zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 6 lipca 2022

recenzja: Whitesnake "Good to be Bad"

25.07.2008  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Whitesnake
Tytuł płyty: "Good to be Bad"
Utwory: Best Years; Can You Hear The Wind Blow; Call On Me; All I Want All I Need; Good to be Bad; All For Love; Summer Rain; Lay Down Your Love; A Fool In Love; Got What You Need; 'Til The End Of Time
Wykonawcy: David Coverdale - wokal; Doug Aldrich - gitara; Reb Beach - gitara; Uriah Duffy - gitara basowa; Chris Frazier - instrumenty perkusyjne; Timothy Drury - instrumenty klawiszowe
Wydawcy: SPV Records
Premiera: 2008
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Whitesnake powraca na muzyczną scenę po dziesięciu latach od wydania ostatniego albumu, jednocześnie świętując trzydziestolecie powstania zespołu. Co może być pewnym zaskoczeniem, to fakt, że choć latka lecą, to Biały Wąż nie złagodniał i nie ztetryczał. Przeciwnie - muzyka prezentowana na "Good To Be Bad" to bodaj najmocniejsze granie w historii zespołu!

Zdecydowanie mniej jest tu bluesowych akcentów, a znacznie więcej konkretnego, ciężkiego rockowego, a chwilami wręcz metalowego łojenia. Jak było do przewidzenia, na płycie zdecydowanie dominuje wokal Davida, który trzyma się świetnie. Niepowtarzalna barwa, inteligencja wokalna, doświadczenie i umiejętność stopniowania nastroju - po prostu wielka klasa. Drugi najważniejszy element muzyki to ciężkie, mocne gitary, których brzmienie bodaj najbardziej wpływa na rockowo - metalowy charakter płyty. Pozostali muzycy trzymają się z tyłu i to akurat można uznać za wadę, gdyż mały udział sekcji i klawiszy w muzyce skutkuje pewną jednostajnością brzmienia.

Mam też wrażenie, że z czasem z albumu uchodzi powietrze. Rockowe petardy w postaci dynamicznego "Best Years", zadziornego "Can You Hear The Wind Blow" oraz ostrego "Call On Me" robią znakomite wrażenie i odpowiednio nastrajają do dalszego słuchania. Niestety, wśród następnych numerów jeszcze tylko "Lay Down Your Love" oraz nagranie tytułowe zasługuje na wyróżnienie. Pozostałe numery - choć ciągle dobre - już nie trzymają tego poziomu. Może odbija się czkawką jednostajność brzmienia, a może po prostu zabrakło ciekawych pomysłów.

W sumie jednak warto sięgnąć po tę płytę. "Good To Be Bad" wprawdzie nie wytrzymuje porównania z whitesnake'owymi klasykami, ale jest to nadal dobre, solidne rockowe granie z kapitalnym, niepodrabialnym wokalem.

Komentarze
Dodaj komentarz »
wielki powrót
Przemek Zarubin (gość, IP: 83.175.191.*), 2008-09-04 12:03:57 | odpowiedz | zgłoś
Jak na kogoś kto ma prawie 60 na karku to Coverdale jest w swietnej formie wokalnej. Czego nie można juz powiedzieć o niewiele starszym od niego Ianie Gillianie z Deep Purple. Biorąc pod uwagę fakt, że zespół miał problemy ze znalezieniem wytwórni płytowej, która by wydała album to jest więcej niż dobrze. Świetną robotę odwalił Doug Aldrich, niektóre riffy gitarowe są naprawdę ostre i energetyczne. Riff z granego numeru na koncertach Lay down Your love, przypomina riff Jimmyego Page'a z Led Zeppelin z kawałka Black Dog. Autor recenzj świetnie wypunktował plusy płyty. Więcej oczekiwać można było po sekcji klawiszowej. Tak czy inaczej jest to jedna z najlepszych plyt rockowo-metalowych ostatnich lat.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (138 głosów):

 
 
73%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co wiesz o muzycznym slangu?