zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 6 grudnia 2022

recenzja: My Dying Bride "Feel The Misery"

22.09.2015  autor: Megakruk
okładka płyty
Nazwa zespołu: My Dying Bride
Tytuł płyty: "Feel The Misery"
Utwory: And My Father Left Forever; To Shiver in Empty Halls; A Cold New Curse; Feel the Misery; A Thorn of Wisdom; I Celebrate Your Skin; I Almost Loved You; Within a Sleeping Forest
Wykonawcy: Aaron "Aaron" Stainthorpe - wokal; Andrew Craighan - gitara; Calvin "Calvin" Robertshaw - gitara; Lena Abe - gitara basowa; Shaun Macgowan - wiolonczela; Dan Mullins - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Peaceville Records
Premiera: 18.09.2015
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Zwycięskiego pochodu brytyjskiego gothic - doom metalu ciąg dalszy. Po grobowym pierdyknięciu, jakim skutecznie zaćmił tegoroczny czerwiec Paradise Lost, wlecze się w moje skromne progi wyjące rozpaczą i uwodzące grobowym pięknem My Dying Bride. Scenariusz podobny, jak w przypadku gromadki Grega Macintosha. Pierwszy singiel "And My Father Left Forever" w sieci, i już wiedziałem, że będzie luta, a Panna Młoda przepięknie poumiera sobie w głośnikach.

To nie zaskoczenie dla wieloletniego die harda MDB jakim jestem. W moim mniemaniu ten zespół to jeden z niewielu, które nie dość, że w swoim music portfolio nie posiadają czegoś takiego, jak gówniana płyta, to na dodatek nigdy nie powielają bezmyślnie swoich tworów. Owszem, Aaron i Andrew trzymają się założonej konwencji doomowania, ale za każdym razem brzmi to nieco inaczej. To po prostu kolejne rozdziały wciąż tej samej smutnej powieści, której epilogu (słuchając "Feel The Misery") mam nadzieję długo jeszcze nie poznać. Bride zdają się być w życiowej formie, nadto wszystko układa się po myśli ich starych fanów. Do kapeli wraca Calvin Robertshaw, a więc osoba biorąca udział w popełnianiu najbardziej klasycznego rozdziału twórczości od "As The Flower Withers" do "34.788... Complete". Jakkolwiek faniszczy wzwód nieco opada, kiedy do człowieka w końcu dotrze, że ów jegomość do nowej płyty ani ręki, ani nogi nie przykładał, ale... zawsze pozostaje nadzieja, że wraz ze starym członkiem powrócą także stare demony, których absencję na ostatnich krążkach odnotowali co złośliwsi recenzenci i inni muzykolodzy.

Wymienieni złośliwsi recenzenci i inni muzykolodzy mogą sobie "Feel The Misery" od razu odpuścić. Nie oni są po prawdzie targetem tego krążka. Singlowy "And My Father Left Forever" spokojnie mógłby uzupełnić tracklistę poprzedniej płyty, "A Map Of All Our Failures". Czyste wokalizy Aarona czy melodyjny temat wiodący nie zapowiadają wstrząsu, jaki przynosi ze sobą już druga stopa kopanej mogiły, czyli "To Shiver In Empty Halls". Tutaj żarty się kończą. Lodowaty podmuch głębokiego growlu Stainthorpe'a, prowadzącego wyjące w funeralnym walcu gitary, ścina z kulasów. Tak, jak przy pierwszej piosence wciąż podkręcałem volume na odtwarzaczu, bujając się w rytm ballady i romansu, tak tutaj aż przysiadłem, gubiąc po drodze wysłużone bambosze. That's more like it!

Większość pozostałej muzyki stara się mieszać te składniki we w miarę równych proporcjach, generalnie skupiając się na powolnym zadawaniu ran i sączeniu w nie: raz jadu, raz rozpaczy. O ziewaniu jednak nie ma mowy. Rozwlekłe - jak na możliwości przeciętnego odbiorcy - motywy, zaklęte w dziewięciominutowych kolosach, czasem niemal przytłaczają bogactwem i ponurym kolorytem serwowanych treści.

Weźmy taki "A Cold New Curse", w którym furia miesza się genialnie z prawie całkowitymi "wyciszeniami" lub wymiotujący mozolną agonią "I Celebrate Your Skin". Dla mnie to kwintesencja tego, czym jest Stainthorpe'owo - Craighanowe My Dying Bride. Wrzącym tyglem mrocznych uczuć, miotających się od wściekłych emanacji, przez strzeliste katedralne sklepienia, aż do apatycznych, melancholijnych upadków. We wszystkim tym jest jakiś podskórny autentyzm, szczerość przeżywanych emocji, za które to przymioty zawsze ceniłem muzykę My Dying Bride.

