zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 28 lutego 2021

recenzja: Slayer "World Painted Blood"

5.11.2009  autor: Megakruk
okładka płyty
Nazwa zespołu: Slayer
Tytuł płyty: "World Painted Blood"
Utwory: World Painted Blood; Unit 731; Snuff; Beauty Through Order; Hate Worldwide; Public Display of Dismemberment; Human Strain; Americon; Psychopathy Red; Playing with Dolls; Not of This God
Wykonawcy: Tom Araya - wokal, gitara basowa; Jeff Hanneman - gitara; Kerry King - gitara; Dave Lombardo - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: American Recording Company, Sony Music
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Tymi kilkoma słowami poniżej narażę się wszystkim fanom Slayer, a może i jutro pod moją chatą zaparkuje wanik ekipy Slayerjugend rekrutowanej ze Slaytanic Wehrmacht Fan Club, żeby spuścić mi okazjonalny łomot. Nie dbam o to. Więc co następuje - po wydaniu "Seasons In The Abyss", Slayer zaskakują mnie nie wspaniałą, miażdżącą muzyką, a bardziej nierównością formy, co ich twardogłowym wielbicielom po prostu przez usta przejść nie może. No bo co? Świetna "Divine Intervention", potem słaba "Diabolus In Musica" i zaraz miażdżące "God Hates Us All", i znów, ostatnie do niedawna, wiotkie jak mięsień mojego teścia, "Christ Illusion". Jakby pokładać ufność w algorytmach, względnie konsekwentnym wróżeniu z fusów, nadeszła teraz pora na album bardzo dobry - i znów algorytm się sprawdza.

Zachodzę w głowę, czy aby z Kerrym Kingiem wszystko w porządku, bo wierzcie mi lub nie, jeżeli ktoś wyrobiłby sobie opinię o "World Painted Blood" na podstawie tych ochłapów promocyjnych , które już jakiś czasu temu "Rumcajs" rzucił łaskawie na sieć, to raczej potraktowałby ten krążek jak zawszonego psa i bez szmaty by nie podchodził. Ale widać to taka taktyka dla zmyłki. Bo nowy Slayer mimo kilku słabszych momentów z gówiennością nie ma zbyt wiele wspólnego. W zasadzie Zabójca nigdy tak do końca nie odchodził od swojej stylistyki, ale tym razem wehikułem czasu sięgnęli samego nawet korzenia swej twórczości, czyli "Show No Mercy". Leci sobie taki "Snuff" i do końca nie wiadomo, czy to nie przypadkiem "Captor Of Sin" z odświeżonym brzmieniem. Ktoś tęskni za numerami w stylu "Silent Scream" z "South Of Heaven"? Proszę bardzo - dla niego jest "Hate Worldwide", fani "Dittohead" łykną zaś z pewnością "Public Display Of Dismemberment" i to bez popity. Napina w starym stylu to jednak nic szczególnego, a ekipa z Los Angeles zdaje się tym razem też o tym pamiętać. Dawno w swojej twórczości nie mieli wolniejszych, a jednocześnie tak klimatycznych kawałków, jak "Human Strain" czy "Playing With Dolls". Może nie budują one tak doskonale psychopatycznej aury, jak ongiś dajmy na to "Seasons In The Abyss" lub "Dead Skin Mask", ale żadnymi wypełniaczami na pewno przez to nie są. Nieobeznanym w temacie powiem tylko, że oczywiście to nie klimat w typie list przebojów ze słodkim, wyśpiewanym przez chór blondynek "zerżnij mnie", a raczej zwyczajne - niezwyczajne metalowe "zerżnę cię" hehe. Ok, ok, tyle żartów. Mój faworyt w tym zestawie to jednak nie te odbicia klasyków, a raczej punkowy "Americon", w którym aranż wokalu pozwala imaginować, co grałby Slayer z Jello Biafrą za mikrofonem. No i nie można nie wspomnieć o powrocie rewelacyjnych pojedynków gitarowych spółki King - Hanneman i najlepszym bębnieniu Lombardo od czasu "South Of Heaven" (w końcu Kerry znów spuścił chłopaka ze smyczy).

