zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 19 listopada 2019

recenzja: Machine Men "Scars & Wounds"

22.04.2005  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Machine Men
Tytuł płyty: "Scars & Wounds"
Utwory: Against The Freaks; The Gift; The Beginning Of The End; Silver Dreams; Man In Chains; Betrayed By Angels; Victim; Scars & Wounds
Wykonawcy: Antony - wokal; Turbo J-V - gitara; Johnny - gitara; T-Pain - instrumenty perkusyjne; Iron Fist - gitara basowa
Wydawcy: Dynamic Arts Records, Conquer Records
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Zespół Machine Men powstał w roku 1998 w Finlandii. Po wydaniu dwóch demówek, już pod skrzydłami Dynamic Arts Records, w roku 2002 pojawia się mini CD z pięcioma nagraniami, a z początkiem roku 2004 na rynek trafia debiutancki album "Scars & Wounds". Muzyka, która wydobywa się z głośników... zaskakuje. Okładka płyty oraz nazwa zespołu kojarzą się (przynajmniej mi) z nowoczesnym, metalcore'owym graniem, a kraj pochodzenia sugeruje jakieś black-deathowe wymiatanie. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy uwzględnimy fakt, iż Machine Men powstał... jako tzw. coverband metalowej legendy Iron Maiden. I w tych klimatach pozostał, stawiając na granie nowoczesne, ale przesycone do granic możliwości klasycznym metalem. I to metalem pochodzącym z najwyższej z możliwych półek! Półki, do której, aby sięgnąć potrzebna jest prawdziwa i regularna drabina ;-) - półka ta jest bowiem często niedostępna nawet dla legend! Żeby nie szukać daleko: na "Scars & Wounds" mamy do czynienia ze swego rodzaju połączeniem klimatów znanych z płyt Iron Maiden (szczególnie "Dance Of Death") oraz solowych dokonań Bruce'a Dickinsona ("Accident Of Birth" i "Chemical Wedding"). No i w mojej opinii debiut Finów co najmniej dorównuje wyżej wymienionym, bądź co bądź klasycznym metalowym pozycjom, a chwilami nawet je przewyższa! Po pierwsze fantastyczny wokal niejakiego Antony'ego, którego barwa i maniera wokalna do złudzenia przypomina wokalizy pana "Air Raid Siren", a który linie melodyczne dobiera wręcz znakomicie ("The Beginning Of The End", "Betrayed By Angels"). Do tego wspaniałe gitarowe pojedynki i solówki ("Silver Dreams", "The Gift", "Victim") i równie świetna współpraca sekcji z gitarami ("Man In Chains"), melodia, dynamika, ekspresja... Cała płyta jest znakomita, a już numery takie jak "The Beginning Of The End", "The Gift" czy "Betrayed By Angels" to po prostu czyste metalowe mistrzostwo świata! Panowie, gdzie jest druga płyta?!

Komentarze
Dodaj komentarz »