zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 3 kwietnia 2020

recenzja: Nevermore "Nevermore"

5.02.2014  autor: Jarek Z
okładka płyty
Nazwa zespołu: Nevermore
Tytuł płyty: "Nevermore"
Utwory: What Tomorrow Knows; C.B.F. (Chrome Black Future); The Sanity Assassin; Garden of Gray; Sea of Possibilities; The Hurting Words; Timothy Leary; Godmoney
Wykonawcy: Warrel Dane - wokal; Jeff Loomis - gitara; Jim Sheppard - gitara basowa; Van Williams - instrumenty perkusyjne
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Pierwszy album Nevermore jest bez wątpienia najbardziej klasycznie brzmiącą płytą w dorobku grupy. Nie słychać tu jeszcze tego technicznego thrashu, którym muzycy raczyli słuchaczy kilka lat później, ale na pewno należy uznać "Nevermore" za udany debiut. Zaczyna się świetnie - dość wolnym i ciężkim "What Tomorrow Knows" (do którego nakręcono teledysk), by po nim przejść w jeden z najszybszych (i najlepszych) utworów, "C.B.F.". Tutaj wokalista śpiewa nieco wyżej, a utwór - choć znacznie szybszy - jest zarazem bardziej melodyjny od swego poprzednika. Słychać w nim pewne elementy speed metalu, podobnie jak w równie dobrym "Sea Of Possibilities". Są na krążku także dwie ballady - "The Sanity Assasin" i "The Hurting Words". Obie są fajne, choć może trochę nazbyt melodyjne.

Słychać, że już od pierwszej płyty wykształcił się charakterystyczny i od razu rozpoznawalny styl Nevermore - ten szczególny sposób komponowania melodii i zamiłowanie do mrocznych liryków ("Garden Of Grey"). "Nevermore" jest najlżejszą płytą zespołu, co bynajmniej nie znaczy, że jest to płyta lekka. Jest tutaj po prostu o wiele więcej przestrzeni niż na późniejszych produkcjach. Wokale wysunięte na pierwszy plan mogą się niektórym kojarzyć z nieszczęsnym power metalem, ale według mnie jednym z niewielu zespołów, do którego można porównać tę muzykę, jest Control Denied, a takie porównanie przecież ujmy nie przynosi. Jako ciekawostkę mogę dodać fakt, że na płycie bębni dwóch perkusistów - część nagrań zarejestrowana została z dawnym bębniarzem Markiem Arringtonem (utwory nr 1, 4, 6, 8), a reszta z późniejszym perkusistą Vanem Williamsem. Debiut Nevermore scharakteryzowałbym krótko dwoma słowami - niezły początek.

(Niniejsza recenzja została napisana w 1999 roku - red.)

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Nevermore "Nevermore"
K.P Zawiercie (gość, IP: 109.196.82.*), 2014-02-10 09:44:47 | odpowiedz | zgłoś
Porównanie do Control Denied jest o tyle zasadne, że Warrel Dane otrzymał od Chucka Schuldinera propozycje objęcia posady wokalisty w tym zespole. Ten jednakże odmówił, czego potem bardzo mocno żałował.
re: Nevermore "Nevermore"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2014-02-07 12:55:14 | odpowiedz | zgłoś
W wrestlingu w czasach starego dobrego WCW koszulkę chyba Nevermore nosił Raven ;)
re: Nevermore "Nevermore"
Private Eco (gość, IP: 37.8.245.*), 2014-02-05 19:15:34 | odpowiedz | zgłoś
Chyba nigdy nie dojdę co popierdoliło się w tym zespole. Super kapela była, a po fantastycznym TGE pięć lat milczenia, słabiutkie TOC i cześć. Szkoda.
re: Nevermore "Nevermore"
Osservatore (gość, IP: 188.122.20.*), 2014-02-05 22:48:47 | odpowiedz | zgłoś
Ale wiesz cos wiecej co sie tam stalo? Ja slyszalem tylko, ze nastapil rozlam na dwie grupy. W jednej byli perkusista i gitarzysta, a w drugiej wokalista z basista. A powodem rozlamu alkohol. Prawda to?
re: Nevermore "Nevermore"
Private Eco (gość, IP: 83.6.201.*), 2014-02-07 19:35:33 | odpowiedz | zgłoś
Tak, rozpad nastąpił po linii Sanctuary,ale o co się rozeszło, czort jeden wie.
re: Nevermore "Nevermore"
sacredl (wyślij pw), 2014-02-21 10:06:34 | odpowiedz | zgłoś
Glownie o alkoholizm Warrela. Czytalem ze po jednym z koncertow tuz przed rozpadem, po prostu ciagle sie klocil i bil z basista (ktory najbardziej go krytykowal), a reszta juz nie chciala w tym siedziec.
re: Nevermore "Nevermore"
arekw99 (gość, IP: 217.173.202.*), 2014-03-02 21:45:08 | odpowiedz | zgłoś
poszło o kasę. jak zawsze w takich wypadkach. a do tego wzajemne ambicje i używki. no i presja rynku. szkoda. bo to był wielki zespół. i tylko jako zespół był wyjątkowy. pojedynczo niestety słabo przędą albo dokładają się do sławy innych (Broderick)
re: Nevermore "Nevermore"
Osservatore (gość, IP: 188.122.20.*), 2014-03-03 22:57:01 | odpowiedz | zgłoś
Broderick to i tak tylko odgrywacz, ktory niczego nie komponował. Trzon kapeli stanowili zawsze Warrel Dane z basistą plus Loomis na gitarze, do tego świetna perkusja Vana Williamsa. Ostatnia plytka byla juz mocno sredniawa, ale The Politics of Ecstasy czy Dreaming Neon Black to byl absolutny kult. Szkoda, że to wszystko się zawaliło.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (116 głosów):

 
 
78%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Dismember "The God That Never Was"
- autor: Mrozikos667

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Malefice "Entities"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Metallica "Master Of Puppets"
- autor: Tomasz Kwiatkowski
- autor: Qboot

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy obecnie poświęcasz więcej czasu na słuchanie muzyki niż miesiąc temu?