Zwyczajowo na koniec warto by rzec coś o produkcji. Niby w studio Rick Rubin nie siedział, ale ja wiem, czy to taka różnica, skoro gałami kręcił chowany troskliwie pod jego własną, siwą brodą Greg Fiedelman? Efekt końcowy bardziej przypomina potężny sound "GHUA" niż trochę niejakiej pod tym względem "Iluzji Chrystusa". Z zarzutów - to nie rozumiem po co wydają "World Painted Blood" w iluś tam wersjach żeby każdy slayerowy zbok mógł sobie z tego zrobić kompletną skull - mapkę świata, ale być może po prostu za głupi jestem na to. Zapowiadają chłopaki przejście na emeryturę, więc warto odessać dolarowego cyca do końca. Ale z drugiej strony, czy Megadeth i Metallica mają do tego inne podejście? Wszystko to koi klasa płyty, która wprawdzie nie lśni w pełni, bo przesłonięta jest nieco kaszanką wspomnianych kawałków singlowych, ale i tak w ogromnej części imponuje. 40 minut Slayera - czy od nich wypada wymagać więcej? A jeśli nie wierzycie... cóż spytajcie lekarza lub farmaceuty.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: kolejne dno
Kustosz Kisielu (gość, IP: 217.98.5.*), 2009-12-12 18:13:23 | odpowiedz | zgłoś
Nie wiem,co było głupiego w zbluzganym przez Ciebie komentarzu.Jak dla mnie nic - ot,opinia jakich wiele,do których przecież każdy ma prawo.Bardziej kretyńsko jawi się Twój argument:"jak ci się nie podoba,to nie pisz komentarzy".Czyli co:forum jest tylko od chwalenia?Jeśli jakaś płyta z tego czy owego powodu mi nie odpowiada,to nie mam prawa się tym podzielić na forum?Kolego,forum to,było nie było,miejsce do dyskusji,z tym że - jak widać na Twoim przykładzie - nie każdy potrafi ją rozsądnie rozegrać.Czasami to aż strach zostawić coś od siebie na metalowym forum,bo zaraz - niczym diabeł z pudełka - wyskakuje ktoś taki jak Ty i toczy pianę tylko dlatego,że ktoś ma odmienne zdanie.
re: kolejne dno
Robsonek (gość, IP: 91.90.63.*), 2009-12-12 18:33:30 | odpowiedz | zgłoś
Chodzi o to że Slayer nagrywa muzykę przede wszystkim dla swoich fanów ktorzy chodzą na koncerty a nie internetowych napinaczy którym nawet nie chce sie ruszyć grubej dupy sprzed kompa i szukają nie wiadomo czego.To samo było w przypadku nowego Megadeth i Kreatora, jak nagrywali płyty odbiegające od ich rdzennego stylu to żle , jak nagrali albumy w stylu swojego rdzennego brzmienia to jeszcze gorzej.Ludzie nie wiem czego oczekujecie ale proponowałbym zostać fanem Ulver bo tam każda płyta jest inna
re: kolejne dno
Kustosz Kisielu (gość, IP: 217.98.5.*), 2009-12-12 18:56:57 | odpowiedz | zgłoś
Nie wiem,czy Slejer nagrywa dla swoich fanów,internetowych napinaczy (nota bene,póki co,Ty napinasz się tutaj najmocniej),kasy czy babci Kerry'ego Kinga.Drażni mnie po prostu,kiedy wchodzę na forum i ja (bądź ktokolwiek inny) nie mogę w najbardziej nawet subtelny sposób dać do wiadomości,że coś mi nie pasuje,bo zaraz muszę odpierać ataki psychofanów,którzy nie potrafią wbić sobie do ciasnego łba,że są na tym smutnym łez padole ludzie,którzy odbierają pewne rzeczy na swój osobisty sposób i mają prawo do własnego zdania.Nie wiem,czego oczekują ludzie od tego zespołu.Wiem tylko,że są ludzie,którym pewne slayerowskie aspekty nie podchodzą i naprawdę nie widzę powodu,żeby odmawiać im trochę własnej przestrzeni na tym forum.Ty zaś ze swojej strony mógłbyś spuścić z tonu,bo choć nie znamy się osobiście,to z tego co mi wiadomo Twoja matka w Slejerze nie gra,więc nie rozumiem dlaczego tak zaciekle rzucasz wyzwanie osobie,która ma jakieś tam zarzuty pod adresem tego zespołu?Ja ze swojej strony powiem tak:płytę przesłuchałem,nie podoba mi się,więc wchodzę na forum i o tym piszę.Jeśli zaś Ty tak to ciężko znosisz - cóż,Twój problem.
re: kolejne dno
susia22 (gość, IP: 83.20.76.*), 2009-12-12 14:02:27 | odpowiedz | zgłoś
Po prostu wyrażam swoją opinię na temat tej płyty, można się z nią zgodzić, można się nie zgodzić. Po to pisze się komentarze i generalnie nie nazywam nikogo o innych poglądach baranem. Trochę tolerancji kolego, bo to jest typowo polskie - brak tolerancji i zaściankowość i niemożność zauważenia że mogą być różne zdania na dany temat, niekoniecznie takie jak moje.
Co do Slayera, to pewnie skończyłby dzisiaj jak Dark Angel czy Nuclear Assault, gdyby nie odpowiednia promocja i kult marketingowy.
popaćkany
stary36 (gość, IP: 83.7.239.*), 2009-12-12 09:11:06 | odpowiedz | zgłoś
Choćby nie wiem jak się tu wsłuchiwać, to niestety jest to kiepska dawka muzyki, nie da się w kółko słuchać tego samego od 20 lat w moim przypadku, dla mnie ich najlepsze płyty to South i Season, później bywało różnie, ale te 2 ostatnie płyty to już totalne rozczarowanie, o wiele lepiej radzi sobie taki Kreator - też wrócili do swojego starego stylu, ale nie ograniczają się do powielania swoich schematów jak Slayer niestety, oczywiście rozumiem zachwyty młodych adeptów metalu - wszak to legenda, zespół najbardziej true na scenie, sam pewnie tak bym reagował gdybym był 20 lat młodszy. Jednak mimo wszystko zawsze będę wypatrywał ich kolejnych płyt, o ile powstaną - z nadzieją że Slayer wreszcie się obudzi i zaprezentuje coś bardziej interesującego i nie tak popaćkanego.
Slayer - Ciemny pochód nadal jest ciemnym pochodem
marcin kutera (gość, IP: 78.30.80.*), 2009-12-11 21:25:39 | odpowiedz | zgłoś
Pierun, Zeigest i Kudłady - szacun.
podpisuję się pod Wami.

