zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 14 listopada 2019

recenzja: Kalmah "The Black Waltz"

6.07.2006  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Kalmah
Tytuł płyty: "The Black Waltz"
Utwory: Defeat; Bitter Metallic Side; Time Takes Us All; To The Gallows; Svieri Doroga; The Black Waltz; With Terminal Intensity; Man Of The King; The Groan Of Wind; Mindrust; One From The Stands
Wykonawcy: Pekka Kokko - wokal, gitara; Antti Kokko - gitara; Timo Lehtinen - gitara basowa; Marco Sneck - instrumenty klawiszowe; Janne Kusmin - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Spinefarm Records, Mystic Production
Rok wydania: 2006
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Już po chwili słuchania "Czarnego Walca" nasuwa się jedno główne skojarzenie - Children Of Bodom. Ostre, dynamiczne, wirtuozerskie solówki, duża szybkość, dużo klawiszy. Po chwili nieco dłuższej zaczynają się jednak rzucać w uszy pewne różnice, które sprawiają, że Kalmah brzmi świeżo i ciekawie. Przede wszystkim wokal, który jest bardziej mroczny, głęboki i demoniczny. Solówki są nieco wolniejsze i mniej techniczne, a klawisze ubarwiają muzykę, ale jednak jest ich mniej i sa mniej słyszalne. Całość jest bardziej agresywna i ciężka - jeśli porównywać z CoB, to najwięcej wspólnego ma "The Black Waltz" z debiutem Dzieciaków, czyli płytą "Something Wild". I nie będę ukrywał, że taki miks, jaki prezentuje Kalmah bardzo mi smakuje. Ciężko, ale nie topornie; melodyjnie, ale bez słodzenia; dynamicznie, ale pomysłowo. Finom nie brakuje ani finezji, ani polotu, z równą łatwością tworzą partie chwytliwe, jak i "walcujące". Nagrania takie, jak "Time Takes Us All", "The Black Waltz", "Man Of The King" czy chwytliwe "To The Gallows" to po prostu klasa.

Album naprawdę mi się podoba i mogę tylko życzyć, żeby kapela szybko uwolniła się od etykietki klonu Children of Bodom i wypłynęła na szerokie wody. Bo ich muzyka na to zasługuje.

Komentarze
Dodaj komentarz »