Tull "Songs From The Wood (reedycja)"
jotesz (wyślij pw), 2014-02-28 11:19:57 | odpowiedz | zgłoś
Jestem nowy i zdumiony, że dotąd tu nie trafiłem. W zasadzie to głównie muzycznych komentarzy poszukiwałem w audiostereo, w którym bywam od lat. A tu - proszę! Więc dziękuję.
:)
Jethro Tull to jeden z moich absolutnych faworytów praktycznie od pierwszej płyty i do dziś jestem ich wiernym fanem, mimo że lider dużo stracił z walorów swego głosu, co mnie smuci, ale co mu wybaczam. W flet za to dmucha dalej jak młodzian!
Nie lepiej data premiery plyty a nie reedycji
RadomirW (gość, IP: 193.219.114.*), 2014-01-28 12:20:45 | odpowiedz | zgłoś
Bardzo podobają mi się recenzje tego zespołu Twojego autorstwa ale mam jedną uwagę. W dacie premiery wyświetla się zawsze rok 2003 jako rok reedycji. Nie lepiej jest tam wpisywać datę faktyczną ukazania się recenzowanego albumu, bo wtedy łatwiej byłoby się połapać w chronologii tych wydawnictw. Wprawdzie z tekstu recenzji można wyczytać w którym roku ukazał się poszczególny album, tym niemniej by np. przestudiować Twoje recki od pierwszej do ostatniej (a ja jako laik słabo znam dyskografię Jethro Tull) to trzeba trochę się natrudzić przy klikaniu i wczytywaniu we fragmenty recenzji, bo z boku z kolei płyty są ułożone alfabetycznie a nie chronologiczne.
re: Nie lepiej data premiery plyty a nie reedycji
Meloman (gość, IP: 62.148.67.*), 2014-01-28 19:21:45 | odpowiedz | zgłoś
Dziękuję za zainteresowanie recenzjami zespołu Jethro Tull. Odnośnie uwagi dotyczącej dat wydania chciałbym wyjaśnić,że recenzując płytę tego zespołu opisuję konkretną reedycję, którą kupiłem, a nie oryginalny krążek. Płyty w reedycjach wydawane są nieco inaczej. Posiadają nagrania dodatkowe. Także książeczki oraz zawarte na niej informacje są często inne, datowane także według roku reedycji. Tak więc recenzja odnosi się do konkretnego wydania-nie do pierwszego wydania, którego nie posiadam w formie CD. Ze swej strony zdaję sobie sprawę z tej niedogodności, dlatego zawsze w każdym tekście podaję termin premiery wydawnictwa. Najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby umieszczanie w pozycji: data wydania obydwu terminów np. 1977/2003 (premiera/reedycja), ale nie pozwala na to oprogramowanie odpowiedzialne za rockmetal.pl. Mam nadzieję, że utrudnienia w chronologicznym odnajdowaniu albumów Jethro Tull nie będą przeszkodą w śledzeniu historii zespołu - recenzjami płyt pisanej. Serdecznie pozdrawiam.
re: Nie lepiej data premiery plyty a nie reedycji
wac
wac (wyślij pw), 2014-01-29 09:24:46 | odpowiedz | zgłoś
dobra inicjatywa, tak w ogóle!
re: Nie lepiej data premiery plyty a nie reedycji
wac
wac (wyślij pw), 2014-01-29 16:01:40 | odpowiedz | zgłoś
może jeszcze King Crimson, bo nędznie tu z recenzjami tego bendu? :) zachęcam, bo dobrze się czyta