zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 22 kwietnia 2024

recenzja: Rotting Christ "Sanctus Diavolos"

19.10.2004  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Rotting Christ
Tytuł płyty: "Sanctus Diavolos"
Utwory: Visions Of A Blind Order; Thy Wings Thy Horns Thy Sin; Athanatoi Este; Tyrannical; You My Cross; Sanctimonius; Serve In Heaven; Shades Of Evil; Doctrine; Sanctus Diavolos
Wykonawcy: Sakis Tolis - gitara, wokal, instrumenty klawiszowe; Andreas - gitara basowa; Themis Tolis - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Century Media Records, Metal Mind Productions
Premiera: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Grecja słynie z zespołów niezwykłych i niepowtarzalnych. Do takich należy w szczególności Rotting Christ, obok Varathron, Necromantia i Septic Flesh, jedna z najważniejszych (według mnie najważniejsza) grupa tamtejszej sceny. Od wydania debiutanckiej EPki "Passage To Arcturo" minęło trzynaście lat, a na przestrzeni siedemnastu lat istnienia drogę krzyżową Greków znaczyły tak znamienite albumy jak chociażby "Thy Mighty Contract" (1993), "Triarchy Of The Lost Lovers" (1996), "Khronos" (2000) czy "Genesis" (2002). Również numer osiem w dyskografii jest kolejnym szalenie jasno błyszczącym diamentem w ich karierze.

"Sanctus Diavolos" to płyta, która - choć zawiera prawie wszystkie elementy z dotychczasowej twórczości Greków - na każdym kroku zaskakuje. Dobrze znany już styl Rotting Christ tutaj nabiera nowych odcieni. Na następcy "Genesis" zespół sięga po rewelacyjne, genialnie "zakręcone" i agresywne riffy ("Visions Of A Blind Order", "Thy Wings Thy Horns Thy Sin"), niekiedy będące powrotem do korzeni ("Serve In Heaven"), wzbogacając je znanym z płyt "Sleep Of The Angels" i "A Dead Poem" klimatem i melodią ("Athanati Este"). Na "Sanctus Diavolos" dominuje mroczna, ale też pewnego rodzaju melancholijna atmosfera, charakterystyczna tylko rodakom Homera. Atmosfera, która od zawsze towarzyszy wydawnictwom Rotting Christ. Dodatkowo nastrój płyty potęgują żeńskie ("Thy Wings Thy Horns Thy Sin", "You My Cross") i męskie partie chorów ("Sanctus Diavolos"), jak też dziwne piski i skrzypienia, wielokrotnie w nieco monumentalnej, klawiszowej otoczce. "Sanctus Diavolos" to album z duszą, album zagadkowy i pełen niedopowiedzeń, przesycony tkwiącym gdzieś pod "skórą" złem.

Mam pełną świadomość faktu, iż Grecy nigdy już nie nagrają równie genialnego albumu jak "Thy Mighty Contract". Niemniej na "Sanctus Diavolos" Rotting Christ po raz kolejny udowadnia, że z niezwykłą łatwością potrafi tworzyć płyty niesamowite, emanujące szaleństwem i niepokojącym klimatem. Takie płyty mogą powstawać tylko w Grecji. "Sanctus Diavolos" to album doskonały, który w pełni zasługuje na najwyższą notę.

Komentarze
Dodaj komentarz »