zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 1 marca 2021

recenzja: Mostly Autumn "The Story So Far..."

4.03.2003  autor: Beny82
okładka płyty
Nazwa zespołu: Mostly Autumn
Tytuł płyty: "The Story So Far..."
Utwory: Porcupine Rain; Nowhere to Hide; Evergreen; The Spirit of Autumn Past; Hearoes Never Die; The Night Sky; Dark Before the Dawn; Shrinking Violet; Never the Rainbow; Mother Nature
Wykonawcy: Bryan Josh - gitara prowadząca, wokal; Heather Findlay - wokal, tamburyn; Iain Jennings - instrumenty klawiszowe; Liam Davison - gitara; Angela Goldthorpe - flet, wokal; Andy Smith - gitara basowa; Jonathan Blackmore - instrumenty perkusyjne; Rachel Jones - wokal; Mark Atkinson - wokal; Gina Dootson - wokal
Wydawcy: Classic Rock Legends
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Na albumy koncertowe zawsze zwracałem szczególną uwagę. Specjalne brzmienie, okrzyki publiczności, potknięcia muzyków decydowały o charakterze jakości i odmienności tych wydawnictw. Z wielkim zainteresowaniem przesłuchałem siedemdziesięciominutowy występ młodej, obiecującej artrockowej grupy Mostly Autumn.

Po trzech oficjalnych albumach nadszedł czas na przedstawienie materiału na żywo. Zakres płyty "The Story So Far" to przekrój dotychczasowej działalności zespołu, od utworów z debiutanckiego "For All We Shared...", między innymi przez "Porcupine Rain" czy "Nowhere To Hide" do tych z ostatniego krążka "The Last Bright Light" reprezentowanego przez takie utwory jak "Mother Nature" czy "Never The Rainbow". Największym plusem tego wydawnictwa jest dość dobra produkcja. Mimo ogromnego instrumentarium (kilka akustycznych i elektrycznych gitar, klawiszy, tamburynu, fletu) dźwięk jest rozłożony równomiernie - instrumenty nie zagłuszają same siebie. Wręcz przeciwnie, momentami powstają bardzo interesujące połączenia, choćby w "Evergreen" gdzie gitara akustyczna wspólnie z klawiszami tworzy specyficzny nastrój. Kolejnym plusem jest barwa głosu dwóch wokalistek. O ile na albumach studyjnych, wokale nie powodowały gęsiej skórki, to już na "The Story So Far..." bardzo miło się słucha Heather i Angeli, zwłaszcza w takich utworach jak "Shrinking Violet" czy "Never The Rainbow". Nie zapomniano też o reakcjach publiczności, specyficzny nastrój artrockowego odbioru zachowany jest tutaj bardzo dobrze - oklaski po zakończonych utworach i cisza podczas ich wykonywania wpasowały się w ten materiał wręcz idealnie.

Jak informuje notka zawarta we wkładce, dla zespołu nie ma znaczenia czy gra w pubie do piwa, na kameralnej scenie czy też na większych festiwalach i materiał koncertowy tworzący "The Story So Far..." potwierdza tę opinię. Miejmy nadzieję, że przy okazji promocji kolejnego albumu Mostly Autumn odwiedzi nasz kraj i będziemy mogli się rozkoszować dobrą muzyką na żywo.

Komentarze
Dodaj komentarz »