zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 14 listopada 2019

recenzja: Tehace "Zymatic Disease Of Human Believes"

14.02.2005  autor: BadBlood
okładka płyty
Nazwa zespołu: Tehace
Tytuł płyty: "Zymatic Disease Of Human Believes"
Utwory: Introduction; Who Am I?; Death Saves; The End Means The Beginning; Legna; Angel; Temporary Being; Fibroademoma; Demonation; Rapture
Wykonawcy: Krzysztof Gordziej - gitara, wokal, programowanie; Radosław Szczepański - instrumenty perkusyjne; Jacek Góraj - gitara; Sebastian Kielas - gitara basowa
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Nietrudno domyśleć się powodów, dla których czterech wejherowian przyjęło nazwę Tehace. Problem w tym jednak, że nazwa bez pudła kojarzy się z blokowiskiem, ławką i zakapturzonymi ziomami, co to szacunku do nikogo prócz siebie nie mają. Tymczasem Tehace para się siarczystym death metalem. Brzmi niedorzecznie? Ano właśnie...

Zawartość nagranej w 2001 roku w sanockim Manek Studio demówki brutalnie rewiduje poglądy na celność takich skojarzeń. To Tehace jedno ma imię, a imię to Morbid Angel. I choć bez najmniejszego trudu przychodzi zarzucenie pomorskiemu zespołowi braku choćby cienia oryginalności, to przyznać trzeba, że jeśli chce on sobie zasłużyć na miano polskiego odpowiednika twórców "Altars of Madness", to zmierza w dobrym kierunku. Używając formuł fatalnych dla ciała stawiają chłopaki swój własny ołtarzyk deathmetalowemu szaleństwu zrodzonemu w wizjach Treya Azagthotha i spółki. Nie kończą zresztą na czerpaniu pełnymi garściami inspiracji ze swoich idoli, ale sięgają też śmiało po wariacje na temat wstępu do jednego z utworów Amerykanów ("Caesar's Palace") oraz coveru innego - "Rapture". Efekt, wsparty porządnym brzmieniem, jest naprawdę zaskakująco dobry i aż dziw bierze, że żadna z działających na krajowym rynku nie pokusiła się jeszcze o wydanie płyty Tehace. W momencie, gdy sam Morbid Angel wyraźnie obnizył loty krążek taki miałby szansę znaleźć swojego odbiorcę, którego do zakupu następnego tytuły nie trzeba by już zachęcać.

Albumu jednak póki co nie widać. Tehace ma ponoć lada chwila rozpocząć prace nad nim, trwają też rozmowy z ewentualnym wydawcą, ale do oficjalnego debiutu daleka jeszcze droga. Trzymam kciuki za to, by starczyło na niej determinacji i szczęścia.

Komentarze
Dodaj komentarz »