zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 13 listopada 2019

recenzja: Obey The Brave "Young Blood"

12.07.2012  autor: Grzegorz "Chain" Pindor
okładka płyty
Nazwa zespołu: Obey The Brave
Tytuł płyty: "Young Blood"
Utwory: Lifestyle; It Stars Today; Self Made; Live And Learn; Garde La Tete Froide; Grim; Get Real; Time For A Change; Unstoppable; Early Graves; Burning Bridges
Wykonawcy: Alex Erian - wokal; Miguel Lepage - gitara basowa; John Campbell - gitara; Greg Wood - gitara; Stevie Morotti - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Epitaph Records
Rok wydania: 2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Wielu zarzuca Obey The Brave łatwy skok na kasę, ale nie ma racji. Bo, no dobra, może i ten zespół jest firmowany nazwiskiem Alexa Eriana, lecz reszta składu to równie zasłużeni, co utalentowani muzycy. Bez nich Obey The Brave nie miałoby takiej siły przebicia. Promocja i kontakty Eriana to jedno, ale siła muzyki tworzonej przez kwartet (do niedawna tworzący Blind Witness) to drugie. I to właśnie dzięki muzyce, a nie nazwisku, grupa wylądowała w szeregach Epitaph Records.

"Young Blood" to mieszanka popularnego teraz modern hc z metalcore'owym feelingiem i momentami technicznym zacięciem. To ostatnie to akurat zasługa nadzwyczaj utalentowanego i znanego raczej z "sypania blastami" perkusisty Steviego Morotti czy gitarzystów, którzy wiedzą, jak wplatać ciekawe harmonie do na wskroś brutalnej muzyki. Niestety masywna produkcja, wybitnie koncertowy materiał (gang shouts, bardzo szybkie tempa, potężnie brzmiące breakdowny) nie są w stanie przesłonić naprawdę słabych tekstów Eriana. Wiem, że zmieniła się konwencja, że Obey The Brave ma być na większym luzie - ale nie ukrywam, ze rozczarowałem się lirykami Alexa. Zresztą coś mi się wydaje, że w Despised Icon to Steve ciągnął temat czy też narzucał pewien tok myślenia. Mimo wszystko nie przeszkadza mi to cieszyć się tym materiałem i katować go na zmianę z nowym krążkiem The Ghost Inside.

Fani zarówno The Ghost Inside, Gideon, Blind Witness czy na upartego For The Fallen Dreams z pewnością łykną ten krążek bez przysłowiowej popity. Na koniec warto odnotować udział gościa. Otóż w "Get Real" udziela się legenda sceny hc - Scott Vogel, frontam zespołu Terror. Efekt dało to dość ciekawy i mocno zaskakujący, zwłaszcza, że twórczość Obey The Brave to raczej przeciwny biegun w stosunku do tego, co robi Vogel w swoim macierzystym zespole. Tak czy owak gorąco polecam.

Komentarze
Dodaj komentarz »