zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 1 marca 2021

recenzja: Różni Wykonawcy "Peaceville Split Album"

29.10.2000  autor: Mariusz "Marduk" Rękas
okładka płyty
Nazwa zespołu: Różni Wykonawcy
Tytuł płyty: "Peaceville Split Album"
Utwory: One of the Few; Beter off Dead; Goodbye Cruel World; Roads; Some Velvet Morning
Wydawcy: Peaceville Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Całkiem niedawno wpadł mi w ręce album-składanka wytwórni Paeceville. A raczej (jak się później dowiedziałem) jego część... pięć piosenek z czternatstu - nie wiem, czy mogę na podstawie pięciu utworów napisaćcokolwiek o całej kompliacji. Skoncentruję się więc na tej "piątce".

Album otwiera "One of the Few" Pink Floyd znane nam z "The Final Cut" - tym razem w wersji uwielbianej przeze mnie Anathemy. Każdy, kto choć trochę interesuje się Anathemą, wie, że muzycy tego zespołu jako żródło swoich inspiracji podają właśnie Pink Floyd. Wokalista - Vincent Cavanagh - śpiewa tu niczym Waters, nie wprowadza żadnych innowacji, nawet utwór rozpoczyna charakterystyczne bicie zegarów... Następny "Better off Dead" - mój faworyt. Nic dodać, nic ująć... Damski (kto tak ładnie śpiewa?), delikatny wokal. Z "tyłu" wokal męski - tego trzeba posłuchać! Cover Bad Religion. "Trójka" to "Goodbye Cruel World". Znowu Floydzi, tym razem z "The Wall" i znowu wokalu Vincenta nie powstydziłby się sam Mistrz. W utworze "Roads" My Dying Bride (w oryginale Portishead), "rzuca nam się w oczy" rytm wybijany przez automat perkusyjny(?). Utwór przypominający mi dokonania Massive Attack (choćby z "Mezzanine"). No, ale taki jest już cały ten trip-hop... "Roads" to srebro tej płyty. Ostatni numer z mojej "piątki" to "Some Velvet Morning" (Nancy Sinatra/Lee Hazelwood), to też My Dying Bride w nietypowej dla siebie stylistyce...

Szkoda, że nie dane było mi posłuchać całej kompilacji Peaceville, ale w Polsce to chyba niemożliwe (tutaj ukłon w stronę wydawców...). Mam nadzieję, że składanka zachęci fanów Anathemy do sięgniecia po twórczość zespołu Pink Floyd - a fanów Pink Floyd - po Anathemy.

Coveru Watersa i spółki w wykonaniu Anathemy możemy się jeszcze doszukać na "Eternity" ("Hope"), a wyraźny wpływ Floydów słychać w "Emotional Winter" na ostatniej produkcji zespołu "Judgement".

P.S. Oprócz wyżej wymienionych wykonawców na płycie znajdują się m.in. Dominion, Thine, Blackstar, Acrimony, The Blood Divine, Lid.

Komentarze
Dodaj komentarz »