zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 1 marca 2021

recenzja: Megadeth "Cryptic Writings"

14.10.1997  autor: rick
okładka płyty
Nazwa zespołu: Megadeth
Tytuł płyty: "Cryptic Writings"
Utwory: Trust; Almost Honest; Use The Man; Mastermind; The Disintegrators; I'll Fet Even; Sin; A Secret Place; Have Cool, Will Travel; She-Wolf; Vortex; FFF
Wykonawcy: Dave Mustaine; Marty Friedman; David Ellefson; Nick Menza
Wydawcy: Capitol Records Inc.
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Miłośnicy nieco ostrzejszego grania niecierpliwie czekali na kolejną płytę Megadeth. Zmiany, jakie zaszły ostatnio na rynku muzycznym, nastrajały niekoniecznie optymistycznie. Czy Megadeth podąży torami wytyczonymi przez muzyków z macierzystej grupy Mustaine'a (mowa oczywiście o kontrowersyjnym "Load" zespołu Metallica)? Tak brzmiało jedno z pytań.

Od ponad pół roku wiadomo, że "Cryptic Writings" (podobnie do "Load") przysporzyło zespołowi nowych fanów. Dotychczasowe, niemałe przecież, grono odbiorców zaakceptowało i polubiło tę płytę. Megadeth nie zaproponował rewolucji, łatwo odnajdujemy odniesienia do "Youthanasii" i mojego ulubionego "Rust In Peace". Nie można jednak zarzucić zespołowi wtórności.

Jak grają weterani metalowej sceny w 1997 roku? Megadeth to obecnie zespół hardrockowy. Dla każdego, kto śledził kolejne dokonania Mustaine'a i spółki, stwierdzenie to nie jest zaskoczeniem. Tylko jeden utwor możnaby nazwać metalowym, a i to nie do końca - nawet w "fff", czysto metalowa sekcja rytmiczna ustępuje miejsca zupełnie niemetalowej gitarze. Ewolucyjne zmiany umożliwiły powstanie melodyjnych, doskonale brzmiących utworów, urozmaiconych niekoniecznie rockowymi instrumentami. Oczywiście gitarowe solówki i głos Dave'a pozostają natychmiast rozpoznawalną wizytówką zespołu. Nie zmieniają tego ani wyraźne odniesienia do rockowej przeszłości, ani ogólne złagodnienie muzyki. Można się będzie (było?) o tym przekonać na własne uszy 31 listopada w katowickim "Spodku".

Uważne przysłuchanie się muzyce zachęca do przeczytania tekstów, wykrzykiwanych, a czasem nawet śpiewanych (sic!) przez Mustaine'a. Dominuje tematyka osobista, warto przytoczyć jedno zdanie (z antynarkotykowego "use the man"): "Widziałem siebie, używającego igły, widziałem igłę w mojej ręce". Mam nadzieję, że wyznanie to dotyczy przeszłości...

P.S. Powyższa recenzja ukazala się w papierowym "HiFi i muzyka", numer grudzien 1997.

Komentarze
Dodaj komentarz »