"To jest naprawdę dobry album, wręcz bardzo dobry."

Pozostali niech się nie wypowiadają, bo z ich postów wynika, iż zaczęli szeroko rozumianego haevy metalu słuchać od "Korna" (pewnie gdzieś od 1996 roku - Korn już istniał od 3 lat - i to chyba też mało kto go wtedy słyszał na Headbangers ball, więc do wydawania opinii o twórczosci Slayer pod względem merytorycznym i znajmości muzyki im trochę daleko.
Trzeba go przynajmniej śledzić ponad 20 lat i więcej, żeby coś napisać (najlepiej być wrażliwy na muzykę, nie ograniczać się do jednego gatunku, i delektować się muzyką, niczym dobrym winem, przy możliwości wyboru "smaczków" wśród kilkudziesięciu tysięcy płyt różnej maści).
Własnie i jak co niektórzy piszą wsłuchać się w muzykę zabójcy.
Ta płyta jest dowodem, że Slayer żyje i jest w tak dobrym nastroju jak po "Reign in Blood" czy "South of Heaven", które podsumowała "Seasons in The Abyss" a teraz ponownie podsumowuje ostatnią dekadę " World Painted Blood". Brzmienie płyty jest bardzo nowoczesne, nie odstające od innych na tym rynku z charkterystycznym "slayerowskim" pazurem. Założe się, że 80% prawdziwych fanów Slayer polubiło i doceniło ten album.
Recenzja BiałegoKruka jest też bardzo obiektywna, choć muszę powiedzieć, ze "Americon" jest zbyt "nowoczesny" i bardziej new metalowy i trochę hard core'owy, niewiele mający wspólnego z psychodelicznymi, psyhobilly, aranżacjami post punkowców Dead Kennedys, No Means No, czy DOA, ale można mu to wybaczyć.
Dla mnie wszystkie są wspaniałymi utworami.
Pozostaje mi pozdrowić wszystkich wiernych i prawdziwych fanów grupy Slayer.
re: Slayer - Ciemny pochód nadal jest ciemnym pochodem
English Teacher (gość, IP: 217.98.5.*), 2009-12-12 10:37:09 | odpowiedz | zgłoś
Panie Kutera, fakt iż ktoś swoją przygodę z mocną muzyką zaczynał od Korna i nie z góra 200 lat temu,wcale nie czyni zeń krytyka gorszej kategorii i nie odbiera mu prawa do głosu.To że Ty słuchałeś metalu jeszcze za czasów Gierka, a ktoś robi to od kilku miesięcy, wcale nie stawia Ciebie w pozycji uprzywilejowanej. Doświadczeniem to się możesz Pan wywyższać w pracy, a nie w kwestii słuchania muzyki, bo tutaj warunki dyktuje gust i indywidualne zapatrywania, nie lata "obsłuchania" i pozycje, jakie się ma we własnej płytotece. Ludzie Twojego pokroju powinni zrozumieć, że są jednostki, które bardziej krytycznie oceniają ten zespół lub którym on zwyczajnie zwisa. Bo mnie ten zespół zwisa, pomimo iż mogę się "pochwalić" 15-letnim związkiem z tą muzyką i faktem iż mój romans z metalem zaczął się od rzeczy pokroju Testament czy Marduk. A Slayera jak nie trawiłem, tak i nie trawię. Więc albo jestem pozerem i się "nie znam", albo ten zespół nie jest aż tak wspaniały jak wszyscy "obeznani","obsłuchani" i "ci,których słuszność jest najsłuszniejsza" myślą. No ale wiadomo co zaraz nastąpi - banda metalowych zealotów najedzie na mnie odpowiedziami, że się nie znam, że nie mam prawa głosu, że się nie wsłuchuję i nie rozumiem i że najlepiej by było, jakbym poszedł posłuchać Dody. Prawda jest jednak taka, że Slayer to wyrobiona marka i w wielu przypadkach działa tutaj magia nazwy bądź zwykły sentyment. Podejrzewam, że gdyby ten zespół zreformował się w dzisiejszych czasach i nagrał taki "Reign In Blood", to by był trzecioligowym zespolikiem z kontraktem w Pagan Records.
re: Slayer - Ciemny pochód nadal jest ciemnym pochodem
marcin kutera (gość, IP: 193.36.183.*), 2009-12-23 17:53:36 | odpowiedz | zgłoś