Taki oto duszny klimat uzupełniają trupio blade promyki, tyle niepokojących, co pięknych dzięki klawiszom i skrzypcom "A Thorn Of Wisdom" i "I Almost Loved You" (odwołania do "Turn Loose The Swans" i "The Angel And Dark River" - więcej niż uzasadnione). Ten ostatni jest szczególny, bo zdaje się stanowić całość wespół z najlepszym na płycie epickim gigantem "Within a Sleeping Forrest". To już zaś historia, w której przegląda się ikoniczna "The Light At The End Of The World" sprzed 16 lat, którą nie tylko w ten sposób "Feel The Misery" trzyma jakościowo za pięty.

Chyba trudno o lepsze uczucie, niż to, jakie przeżywa fan, gdy jedna z najukochańszych kapel nagrywa krążek wart zarówno starego logo, które tutaj też wróciło na swoje miejsce, ale i klasycznych wydawnictw, które uczyniły je kultowym. Na "Feel The Misery" wszystko się zgadza, jak na "Plague Within" Paradajsów. Co na to ostatnia osoba nieświętej trójcy, czyli Anathema? Może czas już wyrzucić lizaki i watę cukrową, na jakie już zupełnie się rozmienili za pomocą "Distant Satelites" i przypierdolić jak bracia w doomie? Widać, że wciąż można, co więcej, to wciąż działa. Płyta znakomita swą mozolnością, melancholią, klimatem... No tak, to tylko fan My Dying Bride pojmie.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
universal_soul (gość, IP: 81.187.190.*), 2015-12-07 02:38:30 | odpowiedz | zgłoś
:)
W moim przypadku zwyczajnie z tego wyrosłem. Nie widzę już sensu w słuchaniu o tym jaki świat jest przejebany, choć miałem takie okresy... Ze smutów jakie ostatnio polubiłem na pewno Triptykon jest na czele.

Ogólnie wolę słuchać czegoś co nie wieje tak kostuchą i daje jakąś nadzieję. Zacząłem zwracać uwagę na teksty.

Druga rzecz to właśnie muzyka jako muzyka - dla mnie MDB zwyczajnie stanął w miejscu. To dobra muzyka, ale już to słyszałem. 20 lat temu, jako człowiek młody i zbuntowany. Dla mnie kwintesencją ich twórczości była "The Angel And The Dark River". To bardzo proste granie poza tym i trudno tam odkrywać cokolwiek nowego.

Trzecie to wokale. w "The Angel..." były bardziej "stonowane" i niższe, później coraz więcej wycia się pojawiło. Wszystko w tej samej tonacji, na jedno kopyto, na granicy fałszu. Tak, ten człowiek ma bardzo "mocny" głos, ale bardzo płaski i w jednej tonacji. Zwyczajnie, razi ucho. To jest coś o czym często się zapomina przy ocenianiu tego typu muzyki... umiejętności. Cave zwyczajnie lepiej śpiewa. W cholerę lepiej. Kiedyś było dużo porównań MDB do Type O Negative. Zupełne nieporozumienie - Peter Steele był wybitnym, świetnie wyszkolonym wokalistą, docenianym nie tylko w kręgach metalowych. Do tego absolwentem kompozycji i orkiestracji.... (wykształcenie nie jest konieczne do robienia dobrej muzyki, ale jak widać może się przydać).

