zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 5 kwietnia 2020

recenzja: UFO "Obsession"

15.07.2000  autor: Maciej Mąsiorski
okładka płyty
Nazwa zespołu: UFO
Tytuł płyty: "Obsession"
Utwory: Only You Can Rock Me; Pack It Up And Go; Arbory Hill; Ain't No Baby; Lookin' Out For No. 1; Hot 'N' Ready; Cherry; You Don't Fool Me; Lookin' Out For No. 1 - Reprise; One More For The Rodeo; Born To Lose
Wydawcy: Chrysalis Records
Rok wydania: 1978
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Piąty rok obecności wielkiego Schenkera w UFO dał się zaznaczyć jakby spadkiem jego aktywności w grupie. Na pozycję głównego twórcy materiału obok Mogga wrócił Pete Way, co daje się zauważyć w specyfice kompozycji. Mniej tu już typowych ufowskich przebojów, więcej nieco cięższych w odbiorze, bardziej złożonych muzycznie utworów.

Jakby dla zmylenia płytę otwiera jednak jeden z najbardziej porywających przebojów w karierze grupy - niezwykle chwytliwy "Only You Can Rock Me", jedno z "ostatnich tchnień" Schenkera w grupie. Słuchając go aż trudno usiedzieć w miejscu...

Dalej jednak mamy mieszankę dalece innych stylistycznie utworów, wśród których dominują ciężkie, słabo wpadające w ucho kompozycje, nierzadko o zaskakujących zmianach tempa i typowych dla Pete'a Waya aranżacjach. Wśród nich na wyróżnienie zasługują podniosła, nastrojowa ballada "Looking Out For No. 1", świetny, ciężki i rewelacyjnie zaśpiewany przez Mogga "One More For The Rodeo" oraz przede wszystkim "Cherry" - genialna, pełna ekspresji kompozycja, w której muzycy stosują bardzo efektowny kontrast pomiędzy delikatnym początkiem, z raz po raz wystrzeliwującym ostrym, perkusyjno-gitarowym akcentem, a ostrą i dynamiczną rockową częścią utworu.

Resztę płyty wypełniają jednak mniej ciekawe, dość toporne, ciężkie "Ain't No Baby", "Hot'N'Ready", "Pack It Up And Go" i "You Don't Fool Me", a także nienajwyższych lotów ballada "Born To Lose". Nieco lepsze wrażenie robią dwa instrumentale - "Looking Out For No. 1 - Reprise" Pete'a Waya (będąca nawiązaniem do wiadomo którego utworu) oraz autorska kompozycja Schenkera, całkiem udane "Arbory Hill", znacznie ciekawsze niż np. "Lipstick Traces" z "Phenomenon", grane na flet(!!!) i gitarę akustyczną.

Płyta okazała się być ostatnim studyjnym wydawnictwem UFO z Michaelem Schenkerem w składzie, no, przynajmniej przez najbliższe kilkanaście lat. O tym, czy rzeczywiście miałby on być niezastąpionym członkiem grupy, miała przekonać płyta wydana dwa lata później, z nowym gitarzystą. Póki co jednak pożegnaniem najsłynniejszego składu UFO miał się stać przygotowywany album koncertowy...

Komentarze
Dodaj komentarz »