Tak kolego pod pewnymi względami masz rację. Gust muzyczny i opiniowanie nie jest zależne tylko od ilości lat słuchania i ile kto ma lat.
Trzeba też dorosnąć do danego gatunku muzyki a obsłuchanie się naprawdę pozwala wyciągnąć obiektywne wnioski. Sam mając lat 17cie słuchałem na tamte czasy same rzeźnie (głownie cały worek metalowy (thrash, death, grind core, noise core, hard core nieco cold wafe i punk rock), jazz i rock ten z lat 60tych i 80tych nieco ten niezależny. Nie ukrywam, że wtedy nie doceniałem pewnych wydawnictw, dopiero po latach zrozumiałem jak wartościowe artystycznie i technicznie są doskonałe płyty np. led zeppelin I, II, III, IV, King Crimson - the court of crimson king, Deep purple - perfect strangers, Pink Floyd - dark side of the moon a to nie były płyty z moich czasów.
Tak się składa, że też lubię i muzyke późniejszą nową i tez szanuje nowe zespoły i ich niezłe płyty np. zespół sigur ros, muse, marsvolta, at the driving etc...
Naprawdę doceniam dobrą muzykę, dobrze zgrana, wykonaną, techniczną ale też brudną z wyrafinowaniem i nieoczywistą, więc np. dokonania młodszych genialnych zespołów czy twórców np. Tool, Behemoth, Ramstein, Tori Amos, stawiam na równi z legendami jednoczesnie archicznymi wykonawcami m.in. Johny Cashem, Royem Orbisonem, Black Sabbath, deeep purple, brucem sprengstenem, budgie, pink floyd, kraftwerk, cavem, Einstuerzende neubauten, the cure, crime the city solution, clain of cymox, joy division, cocteau twins, dead can dance, swans, slayer, metallica, iron maiden, dri, entombed, carcass, napalm death, morbid angel, kreator, lard, ministry, killing joke, revolting cocks, john zorn, kazutoki umezu, david bowie etc..
Już nie wymieniam... wystarczy.
W kazdym razie da się ocenić obiektywnie, który z wykonawców w swojej karierze nagrał genialne płyty i te mniej dobre.
Znam młodziaków, którzy zaczęli od słuchania muzy w drugiej połowie lat 90tych i rozumieją wczesne dokonania slayera, metalliki, megadeath, anthrax. Oni tez doceniaja te "perełki", choc w czasie ich swietności chodzili do przedszkola. Tak gust jest tylko gustem, ale tak naprawdę dochodzi się naprawdę obiektywnych ocen dopiero po latach, kiedy to z perspektywy na to wszystko patrzymy i doszukujemy się stylu i tego czegos analizując płytę lub płyty danego zespołu z różnych dekad.
Slayer to legenda. Wiadomo, że czasy "Reign in blood", czy "South of heaven" nie wrócą (nie ma już tych pieknych melodyjnych solówek, czy tak zagmatwanych przejść na bębnach Lombardo), mimo to po ostatnich dwóch płytach Slayer bardzo przypomniał stare czasy i zblizył się do nich. Nawet śmiało moge to napisac co do ostatniej płyty Metalliki, która przypomina te najlepsze czasy.
Podobnie jest z innymi grupami. Analogicznie jest też w innych przypadkach, gdzie np ja nie znam czasów hipisowskich i dlatego nie napiszę, że Pink Floyd nagrało najlepszą płytę w swoim dorobku - "The Wall", bo to swiadczyło by o moim dyletanctwie (choć mi się bardzo podoba). Duzo starsi ode mnie koneserzy z tego świata muzycznego zdecydowanie bardziej wolą
"wish your were here".
mam nadzieję, zę mnie zrozumiałeś kolego.
Przepraszam za błędy szczególnie co do nazw zespołów. Piszę szybko, więc spiesząc się mogłem coś przekręcić
new album
horse1972 (gość, IP: 83.31.50.*), 2009-11-26 16:15:20 | odpowiedz | zgłoś
zacytuje film Rejs "Wie pan ja lubie nowe piosenki ktore juz gdzies kiedys słyszałem" -))))