Teraz siedzę dużo bardziej w elektronice, gdzie wg mnie dzieje się wiele ciekawego. Taki Neurotech, czy Mind In A Box to dla mnie najlepsze co się dzieje w dzisiejszej muzyce....
Lubię też posłuchać "alternatywnego" country (The Handsome Family, T-Bone Burnett)... Z metalu podoba mi się Triptykon właśnie, A Dark Halo "Catalyst" jest zajebisty.
Wychodzi na to, że ta stronka jest już nie dla mnie - praktycznie żadna płyta, której ostatnio słucham nie jest tutaj zrecenzowana ( i nie chodzi mi o elektronikę, bo to nie do tego strona).....
Takie tam pierdoleni
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
pik (gość, IP: 83.31.149.*), 2015-12-07 15:22:21 | odpowiedz | zgłoś
ja tam lubię TON i MDB także swoją drogą świat ciągle jest przejebany może nawet bardziej niż kiedyś hehe dlatego ja (jeszcze?) nie wyrosłem z tej muzy.. a jak człowiek był młody i zbuntowany to słuchał punka czy innej nirvany ;)
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2015-12-08 21:48:43 | odpowiedz | zgłoś
Masz jeszcze na tej stronie recenzje przedstawiciela nurtu metal / black / techno / elektro czyli Samaela :)
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
BorysBestia
BorysBestia (wyślij pw), 2015-12-09 10:26:54 | odpowiedz | zgłoś
Cóż, pewnie niejeden fan My Dying Bride jest święcie przekonany, że Aaron jest świetnym wokalistą. Po tym jak wielokrotnie słyszałem/czytałem, że Varg Vikernes tworzy arcydzieła muzyki współczesnej zaś Tom Araya stawiany jest na równi z włoskimi tenorami, nic mnie już chyba nie ździwi. Kciuk w górę dla Kolegi za trzeźwe podejście do materii muzycznej bo już się nudzą te wszystkie bezkrytyczne peany na temat określonych zespołów.
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
pik (gość, IP: 217.99.253.*), 2015-12-09 15:09:28 | odpowiedz | zgłoś
no cóż. wiem o co ci chodzi, ja nie twierdze że Aaron jest świetnym wokalistą choć bardzo lubiłem jego growl i ''czysty'' śpiew (w sumie nadal lubię) ale hmm nie wiem, nie znam sie, nie orientuję się, zarobiony jestem heh a bezkrytycznie podchodzę tylko do Type O Negative:)
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
Thrash Lover (gość, IP: 188.122.20.*), 2015-12-10 00:23:06 | odpowiedz | zgłoś
Naprawde ktos jest przekonany, ze Aaron jest swietnym wokalista? Moim zdaniem ktos wyzej podsumowal go idealnie - "wszystko w tej samej tonacji, na jedno kopyto, na granicy fałszu". Przeciez jego sie nawet nie da porownac do takich glosow jak Rob Halford, Bruce Dickinson czy inni. Z reszta wokal to chyba zawsze byla najslabszy element muzyki metalowej, niestety.
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
pik (gość, IP: 217.99.254.*), 2015-12-10 13:35:00 | odpowiedz | zgłoś
tylko nie Halford, kwestia gustu jak zawsze
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
Thrash Lover (gość, IP: 188.122.20.*), 2015-12-11 22:35:46 | odpowiedz | zgłoś
Widocznie faktycznie kwestia gustu. Dla mnie to chyba najlepszy wokalista w historii ciężkiej muzyki. Potrafi zaśpiewać chyba wszystko co najlepsze w muzyce rockowej - heavy metal. thrash metal, hard rock, core metal, industrial, jakieś spokojne prawie bluesowe klimaty... No i nie zawodzi w jednej tonacji jak Aaron :)
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
Jarema37 (gość, IP: 195.191.163.*), 2015-12-09 17:38:31 | odpowiedz | zgłoś
Nie bardzo rozumiem jak można "wyrosnąć" z muzyki. Ze niby wcześniej słuchałem muzyki dla gówniarzy? (Akademie Pana Kleksa pominę :) ). Wiadomo, ze poszerzyły mi sie horyzonty. Nie jestem już zamknięty w metalowym getcie. Ale ciagle słucham muzyki/zespołów z czasów kiedy miałem 15. lat. Jak można wyrosnąć z tego co sie kocha?
A w temacie: FtM to dla mnie powrót po latach! Najwspanialsza płyta majdaingow w tym tysiącleciu. Ciężar, emocje, klimat i świetne melodie. Zero nudy jak na ostatnich krążkach (no moze poza EP's).
re: My Dying Bride "Feel The Misery"
BorysBestia
BorysBestia (wyślij pw), 2015-12-09 22:32:24 | odpowiedz | zgłoś
Tak, można wyrosnąć z muzyki. W wieku 15 lat człowiekowi często towarzyszą inne emocje i światopogląd niż kiedy ma lat 30. Często to pojęcie "wyrośnięcia z muzyki" przyjmuje bardzo negatywne konotacje, zupełnie niesłusznie - ja wyrosłem np. z technicznego death metalu, który w czasach nastoletnich niesamowicie łechtał mi uszy, a który teraz po latach wydaje mi się przeładowany, sterylny i zupełnie pozbawiony emocji, nie dewaluuję jednak wartości tej muzyki bo umiejętności ona jednak wymaga. Ale słuchać jej już nie słucham. To samo mam z My Dying Bride - jak miałem lat naście i podkochiwałem się w koleżance z ławki obok (co na tamten czas było moim jedynym dylematem życiowym), muzyka tych kolesi bardzo do mnie przemawiała. Teraz jestem po trzydziestce i teksty o "różach, krwi i winie" tudzież złamanym sercu na mnie nie robią wrażenia bo zamiast o zawodach miłosnych, myślę więcej o czynszu, rachunkach i problemach finansowych. Skoro więc muzyka danego zespołu działała na mnie 10 lat temu ale nie działa teraz, to chyba można mówić o "wyrośnięciu z muzyki". Z tym, że jest to kwestia indywidualna - ja sam przyznaję śmiało, że wyrosłem z My Dying Bride ale nie ma to żadnego negatywnego wydźwięku, nadal cenię ten zespół ale już bardziej jako postronny obserwator niż oddany słuchacz. Kwestia co Kolega rozumie przez "wyrastanie z muzyki"? Kiedyś moją największą miłością był metal, dzisiaj to blues i country bo na chwilę obecną emocje obecne w tych gatunkach bardziej oddziaływują na moje własne. Można więc powiedzieć, że wyrosłem z metalu na rzecz miłości do bluesa i country. Kwestia terminologii.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (133 głosy):

 
 
85%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Paradise Lost "The Plague Within"
- autor: Megakruk

Slayer "Repentless"
- autor: Megakruk

Death "The Sound of Perseverance"
- autor: Rock'n Robert
- autor: Sanitarium

Megadeth "Dystopia"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co byś zrobił z dużymi, 40-letnimi, sprawnymi kolumnami głośnikowymi znalezionymi w swoim domu?