A tak powaznie to elasnie tego oczekiwalem od SLAYERA a nie jakis łamancow i eksperymentow .Mysleliscie ze moze wydadza płyte z muzyka Regge ?-)) Slayer forever!!!!
cała prawda
Pierun
Pierun (wyślij pw), 2009-11-24 11:06:09 | odpowiedz | zgłoś
już nie wiem czy mam się śmiać czy płakać mówicie ze płyta jest do dupy bo graja to samo, jak się zespół zmienia to mówcie ze jest jeszcze gorzej ... cieszmy się ze slayer został slayer`em dla mnie ta płyta jest świetna ... nie wiem skąd takie złe komentarze przy "world painted blood" i "end game" megadeth`a dla mnie to płyty roku ... robicie załosne zawody w "kto bardziej zbeszta legendę" a wcale się nie wsłuchujecie w muzykę. Ale nie ma się co dziwić Polacy słyna z wiecznego narzekania i nie zadowolenia.
...
5
...

Oceń płytę:

Aktualna ocena (1095 głosów):

 
 
53%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Slayer

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Behemoth "Evangelion"
- autor: Megakruk
- autor: Kępol

Megadeth "Endgame"
- autor: Megakruk

Nile "Those Whom the Gods Detest"
- autor: Megakruk
- autor: Kępol

Lost Soul "Immerse In Infinity"
- autor: Megakruk

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jesz czekoladę?